DrogowyTransport

Elektryczne ciężarówki idą w odstawkę? UE zmienia podejście

W najbliższym czasie w Brukseli mają rozpocząć się prace nad regulacjami, które wdrożą uzgodniony plan w życie

Elektryczne ciężarówki przez ostatnie lata były przedstawiane jako główny kierunek transformacji transportu drogowego w Europie. Unijna polityka klimatyczna, nowe normy emisji CO2 i systemy opłat drogowych coraz mocniej premiowały pojazdy bezemisyjne, a przewoźnicy oraz producenci ciężarówek musieli przygotowywać się na coraz szybsze odchodzenie od klasycznego napędu spalinowego. Teraz Bruksela najwyraźniej łagodzi jednak swoje podejście. Parlament Europejski oraz Rada Unii Europejskiej porozumiały się w sprawie zmian w regulacjach dotyczących opłat drogowych dla ciężarówek, a jednym z najważniejszych elementów tego porozumienia mają być duże ulgi dla pojazdów spalinowo-elektrycznych.

Elektryczne ciężarówki nie są panaceum

To istotna zmiana, ponieważ dotychczasowy kierunek regulacyjny najmocniej promował ciężarówki w pełni elektryczne. Nowe podejście ma natomiast uwzględnić również konstrukcje pośrednie, czyli pojazdy napędzane elektrycznie, ale wyposażone w pomocniczy silnik spalinowy. Chodzi przede wszystkim o ciężarówki z tak zwanym range extenderem, czyli rozwiązaniem, w którym niewielka jednostka spalinowa nie pełni klasycznej roli napędu, lecz działa jako generator prądu i może doładować baterie w razie potrzeby. Zmiana polityki ma być odpowiedzią na liczne apele płynące zarówno ze strony producentów pojazdów, jak i przewoźników. Problemem nie jest sama idea elektryfikacji, lecz praktyczne ograniczenia związane z użytkowaniem najcięższych pojazdów w codziennej pracy. Elektryczne ciężarówki mogą obniżać emisję i koszty eksploatacji w określonych warunkach, ale ich wdrażanie na szeroką skalę zależy od dostępności infrastruktury ładowania, zasięgu, czasu postoju oraz możliwości dopasowania pojazdu do realnych tras. Dlatego rozwiązania spalinowo-elektryczne mogą być dla części przewoźników formą przejściową między klasycznym dieslem a pojazdem całkowicie bateryjnym.

Najważniejszym elementem porozumienia jest zapowiedź bardzo dużych ulg w opłatach drogowych dla tego typu ciężarówek. Zgodnie z unijnymi ustaleniami pojazdy spalinowo-elektryczne z pomocniczym silnikiem spalinowym mogłyby otrzymać nawet 75-procentowe zwolnienie z opłat drogowych. To oznaczałoby, że pod względem kosztów korzystania z infrastruktury drogowej znalazłyby się bardzo blisko pełnych elektryków. Dla przewoźników różnica może być znacząca, zwłaszcza w transporcie międzynarodowym, gdzie opłaty drogowe są jednym z istotnych składników kosztów prowadzenia działalności. Tak wysoki poziom ulgi może więc realnie wpłynąć na decyzje zakupowe firm transportowych. Jeżeli pojazd elektryczno-spalinowy będzie znacznie tańszy w opłatach drogowych niż klasyczna ciężarówka z silnikiem Diesla, a jednocześnie mniej zależny od infrastruktury ładowania niż pełny elektryk, może stać się atrakcyjną alternatywą dla wielu flot.

Czytaj też: Elektryczne ciężarówki w Europie. Polska wciąż w tyle

W praktyce konstrukcje z range extenderem mają działać przede wszystkim jako pojazdy elektryczne, jednak z dodatkowym zabezpieczeniem w postaci niewielkiego silnika spalinowego. Taki silnik może uruchomić się w sytuacji awaryjnej lub wtedy, gdy bateria wymaga doładowania, a dostęp do ładowarki jest ograniczony. Nie jest to więc klasyczna ciężarówka spalinowa, lecz pojazd, który ma łączyć zalety napędu elektrycznego z większą niezależnością operacyjną. Właśnie ta niezależność może mieć duże znaczenie dla przewoźników, którzy obawiają się, że pełna elektryfikacja floty będzie trudna bez odpowiednio rozwiniętej sieci ładowania. Przykładem takiego podejścia jest Scania 23G EREV, testowana w ubiegłym roku przez DHL. Pojazd został wyposażony w 401-konny silnik elektryczny oraz 163-konny silnik benzynowy pełniący funkcję generatora prądu. Ciężarówka pozostaje więc pojazdem elektrycznym w podstawowym sposobie działania, ale otrzymuje dodatkowe źródło energii, które ma zwiększać bezpieczeństwo operacyjne i ograniczać ryzyko związane z brakiem ładowarki na trasie.

Obawy przewoźników

W najbliższym czasie w Brukseli mają rozpocząć się prace nad regulacjami, które wdrożą uzgodniony plan w życie. Dopiero konkretne przepisy pokażą, jak dokładnie będą wyglądały ulgi, jakie pojazdy zostaną nimi objęte i w jaki sposób zostanie zdefiniowany napęd spalinowo-elektryczny uprawniający do niższych opłat. Już teraz jednak widać, że kierunek jest istotny dla całej branży. Jeżeli pojazdy z pomocniczym silnikiem spalinowym faktycznie otrzymają do 75 procent zwolnienia z opłat drogowych, może to przyspieszyć rozwój tej kategorii ciężarówek. 

Czytaj też: Pracownicy zza granicy w Polsce. Czy przyjezdni to już filar naszej gospodarki?

Dla producentów nowe przepisy mogą mieć jeszcze jeden wymiar. Branża motoryzacyjna stoi przed koniecznością spełniania coraz bardziej wymagających norm emisji CO2. Jeżeli pojazdy spalinowo-elektryczne zostaną szerzej uznane w systemie ulg i regulacji, producenci mogą zyskać dodatkową możliwość dostosowania oferty do wymogów unijnych. Może to pomóc im w uniknięciu bardzo wysokich kar, które w skrajnych przypadkach mogłyby sięgać miliardowych kwot. Właśnie dlatego ciężarówki spalinowo-elektryczne mogą stać się kompromisem między ambicjami klimatycznymi a codzienną praktyką transportową.

Producenci ciężarówek apelują do UE o pomoc. Sytuacja jest dramatyczna

Znajdziesz nas w Google News

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button