LotniczyTransport
Gorące newsy

Chaos w branży lotniczej. Szef IATA: Heathrow to banda idiotów

Szef IATA William Walsh nie przebierał w słowach, krytykując Heathrow, najbardziej ruchliwe lotnisko w Wielkiej Brytanii za to, że nie zdołało sprostać zapotrzebowaniu na przewozy pasażerskie. Walsh stwierdził, że zarząd jest „bandą idiotów”, która nie potrafi zarządzać lotniskiem.

Szef IATA krytykuje lotnisko Heathrow

Europejskie lotniska przyzwyczaiły się już do tego, że pasażerowie wyrażają w mediach społecznościowych swoje niezadowolenie z tego, jaki chaos panował na nich w ciągu ostatnich miesięcy. Tym razem głos w sprawie zabrał William Walsh dyrektor generalny Międzynarodowego Zrzeszenia Przewoźników Powietrznych (IATA). Przemawiając w poniedziałek na Międzynarodowych Targach Lotniczych w Farnborough, szef IATA nie przebierał w słowach, krytykując to, w jaki sposób lotnisko Heathrow radzi sobie (a raczej nie radzi) z odbudową – i jak lotnisko nie przygotowało się na ponowny wzrost ruchu, mimo że brytyjski Urząd Lotnictwa Cywilnego (CAA) dał mu do tego wszelkie możliwości.

W moim przekonaniu Heathrow oszukiwało CAA w związku z regulacją ekonomiczną, próbując bagatelizować tempo i skalę ożywienia, abyśmy wszyscy byli przekonani, że Heathrow będzie w tyle, jeśli chodzi o odzyskanie liczby pasażerów, kiedy wszyscy mówili coś przeciwnego – stwierdził Walsh, komentując wsparcie finansowe w wysokości 300 milionów funtów oferowane londyńskiemu Heathrow.

Szef IATA powiedział, że Heathrow było „absolutnie zafiksowane” na przeglądzie regulacyjnym i dlatego zaniżało prognozę powrotu popytu pasażerskiego.

Bagatelizowali liczbę pasażerów w przypadku ożywienia po pandemii, mówiąc, że będzie rok 2026, a może 2027, zanim odzyskają pasażerów. Początkowo prognozowali 44,5 mln pasażerów na Heathrow w tym roku. Następnie podnieśli tę liczbę do 50,4 mln – dodał.

Czytaj też: Akcje Ryanair przeczą grawitacji – kryzys w branży, a wartość firmy rośnie

Szef IATA: Heathrow to banda idiotów

Walsh stwierdził, że jest przeciwny ogólnie stosowanemu określeniu „chaos podróżniczy”, stwierdzając, że niektóre lotniska rzeczywiście borykają się z poważnymi problemami (o czym może zaświadczyć każdy, kto ostatnio podróżował z Schiphol, stojąc w czterogodzinnych kolejkach), ale problem nie jest „tak powszechny, jak chciałyby tego nagłówki gazet”. Stwierdził jednak, że w przypadku Heathrow „nie ma żadnych wymówek”.

Powinni byli być gotowi. Powinni byli być lepiej przygotowani. Lotnisko powinno funkcjonować lepiej. (…) To śmieszne, ale Heathrow to banda idiotów, jeśli chodzi o prowadzenie lotniska. Oni po prostu nie wiedzą, jak to robić – dodał.

Co dokładnie działo się z londyńskim Heathrow, że wywołało to aż tak ostre komentarze szefa IATA? Można śmiało powiedzieć, że lotnisko nie poradziło sobie dobrze z odbiciem popytu na podróże lotnicze w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Zakłócenia w podróży był tak poważne, że lotnisko ograniczyło dzienną liczbę pasażerów, ku niezadowoleniu linii lotniczych, którym nakazano wstrzymanie sprzedaży biletów. Niektórzy przewoźnicy, a mianowicie Emirates, odmówili zastosowania się do ograniczeń liczby pasażerów na Heathrow stwierdzając, że lotnisko jest samo sobie winne. To, jak wyglądały rozmowy prezesów linii lotniczych z zarządem Heathrow, gdy zastanawiali się nad tym, które loty mają być odwołane, pozostawiamy waszej wyobraźni.

Czytaj też: Heathrow ogranicza liczbę pasażerów. Wstrzyma sprzedaż biletów

Emirates nie będą przestrzegać limitu przepustowości Heathrow

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button