KolejowyTransport

Autobus zatrzymał się na przejeździe kolejowym! “Co za pajac”

Kierowca miejskiego autobusu wjechał na przejazd kolejowy już po włączeniu czerwonego światła na sygnalizatorze

Najwyraźniej ostatnia seria groźnych wypadków na przejazdach kolejowych nie wszystkim kierowcom wystarczyła jako ostrzeżenie. W Łodzi miejski autobus utknął na przejeździe kolejowym po tym jak znalazł się za zamykającymi się rogatkami, mimo że wcześniej włączyła się już czerwona sygnalizacja. W środku pojazdu znajdowali się pasażerowie. Na nagraniu ze zdarzenia słychać płacz dzieci oraz krzyki zdenerwowanych osób domagających się otwarcia drzwi. 

Autobus MPK utknął na przejeździe kolejowym

Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w czwartek około godziny 15:00 na strzeżonym przejeździe kolejowo-drogowym przy ul. Edwarda w Łodzi. Jak wynika z informacji Polskich Linii Kolejowych, kierowca miejskiego autobusu wjechał na przejazd kolejowy już po włączeniu czerwonego światła na sygnalizatorze. Następnie zatrzymał pojazd w strefie zagrożenia, a opuszczająca się rogatka oparła się o autobus. Sytuacja z perspektywy pasażerów wyglądała zdecydowanie mniej spokojnie niż może sugerować suchy opis zdarzenia. W Internecie szybko pojawiło się nagranie wykonane wewnątrz autobusu, w którym po prostu wybuchła panika.

Słychać płacz dzieci i podniesione, również wulgarne głosy pasażerów, którzy zaczęli domagać się od kierowcy natychmiastowego otwarcia drzwi. Trudno zresztą dziwić się nerwowej reakcji osób znajdujących się w pojeździe, skoro autobus utknął przy zamkniętym przejeździe, a pasażerowie nie mieli w tamtej chwili pełnej wiedzy, czy i kiedy pojawi się pociąg. Na szczęście kierowca posłuchał zagniewanych pasażerów, którzy po otwarciu drzwi w pośpiechu opuścili autobus. Ten ostatecznie nie został uderzony przez pociąg i po pewnym czasie udało się go wycofać z niebezpiecznego miejsca.

MPK: Sytuacja niedopuszczalna, kierowca odsunięty

Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne w Łodzi nie próbuje bagatelizować tego, co wydarzyło się na ul. Edwarda. Rzecznik przewoźnika Piotr Wasiak określił sytuację jako niedopuszczalną. MPK powołało specjalny zespół, który ma ustalić dokładny przebieg zdarzenia. O sprawie zostali również poinformowani policja oraz zarządca infrastruktury kolejowej. Ze wstępnej analizy monitoringu z przodu autobusu wynika, że bezpośredniego zagrożenia dla pasażerów ostatecznie nie było. Nie zmienia to jednak podstawowego faktu, że autobus w ogóle nie powinien znaleźć się za rogatką.

Kierowca został odsunięty od prowadzenia pojazdów MPK do czasu wyjaśnienia sprawy. Co ciekawe, nie chodzi o niedoświadczonego pracownika. Mężczyzna ma ponad 30 lat doświadczenia, a wcześniej przewoźnik nie miał wobec niego żadnych zarzutów. Tyle że nawet trzy dekady za kierownicą nie zmieniają znaczenia czerwonego światła. Na przejeździe kolejowym nie jest ono sugestią, ostrzeżeniem „na wszelki wypadek” ani sygnałem, że można jeszcze spróbować zdążyć. Oznacza bezwzględny zakaz wjazdu.

PLK zwróciły uwagę również na zachowanie kierowcy już po znalezieniu się w strefie zagrożenia. Jeżeli pojazd wjedzie na przejazd i zostanie zamknięty pomiędzy rogatkami, priorytetem nie jest ochrona autobusu, samochodu ani samej zapory. Z przejazdu trzeba jak najszybciej zjechać, nawet jeżeli oznacza to wyłamanie rogatki. Bariery są skonstruowane tak, aby pojazd mógł je w sytuacji awaryjnej w prosty sposób sforsować. Jeżeli samochód jest niesprawny i nie może opuścić przejazdu, kierowca oraz pasażerowie powinni jak najszybciej oddalić się od torów i zawiadomić służby. Na przejazdach znajdują się Żółte Naklejki PLK z indywidualnym numerem danego skrzyżowania drogi z torami. Podanie go operatorowi numeru 112 pozwala precyzyjnie określić miejsce zagrożenia.

Czytaj też: Polska dogoni Niemcy do 2040 roku? Jesteśmy bliżej niż kiedykolwiek w historii

Cztery zderzenia w siedem dni

Incydent w Łodzi robi jeszcze bardziej szokujące wrażenie, gdy zestawi się go z tym, co wydarzyło się na polskiej kolei dosłownie kilka dni wcześniej. Jak opisywaliśmy na Obserwatorze Logistycznym, w ostatniego tygodnia doszło w Polsce aż do czterech zderzeń pociągów z samochodami ciężarowymi. Dwa z tych zdarzeń zakończyły się wykolejeniem taboru. Seria rozpoczęła się 3 września w Gdańsku-Lipcach. Pociąg PKP Intercity IC „Bachus” uderzył tam w ciężarówkę, która znalazła się na przejeździe podczas zamykania rogatek. Kierowca nie zdecydował się na ich wyłamanie. Skutki odczuła później cała kolej – 204 pociągi pasażerskie zebrały łącznie ponad 293 godziny opóźnień, część połączeń odwołano, a inne skierowano objazdami.

7 września doszło do dwóch następnych wypadków. W rejonie Okuniowca pod Suwałkami ciężarówka wjechała pod pociąg towarowy relacji Białystok – Mockava. Lokomotywa została częściowo wykolejona, a kierowca ciężarówki trafił do szpitala. Zaledwie kilka godzin później w Jastrowiu kolejna ciężarówka uderzyła w bok pociągu dalekobieżnego relacji Ustka – Przemyśl, którym podróżowało około 440 osób. 

Czytaj też: 4 zderzenia pociągów z ciężarówkami w zaledwie tydzień! Czarna seria trwa

Najtragiczniejszy finał nastąpił 9 września w Sokolnikach Suchych niedaleko Przysuchy. Pociąg PKP Intercity IC „Koziołek” relacji Lublin – Szczecin zderzył się z ciężarówką na przejeździe kolejowym. Lokomotywa przewróciła się, wagony zostały wykolejone, a jedna z ciężko rannych osób zmarła. I właśnie dzień po tej tragedii zawodowy kierowca autobusu pełnego pasażerów wjeżdża na przejazd mimo czerwonego światła. Tym razem pociąg nie nadjechał, ale ostatnie wypadki dobitnie pokazują, że coś w tym systemie nie działa.

Po zderzeniu pociągu z ciężarówką rząd zaostrzy kary. Tylko gdzie tu prewencja?

Znajdziesz nas w Google News

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button