Przewoźnicy, którzy niedawno ponieśli koszty obowiązkowej wymiany tachografów w ciężarówkach wykonujących transport międzynarodowy, muszą przygotować się na kolejny wydatek. Inteligentne tachografy drugiej generacji wymagają bowiem aktualizacji oprogramowania wynikającej z nowych unijnych wytycznych dotyczących cyberbezpieczeństwa. Za dostosowanie urządzeń trzeba będzie jednak zapłacić, a operację mogą przeprowadzić wyłącznie autoryzowane warsztaty.
Tachografy trzeba dostosować do unijnych wymogów
Problem dotyczy urządzeń Smart Tacho 2, czyli najnowszej generacji tachografów stosowanych w Unii Europejskiej do kontroli czasu pracy kierowców. Obowiązek aktualizacji obejmuje zarówno tachografy marki VDO, jak i urządzenia produkowane przez Stoneridge. Konieczność aktualizacji wynika z nowych wytycznych Wspólnego Centrum Badawczego Komisji Europejskiej, czyli JRC. Zmiany odnoszą się przede wszystkim do cyberbezpieczeństwa tachografów i ich odporności na ingerencję w oprogramowanie. Właściciele ciężarówek nie będą mogli przy tym bezterminowo odkładać wykonania aktualizacji. Musi ona zostać przeprowadzona najpóźniej podczas najbliższej legalizacji tachografu.
Czytaj też: Ceny Paliwa Niżej nie dla branży transportowej? Przewoźnicy nie zaoszczędzą
Co istotne, nie chodzi o usuwanie wad, które istniały już w momencie wprowadzania urządzeń do eksploatacji. Gdy inteligentne tachografy drugiej generacji pojawiały się na rynku trzy lata temu, spełniały obowiązujące wówczas unijne wymagania. Od tego czasu zmieniły się jednak standardy dotyczące zabezpieczenia urządzeń przed próbami przełamania ich systemów ochronnych. Dla branży transportowej problemem jest jednak nie tylko pojawienie się kolejnego obowiązku formalnego. Aktualizacja została potraktowana przez producentów jako usługa odpłatna. Zmiany w oprogramowaniu są na tyle znaczące, że zarówno za samo dostosowanie systemu, jak i wykonanie prac w autoryzowanym warsztacie trzeba będzie zapłacić. W rezultacie przewoźnik musi liczyć się z kosztem wynoszącym kilkaset złotych za każdy samochód. Przy większej flocie oznacza to konieczność poniesienia kolejnego wydatku dotyczącego urządzeń, na które firmy transportowe już wcześniej przeznaczyły znaczne środki w związku z obowiązkową wymianą tachografów.
Przewoźnicy nie chcą płacić za aktualizację tachografów
Nowe wymagania spotkały się ze sprzeciwem organizacji reprezentujących polskich przewoźników. Niezadowolenie wyraziły między innymi TLP i ZMPD, a także mniejsze stowarzyszenia działające na poziomie wojewódzkim. Organizacje branżowe nie zgadzają się przede wszystkim z tym, że koszty zmiany wymagań mają zostać przerzucone na firmy transportowe. Zdaniem przedstawicieli branży koszt dostosowania tachografów do zmienionych wymagań unijnych powinien zostać pokryty przez władze albo przez producentów urządzeń. Przewoźnicy wskazują tym samym, że przedsiębiorcy nie powinni płacić za aktualizację wynikającą ze zmiany standardów wprowadzonej już po zakupie zgodnego wcześniej z przepisami urządzenia. Wśród przewoźników pojawiły się nawet zapowiedzi protestów przeciwko kolejnemu obciążeniu finansowemu.
Czytaj też: Polacy coraz rzadziej chcą zakładać firmy. Zainteresowanie mocno spadło
Sytuacja wywołuje tym większe niezadowolenie, że wcześniejsza wymiana objęła wszystkie używane ciężarówki wykonujące transport międzynarodowy. Dla wielu przedsiębiorców koszty związane z przejściem na nowe tachografy są więc nadal stosunkowo świeżym wydatkiem, a teraz urządzenia wymagają kolejnego płatnego dostosowania. Aktualizacja nie jest przy tym jedynie techniczną zmianą, której brak pozostanie bez znaczenia podczas codziennej eksploatacji pojazdu. Wersja oprogramowania tachografu ma być kontrolowana również przez służby podczas kontroli drogowych. Przewoźnicy muszą więc pilnować nie tylko terminów legalizacji urządzeń, lecz także tego, czy tachograf został dostosowany do nowych wymagań.
Znajdziesz nas w Google News





