Branża lotnicza znalazła się w sytuacji, która jeszcze kilka miesięcy temu wydawała się mało prawdopodobna. Gwałtownie drożejące paliwo lotnicze oraz problemy z dostawami sprawiają, że linie lotnicze zaczynają ograniczać połączenia, a pasażerowie coraz częściej zastanawiają się, czy wakacyjne podróże odbędą się zgodnie z planem. Coraz częściej mówi się o realnym ryzyku braków paliwa w Europie, a eksperci podkreślają, że scenariusz kryzysowy nie jest już wyłącznie teorią.
Paliwo lotnicze drożeje w rekordowym tempie
Ostatnie tygodnie przyniosły prawdziwy szok na rynku paliw. Według danych przywoływanych przez Reutersa paliwo lotnicze podrożało z poziomu około 85-90 dolarów nawet do 150-200 dolarów za baryłkę. Tak gwałtowny skok jest bezpośrednio związany z wojną na Bliskim Wschodzie oraz zakłóceniami transportu surowców z rejonu Zatoki Perskiej. Kluczowym problemem pozostaje sytuacja wokół Cieśniny Ormuz, przez którą transportowana jest ogromna część światowych dostaw paliw. Zakłócenia w tym regionie odbijają się na rynku europejskim niemal natychmiast. Unia Europejska importuje bowiem około 40 procent paliwa lotniczego z państw trzecich, a połowa tego wolumenu przechodzi właśnie przez obszar objęty napięciami. To sprawia, że przewoźnicy muszą płacić znacznie więcej za tankowanie samolotów, a dodatkowo coraz trudniej zagwarantować ciągłość dostaw. Analitycy rynku ostrzegają, że obecna sytuacja może doprowadzić do największego kryzysu lotniczego od wielu lat.
Czytaj też: Pokój i wojna jednocześnie. Sytuacja wokół Iranu wygląda coraz dziwniej
Największe obawy budzą prognozy dotyczące europejskich zapasów paliwa lotniczego. Goldman Sachs przewiduje, że poziom rezerw może spaść poniżej granicy uznawanej przez Międzynarodową Agencję Energii za krytyczną. Chodzi o zapasy wystarczające na mniej niż 23 dni funkcjonowania rynku. Choć nie oznacza to natychmiastowego wyczerpania surowca, eksperci podkreślają, że utrzymanie obecnego tempa zużycia oraz problemów z dostawami może doprowadzić do bardzo trudnej sytuacji już w sierpniu. W takim scenariuszu konieczne mogłoby się okazać racjonowanie paliwa oraz ograniczanie liczby lotów.
Lotniczy Mad Max się zbliża, czyli wakacje bez latania, jeśli w tym miesiącu cieśnina Ormuz nie zostanie odblokowana ✈️ pic.twitter.com/SUpKPA7uG2
— Daniel Kostecki, CAI (@Dan_Kostecki) May 12, 2026
Pierwsze skutki kryzysu są już widoczne. Jak poinformował „The Guardian”, powołując się na dane firmy Cirium, światowe linie lotnicze ograniczyły w maju ofertę o około dwa miliony miejsc. To reakcja na rosnące koszty operacyjne oraz obawy związane z dostępnością paliwa. Łącznie liczba lotów na świecie ma zmniejszyć się o około 13 tysięcy. Największe cięcia pojawiły się między innymi w Stambule i Monachium, gdzie Turkish Airlines oraz Lufthansa dostosowały swoje siatki połączeń do nowej sytuacji rynkowej.
Czytaj też: Lufthansa odwołuje 20 tysięcy lotów! Chcą zaoszczędzić na paliwie…
Eksperci zaznaczają jednak, że Europa znajduje się w nieco lepszej sytuacji niż część Azji. Europejskie rafinerie zwiększyły produkcję paliwa lotniczego, co daje dodatkowy bufor bezpieczeństwa. Według Claudio Galimbertiego z Rystad Energy może to zapewnić europejskim liniom kilka dodatkowych tygodni względnej stabilności. Jednocześnie ekonomista nie pozostawił złudzeń, że bez odblokowania transportu przez Cieśninę Ormuz problemy będą się pogłębiać. Jego zdaniem Europa ma więcej czasu niż Azja, ale nie oznacza to pełnego bezpieczeństwa.
Komisja Europejska reaguje na kryzys
Rosnące napięcie na rynku sprawiło, że Komisja Europejska zdecydowała się przygotować specjalne wytyczne dla sektora lotniczego i turystycznego. Celem nowych regulacji jest ograniczenie ryzyka paraliżu komunikacyjnego podczas sezonu wakacyjnego. Na mocy rozporządzenia ReFuelEU Aviation przewoźnicy mogą zostać czasowo zwolnieni z części obowiązków dotyczących utrzymywania odpowiednich zapasów paliwa. W praktyce oznacza to większą elastyczność w tankowaniu samolotów i łatwiejsze zarządzanie flotą w sytuacji kryzysowej. Zmiany mają pomóc liniom lotniczym w unikaniu sytuacji, w której samoloty nie mogłyby wykonywać kolejnych rejsów z powodu braków paliwa na lotniskach docelowych.
Branża od dawna wskazywała, że obowiązujące przepisy utrudniały funkcjonowanie przewoźników w czasie kryzysu. Wcześniejsze regulacje znacząco ograniczały bowiem możliwość tankowania paliwa tam, gdzie było ono tańsze lub łatwiej dostępne. Prowadziło to do wzrostu kosztów operacyjnych i utrudniało działanie linii lotniczych. Komisja Europejska dopuściła również możliwość stosowania zasady „uzasadnionego niewykorzystania slotów”. Oznacza to, że przewoźnicy nie będą karani za rezygnację z części połączeń w sytuacji związanej z kryzysem paliwowym. To rozwiązanie ma chronić linie lotnicze przed dodatkowymi konsekwencjami finansowymi, ale jednocześnie otwiera drogę do częstszego odwoływania lotów, szczególnie w szczycie sezonu.
Czytaj też: LOT tnie połączenia na Bałkany! Przez wysokie ceny paliwa
Pomimo trudnej sytuacji Komisja Europejska przypomina, że pasażerowie nadal są chronieni przez unijne przepisy. Osoby, których lot zostanie odwołany z powodu problemów z paliwem, zachowują prawo do zwrotu kosztów, zmiany trasy lub organizacji lotu powrotnego. Przewoźnicy mają również obowiązek zapewnienia pomocy na lotnisku. W określonych sytuacjach pasażerowie mogą także ubiegać się o odszkodowanie za odwołanie lotu w ostatniej chwili. Komisja Europejska zaznacza jednak wyraźnie, że drogie paliwo lotnicze samo w sobie nie powinno być uznawane za nadzwyczajne okoliczności zwalniające linie lotnicze z odpowiedzialności finansowej. Inaczej wygląda sytuacja w przypadku lokalnych niedoborów paliwa, które mogą zostać potraktowane jako zdarzenie wyjątkowe.
Znajdziesz nas w Google NewsPopularne linie lotnicze zbankrutowały przez wysokie ceny paliwa!






