Niecodzienny przebieg miał rejs Ryanaira z Poznania do hiszpańskiej Girony. Po wielogodzinnym opóźnieniu, nocnym starcie i awaryjnym powrocie na Ławicę pasażerowie zostali poinformowani, że kolejna próba wylotu nastąpi o godz. 14.00. Ostatecznie samolot odleciał jednak około czterech godzin wcześniej i to bez części pasażerów. Według relacji podróżnych na pokładzie zabrakło około 130 osób. Dla części z nich oznaczało to koniec wakacji, zanim te na dobre się rozpoczęły.
Samolot Ryanair odleciał bez pasażerów
Problemy dotyczyły rejsu FR5123 z Poznania do Girony, który pierwotnie miał rozpocząć się we wtorek 25 sierpnia o godz. 18.50. Zamiast planowego wylotu pasażerowie musieli jednak zmierzyć się z wielogodzinnym oczekiwaniem. Do samolotu weszli dopiero około godz. 2.30 w nocy z wtorku na środę, a maszyna wystartowała około godz. 3.00. Podróż do Hiszpanii nie trwała długo. Niedługo po starcie załoga zdecydowała o powrocie na lotnisko Poznań-Ławica. Ryanair potwierdził później, że przyczyną problemów była drobna usterka techniczna samolotu. Maszyna ponownie znalazła się w Poznaniu około godz. 3.30.
Podjęto decyzję o powrocie i ponownym lądowaniu na lotnisku w Poznaniu. Wśród pasażerów panował ogromny stres, a wyraźne zdenerwowanie można było zauważyć również u członków załogi. Ok. godz. 3.30 wylądowaliśmy ponownie w Poznaniu – relacjonowała jedna z pasażerek w rozmowie z „Głosem Wielkopolskim”.
Po powrocie na Ławicę podróżni otrzymali w nocy kolejną informację dotyczącą rejsu. Samolot miał zostać sprawdzony przez inżynierów, a nową próbę wylotu zaplanowano na środę 26 sierpnia o godz. 14.00. Według relacji pasażerów przewoźnik nie był w stanie zapewnić wszystkim noclegu, ale zadeklarował pokrycie uzasadnionych kosztów zakwaterowania zorganizowanego we własnym zakresie. Po całej nocy spędzonej na lotnisku część osób zdecydowała się więc wyjechać i wrócić przed zapowiedzianym wylotem.
Czytaj też: Samolot Ryanair… odleciał pusty. Zostawili niemal 200 pasażerów na lotnisku
W kolejnych godzinach sytuacja ponownie się jednak zmieniła. Usterkę udało się usunąć wcześniej, a samolot został dopuszczony do lotu przed pierwotnie przewidywanym terminem. Zamiast o godz. 14.00 Ryanair zdecydował się wykonać rejs około godz. 10.00. Dla wielu podróżnych była to kluczowa zmiana. Kiedy zgodnie z wcześniej przekazaną informacją zaczęli wracać na Ławicę, dowiedzieli się, że samolot już odleciał bez części pasażerów kilka godzin wcześniej.
Ku naszemu ogromnemu zaskoczeniu dowiedzieliśmy się, że samolot odleciał już około godziny 10. Z uzyskanych przez nas informacji wynikało, że na pokładzie zabrakło ok. 130 pasażerów, którzy – tak jak my – pojawili się na lotnisku zgodnie z informacją otrzymaną wcześniej od przewoźnika – przekazała rozmówczyni „Głosu Wielkopolskiego”.
Niektórzy stracili całe wakacje
Ryanair potwierdził, że po sprawdzeniu samolotu przez inżynierów jego wylot rzeczywiście planowano początkowo na godz. 14.00. Maszyna została jednak dopuszczona do lotu wcześniej, dlatego nową godzinę odlotu ustalono na godz. 10.00. Według linii pasażerowie zostali poinformowani o zmianie za pośrednictwem wiadomości e-mail oraz SMS wysłanych o godz. 5.46 rano. Relacje części podróżnych wskazują jednak, że informacja nie dotarła do wszystkich. Pasażerowie twierdzili również, że w aplikacji Ryanaira nadal miała być widoczna godz. 14.00. Dodatkowym problemem była pora wysłania wiadomości. Podróżni opuszczali lotnisko około godz. 4.30, po wielu godzinach oczekiwania i nocnym locie zakończonym powrotem do Poznania. Część z nich po znalezieniu noclegu po prostu poszła spać, nie spodziewając się, że zapowiedziany na popołudnie rejs zostanie przyspieszony o kilka godzin.
Czytaj też: Giełda panikuje po tajemniczej wizycie szefa CIA. Złoty i akcje w dół, Warszawa najsłabsza w Europie
Pasażerom, którzy nie znaleźli się na pokładzie samolotu lecącego około godz. 10.00, Ryanair umożliwił bezpłatną zmianę rezerwacji. Według relacji podróżnych dostępna była również możliwość uzyskania zwrotu za niewykorzystany bilet. Nie dla wszystkich takie rozwiązanie oznaczało jednak zakończenie problemów. Część osób miała już opłacone noclegi w Hiszpanii oraz osobno zarezerwowane loty powrotne. Brak możliwości dotarcia do Girony zgodnie z planem sprawił, że niektórzy całkowicie zrezygnowali z wyjazdu. Część poszkodowanych podróżnych zapowiada wystąpienie do przewoźnika z roszczeniami dotyczącymi poniesionych kosztów i odszkodowania.
Część pasażerów, w tym również ja, nie skorzysta z opłaconych wcześniej wakacji oraz lotów powrotnych. Oznacza to dla nas ogromne straty finansowe, dodatkowe koszty oraz całkowitą rezygnację z zaplanowanych urlopów – podkreśliła jedna z pasażerek.
Znajdziesz nas w Google NewsWielki wyciek na lotnisku! Hakerzy wykradli dane milionów pasażerów





