Nowoczesne pociągi są, unijne dofinansowanie również, ale pozostaje jeden drobny problem – część infrastruktury nie pozwala z nich korzystać. Nowe Flirty Kolei Mazowieckich nie będą mogły obsługiwać połączeń do Płocka, choć pierwotnie właśnie tam miała trafić część zakupionych składów. Powodem są zbyt niskie perony na linii kolejowej nr 33 między Kutnem a Płockiem.
Flirty do Płocka nie pojadą. Przynajmniej na razie
Trwają dostawy nowych elektrycznych zespołów trakcyjnych Stadler Flirt dla Kolei Mazowieckich. Zakup został współfinansowany ze środków Unii Europejskiej, co oznacza, że pojazdy mogą być eksploatowane na trasach wskazanych w dokumentacji dotyczącej dofinansowania. Początkowo dziesięć jednostek miało kursować na połączeniach z Warszawy do Otwocka oraz właśnie do Płocka. Plany dotyczące tej drugiej trasy trzeba było jednak zmienić, toteż w najbliższych latach Flirty do Płocka nie pojadą. Problemem nie jest jednak sam tabor ani brak elektryfikacji odcinka, lecz znacznie bardziej przyziemna kwestia – wysokość peronów.
Pociągi Flirt 3 posiadają rozkładane rampy ułatwiające wejście osobom poruszającym się na wózkach, natomiast nie są wyposażone w podnośniki. Z tego względu, zgodnie z obowiązującymi przepisami, ich obsługa na peronach o wysokości mniejszej niż 0,55 m nad główką szyny jest ograniczona – wyjaśnia Anna Znajewska-Pawluk z Zespołu Prasowego PKP Polskich Linii Kolejowych.
Czytaj też: Siemens zbuduje pod Poznaniem wielkie centrum serwisowe lokomotyw
Problem wynika także z konstrukcji samych jednostek. Flirty Kolei Mazowieckich nie posiadają dodatkowego stopnia wejściowego, a ich podłoga znajduje się na wysokości około 78 cm nad główką szyny. Przy peronie o standardowej wysokości 55 cm różnica jest stosunkowo niewielka i pozwala na wygodne wejście do pojazdu. Znacznie gorzej wygląda sytuacja tam, gdzie perony mają jedynie 30 lub 38 cm.
Z peronu o wysokości 55 cm pasażerowie mogą więc stosunkowo wygodnie wsiadać do pociągów. W przypadku peronów o wysokości 30 lub 38 cm wejście do pojazdu wymaga pokonania większej różnicy poziomów – tłumaczy Anna Znajewska-Pawluk.
W efekcie pasażerowie na jednej z ważniejszych tras w regionie nadal będą korzystać przede wszystkim z taboru, który problemów z niskimi peronami ma zdecydowanie mniej. Perspektywa pojawienia się nowych Flirtów w Płocku pozostaje więc uzależniona od znacznie większej modernizacji linii, której realizacja nie jest obecnie przesądzona.
Problem dotyczy szeregu stacji między Kutnem a Płockiem
Na linii kolejowej nr 33 ograniczenia związane z wysokością peronów występują bowiem na kilku stacjach i przystankach. Dotyczy to Raciborowa Kutnowskiego, Strzelec Kujawskich, Sierakówka, Gostynina, Rogożewa, Łącka, Płocka Radziwia oraz stacji Płock. PKP PLK co prawda przygotowują dokumentację projektową dotyczącą modernizacji trasy, ale na obecnym etapie nie ma zapewnionego finansowania robót budowlanych. Tym samym trudno wskazać, kiedy infrastruktura rzeczywiście zostanie przebudowana. Nie przewiduje się również szybkiego rozwiązania problemu poprzez punktowe podwyższenie samych peronów.
Obecnie nie są planowane odrębne prace o charakterze doraźnym, których celem byłoby wyłącznie dostosowanie peronów do obsługi nowych pociągów – informuje przedstawicielka PKP PLK.
Czytaj też: Inflacja w Polsce wzrosła. Paliwa droższe o 24% niż rok temu
Obecnie pomiędzy Kutnem a Płockiem kursują przede wszystkim znacznie starsze elektryczne zespoły trakcyjne EN57. Sytuacja ma częściowo zmienić się po dostarczeniu Kolejom Mazowieckim nowych spalinowych zespołów trakcyjnych produkowanych przez PESĘ. Według informacji Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego po ich dostawie mają powrócić bezpośrednie połączenia w relacji Kutno – Płock – Sierpc, których przez dłuższy czas nie realizowano. Całą trasę ma wówczas przejąć tabor spalinowy. Jest to konieczne, ponieważ na północ od stacji Płock Trzepowo nie ma sieci trakcyjnej. Nowe Flirty tymczasem będą musiały znaleźć zatrudnienie na innych trasach.





