Kolejowy

Betonowe przeszkody na torach pod Łukowem. Na miejscu ABW i kontrterroryści

Pod Łukowem na torach dwa pociągi towarowe najechały na betonowe bloczki. Kontrterroryści zajęli się sprawą

Dwa pociągi towarowe najechały na betonowe bloczki znajdujące się na torach w miejscowości Jedlanka w powiecie łukowskim. Uszkodzone zostały obie lokomotywy, a na miejsce skierowano m.in. kontrterrorystów. O zdarzeniu powiadomiono również ABW i CBŚP. Pierwsze doniesienia wskazywały na możliwość celowego aktu dywersji.

  • Przy torach znaleziono kabel z konektorem i plastikowe rurki, jednak oględziny nie wykazały obecności materiałów wybuchowych.
  • Prokuratura wyklucza obecnie akt dywersji i bierze pod uwagę scenariusz wybryku chuligańskiego. W okolicy już wcześniej miało dochodzić do układania przedmiotów na torach.
  • Policja zdementowała informacje, jakoby któryś z pociągów przewoził paliwo lub inne niebezpieczne substancje. Śledczy nadal ustalają, kto umieścił betonowe elementy na torach.

Dwa pociągi najechały na betonowe bloczki

Do niebezpiecznego zdarzenia doszło wieczorem we wtorek 22 września na szlaku kolejowym w Jedlance w powiecie łukowskim. Jak poinformowała lubelska policja, dwa pociągi towarowe poruszające się w przeciwnych kierunkach najechały na betonowe bloczki leżące na torach. Uderzenia były na tyle silne, że w obu lokomotywach uszkodzone zostały przednie zgarniacze. Nie doszło jednak do wykolejenia żadnego ze składów. Maszyniści nie odnieśli obrażeń, a ruch kolejowy w miejscu zdarzenia został wstrzymany na kilka godzin.

Zobacz także: Ryanair jednak przywróci loty do Jordanii! Co z trasami z Krakowa i Poznania?

Okoliczności, w których betonowe elementy znalazły się na torach, od początku wzbudziły podejrzenia służb. Lokalne media informowały początkowo o możliwej próbie wykolejenia składów, a nawet o potencjalnym akcie dywersji. Skala zaangażowanych służb wskazywała, że zdarzenie potraktowano jako potencjalnie poważne zagrożenie dla infrastruktury kolejowej. Na miejscu pracowali funkcjonariusze Komendy Powiatowej Policji w Łukowie oraz pionu kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie. Do Jedlanki skierowano również funkcjonariuszy Samodzielnego Pododdziału Kontrterrorystycznego Policji w Lublinie.

O sprawie poinformowano Prokuratora Okręgowego, Centralne Biuro Śledcze Policji, Delegaturę Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Państwową Komisję Badania Wypadków Kolejowych. Dodatkowe podejrzenia wzbudziły przedmioty znalezione w pobliżu torowiska. W rejonie zdarzenia ujawniono m.in. kabel z konektorem oraz plastikowe rurki. Policja informowała, że wstępne oględziny prowadzone pod nadzorem prokuratora nie wykazały jednak obecności materiałów wybuchowych.

Prokuratura wyklucza akt dywersji

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie prokurator Marcin Kozak przekazał Interii, że po przeprowadzeniu czynności przez ABW, CBŚP i pirotechników wykluczono na obecnym etapie, aby zdarzenie było aktem dywersji. Śledczy nie znaleźli śladów wskazujących na takie działanie. Betonowe elementy, na które najechały pociągi, miały pochodzić z rozbiórki znajdującej się w pobliżu stacji kolejowej. Inne przedmioty znalezione przy torach również nie okazały się elementami ładunku wybuchowego.

Zobacz także: Płaca minimalna podniosła pensje w biedniejszych regionach Polski. Koszt dla zatrudnienia był niewielki [BADANIE]

Według prokuratora pirotechnicy po konsultacji z kolejarzami ustalili, że najprawdopodobniej były to pozostałości lub odpady niezwiązane z przygotowaniem eksplozji. Prokuratura bierze obecnie pod uwagę znacznie bardziej prozaiczny scenariusz. Marcin Kozak poinformował, że w okolicach torów już wcześniej dochodziło do wybryków chuligańskich. Młode osoby miały umieszczać różne przedmioty na torach, a następnie nagrywać ich zderzenie z przejeżdżającymi pociągami.

Śledztwo wciąż trwa. Służby szukają winnych

Śledczy nadal muszą ustalić, kto umieścił betonowe elementy na torach i w jakim celu to zrobił. Wyjaśniona została również jedna z informacji pojawiających się w pierwszych doniesieniach medialnych. Część lokalnych portali podawała, że jeden z pociągów miał przewozić paliwo, co potencjalnie znacznie zwiększałoby skalę zagrożenia. Komenda Wojewódzka Policji w Lublinie zdementowała jednak te doniesienia. Nadkomisarz Anna Kamola przekazała Interii, że pociągi nie przewoziły substancji niebezpiecznych. Jeden ze składów miał jechać z pustymi platformami przeznaczonymi do późniejszego załadunku kontenerów, natomiast drugi przewoził puste kontenery.

Zobacz także: Nowy przewoźnik w Gdańsku. Loty na Islandię i do Kanady

Policja poinformowała, że czynności prowadzone są wstępnie w kierunku art. 173 Kodeksu karnego. Przepis dotyczy sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym zagrażającej życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach. Pierwsze godziny po zdarzeniu przyniosły obawy dotyczące możliwej dywersji wymierzonej w polską infrastrukturę kolejową, dotychczasowe ustalenia służb takiego scenariusza nie potwierdzają. Na obecnym etapie prokuratura skłania się ku hipotezie wybryku chuligańskiego.

Znajdziesz nas w Google News

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button