W polskim sektorze lotniczym trwa dyskusja o zmianach, które mogą mieć realny wpływ na ceny biletów i tempo rozwoju rynku. Chodzi o planowaną reformę systemu nadzoru nad lotnictwem cywilnym, która zakłada przekształcenie Urzędu Lotnictwa Cywilnego w nową instytucję oraz zmianę sposobu jej finansowania. W praktyce oznaczałoby to przeniesienie części kosztów funkcjonowania państwowego nadzoru nad lotnictwem na linie lotnicze. W tym kontekście pojawiają się pytania, czy Ryanair opuści Polskę lub przynajmniej ograniczy swój rozwój w naszym kraju. Prezes irlandzkiego przewoźnika Michael O’Leary w rozmowach z mediami otwarcie krytykuje pomysł nowych obciążeń i apeluje do rządu Donalda Tuska, by nie zwiększać kosztów podróży lotniczych.
Ryanair opuści Polskę?
Rząd pracuje nad ustawą, która ma zmienić sposób funkcjonowania nadzoru nad lotnictwem cywilnym. Obecny Urząd Lotnictwa Cywilnego ma zostać przekształcony w Agencję Lotnictwa Cywilnego. Z punktu widzenia struktury instytucjonalnej byłaby to zmiana raczej formalna, jednak znacznie istotniejsze mają być nowe zasady finansowania tej jednostki. Według założeń projektowanych przepisów utrzymanie instytucji nadzorującej sektor lotniczy nie byłoby już finansowane wyłącznie z budżetu państwa. Część kosztów miałaby zostać przeniesiona na branżę lotniczą poprzez dodatkowe opłaty powiązane z ruchem pasażerskim. Szacuje się, że linie lotnicze mogłyby zostać obciążone kwotą przekraczającą 100 milionów złotych rocznie. W praktyce koszty te byłyby przenoszone na pasażerów w cenach biletów. Jedna z rozważanych propozycji zakłada opłatę w wysokości około kilku złotych za każdego pasażera odlatującego z Polski. Zdaniem przedstawicieli rządu takie rozwiązanie pozwoliłoby uniezależnić funkcjonowanie instytucji nadzorującej rynek od sytuacji budżetowej państwa oraz umożliwić zatrudnienie większej liczby specjalistów.
Na propozycje nowych opłat bardzo krytycznie zareagował Michael O’Leary, szef największej linii lotniczej działającej w Polsce. Ryanair jest obecnie liderem pod względem liczby przewożonych pasażerów na polskim rynku, dlatego jego stanowisko ma duże znaczenie dla całej branży. O’Leary przekonuje, że przenoszenie kosztów funkcjonowania instytucji państwowej na linie lotnicze i podróżnych byłoby błędem. Jego zdaniem podobne rozwiązania w innych krajach Europy prowadziły do spadku ruchu lotniczego. Prezes Ryanaira zwraca uwagę, że w wielu państwach obserwowany jest obecnie odwrotny trend. Część krajów rezygnuje z podatków i opłat związanych z lotnictwem, aby przyciągnąć przewoźników i zwiększyć ruch pasażerski. Wśród przykładów wymienia Szwecję, Słowację, Węgry czy Albanię, gdzie znoszenie takich obciążeń ma sprzyjać dynamicznemu rozwojowi rynku. Według O’Leary’ego wprowadzanie nowych opłat w Polsce mogłoby przynieść odwrotny efekt i osłabić konkurencyjność polskich lotnisk.
Czytaj też: Ryanair zapowiada nowe loty z Krakowa! Dokąd polecimy?
Wypowiedzi prezesa wywołały falę spekulacji, czy Ryanair opuści Polskę, jeśli nowe regulacje wejdą w życie. Sam przewoźnik nie deklaruje wprost wycofania się z rynku, jednak jasno wskazuje możliwe konsekwencje zwiększania kosztów operacyjnych. O’Leary podkreśla, że linie lotnicze działają w całej Europie i mogą lokować swoje samoloty tam, gdzie warunki są najbardziej korzystne. Jeśli koszty prowadzenia działalności w danym kraju rosną, przewoźnicy naturalnie szukają alternatywnych rynków. W jego opinii zwyciężają te państwa, które obniżają podatki i opłaty. Natomiast kraje decydujące się na ich podwyższanie tracą ruch pasażerski oraz inwestycje ze strony linii lotniczych. W praktyce mogłoby to oznaczać ograniczenie tempa rozwoju siatki połączeń z Polski lub przenoszenie części floty do innych krajów.
Michael O’Leary apeluje do polskich władz, aby zamiast zwiększać obciążenia dla pasażerów i przewoźników, skupiły się na utrzymaniu konkurencyjnych kosztów działalności. Jego zdaniem to właśnie niskie opłaty są kluczowym czynnikiem przyciągającym linie lotnicze oraz inwestycje w rozwój siatki połączeń. Prezes Ryanaira podkreśla, że rozwój lotnictwa generuje znaczące korzyści gospodarcze – od wzrostu ruchu turystycznego po większe przychody dla lotnisk, hoteli i całej branży usługowej. Dlatego, jak argumentuje, decyzje dotyczące nowych opłat powinny uwzględniać ich potencjalny wpływ na konkurencyjność polskiego rynku.
Ryanair planował duży rozwój w Polsce
Obecna strategia przewoźnika zakłada bardzo ambitne plany związane z polskim rynkiem. Według zapowiedzi Ryanair chciałby w przyszłości przewozić w Polsce nawet 40 milionów pasażerów rocznie. Prezes firmy podkreśla, że osiągnięcie takiego wyniku byłoby możliwe w ciągu kilku lat, o ile koszty prowadzenia działalności pozostaną na konkurencyjnym poziomie. Wśród czynników, które mogą sprzyjać rozwojowi rynku, wymienia niskie opłaty lotniskowe, konkurencyjne koszty kontroli ruchu powietrznego oraz brak nowych podatków dla pasażerów. W perspektywie kilku lat Ryanair ma otrzymać 300 nowych samolotów zamówionych u Boeinga. Około 40 z nich mogłoby trafić do baz w Polsce, co przełożyłoby się na dalszy wzrost liczby pasażerów i połączeń. Według O’Leary’ego polski rynek lotniczy rozwija się obecnie bardzo szybko i ma ogromny potencjał wzrostu. Warunkiem jest jednak utrzymanie konkurencyjnych kosztów.
Szef Ryanaira porównuje sytuację Polski z innymi rynkami europejskimi. Jego zdaniem doświadczenia ostatnich lat pokazują wyraźnie, że zwiększanie podatków i opłat może ograniczać rozwój lotnictwa. Jako przykłady wskazuje Niemcy, Francję czy Belgię, gdzie wprowadzanie nowych obciążeń miało wpływ na spadek liczby pasażerów. W Niemczech ruch lotniczy wciąż nie wrócił do poziomu sprzed pandemii COVID-19. Polska znajduje się w zupełnie innej sytuacji. Ruch pasażerski na polskich lotniskach przekroczył już poziom sprzed pandemii i wynosi około 120 procent wcześniejszego wolumenu. Zdaniem O’Leary’ego wprowadzenie nowych opłat w momencie, gdy rynek rozwija się tak dynamicznie, byłoby niepotrzebnym ryzykiem.
Czytaj też: USA z Izraelem uderzyły w Iran. Wymiana ciosów stała się faktem
Jednym z głównych argumentów rządu za reformą jest potrzeba zwiększenia możliwości kadrowych instytucji nadzorującej sektor lotniczy. Według wiceministra infrastruktury Macieja Laska zmiana sposobu finansowania pozwoliłaby zatrudnić więcej specjalistów i poprawić funkcjonowanie urzędu. Prezes Ryanaira zdecydowanie nie zgadza się z tą argumentacją. Jego zdaniem podnoszenie podatków nie rozwiązuje problemów instytucjonalnych. O’Leary uważa, że jeśli urząd potrzebuje większych zasobów, powinien otrzymać dodatkowe środki z budżetu państwa. Przenoszenie kosztów funkcjonowania instytucji publicznej na pasażerów i linie lotnicze określa jako niewłaściwy sposób finansowania. Podkreśla również, że polski rynek lotniczy nie jest aż tak duży, by wymagał znacznego zwiększenia liczby regulatorów.
Prezes Ryanaira krytykuje nie tylko plany zmian w Polsce, lecz także regulacje wprowadzane na poziomie Unii Europejskiej. Jednym z jego głównych zarzutów jest system opłat środowiskowych oraz mechanizm EU ETS, który obejmuje europejskie linie lotnicze. Według O’Leary’ego przewoźnicy z Europy płacą z tego tytułu miliardy euro rocznie. Jednocześnie – jak twierdzi – linie spoza Unii, które wykonują loty do Europy, nie są objęte tymi samymi zasadami. W jego opinii prowadzi to do sytuacji, w której europejscy pasażerowie ponoszą dodatkowe koszty podróży, a jednocześnie rośnie konkurencyjność połączeń poza UE.
Loty z Polski na Bliski Wschód odwołane! Czy przewoźnik musi zwrócić za bilety?






