E-commerce

Nowe cło na paczki hamuje zakupy z Chin. Mocny spadek

Nowe przepisy są szczególnie odczuwalne dla osób, które zamawiały wiele różnych, lecz bardzo tanich przedmiotów z Chin

Cło na paczki z Chin zaczęło wpływać na decyzje europejskich konsumentów. Od 1 lipca zakupy na platformach oferujących tanią wysyłkę spoza Unii Europejskiej są obciążone dodatkową należnością, która może wyraźnie podnieść końcową cenę zamówienia. Firmy logistyczne już zauważają dwucyfrowe spadki liczby obsługiwanych przesyłek, choć osłabienie chińskiego e-commerce było widoczne jeszcze przed wejściem w życie nowych zasad.

Cło na paczki z Chin zmienia rachunek opłacalności

Do końca czerwca przesyłki o wartości nieprzekraczającej 150 euro korzystały ze zwolnienia celnego. Od 1 lipca wprowadzono opłatę w wysokości 3 euro za każdą kategorię produktów znajdującą się w paczce. Oznacza to, że wysokość należności zależy nie tylko od wartości zakupów, ale także od tego, jak zróżnicowane towary zamówił klient. Dwie takie same czapki mogą zostać potraktowane jako jedna pozycja i objęte pojedynczą opłatą. Jeżeli jednak w przesyłce znajdą się czapka, okulary oraz butelka, zostaną uznane za trzy różne kategorie. W takim przypadku cło wyniesie łącznie 9 euro. Nowe cło na paczki jest więc szczególnie odczuwalne dla osób, które zamawiały wiele różnych, lecz bardzo tanich przedmiotów z Chin.

Niska cena pojedynczego produktu przez lata była jednym z najważniejszych argumentów przemawiających za zakupami na chińskich platformach. Po doliczeniu opłat część zamówień przestaje być jednak tak atrakcyjna, jak wynikałoby to z cen widocznych w ofertach. Według ekspertów klienci coraz częściej analizują pełny koszt koszyka i rezygnują z transakcji, gdy dodatkowe należności stanowią znaczną część wartości produktów. Skutki nowych zasad szybko dostrzegły także przedsiębiorstwa zajmujące się obsługą logistyczną handlu internetowego.

Czytaj też: Gigantyczna kara dla AliExpress. Mocne uderzenie w chińskiego giganta

Przedstawiciel jednej z firm działających w tym sektorze przyznał, że w pierwszej połowie lipca liczba przesyłek oraz zwrotów obsługiwanych w systemie była niższa niż w analogicznym okresie poprzedniego roku. Spadek miał charakter dwucyfrowy. Firma obserwowała jednocześnie chwilowe wyhamowanie napływu paczek wysyłanych z Chin do Polski. Choć nowe przepisy obowiązują dopiero od nieco ponad miesiąca, dane wskazują, że zmiana zachowań klientów nie rozpoczęła się w lipcu. Zamówienia z chińskich platform zaczęły słabnąć już wcześniej.

Spadki rozpoczęły się jeszcze przed zmianą przepisów

Z analizy chińskich danych celnych przywołanych przez „Rzeczpospolitą” wynika, że w kwietniu wartość eksportu realizowanego za pośrednictwem platform taniego e-commerce spadła o 10,9 proc. w porównaniu z tym samym miesiącem poprzedniego roku. Był to już piąty kolejny miesiąc, w którym odnotowano spadek. Na pogorszenie wyników wpływała presja wywierana na chiński handel internetowy jeszcze przed wprowadzeniem nowego cła na paczki z Chin. Znaczenie miały także rosnące koszty transportu lotniczego oraz ograniczanie intensywności działań marketingowych przez największe platformy.

Zmiana nie jest zatem wyłącznie bezpośrednią reakcją na przepisy obowiązujące od 1 lipca. Nowa opłata dodatkowo wzmocniła tendencję, która była widoczna już wiosną. Sebastian Błaszkiewcz, ekspert firmy Univio zajmującej się cyfrowymi rozwiązaniami dla e-handlu, ocenił, że dwucyfrowego spadku liczby przesyłek z Chin nie można już traktować jako niewielkiej korekty. Jego zdaniem jest to realne tąpnięcie w strumieniu obejmującym miliardy paczek rocznie. Skala rynku sprawia, że nawet kilkunastoprocentowa zmiana może mieć poważne konsekwencje dla całego sektora logistycznego. Rocznie do Unii Europejskiej trafia około 5,8 mld paczek e-commerce spoza Wspólnoty, przy czym zdecydowana większość pochodzi z Chin. Jak podkreślił ekspert, spadek na poziomie 20 proc. oznaczałby ponad miliard przesyłek mniej w ciągu roku. W praktyce z systemów celnych, sortowni oraz sieci kurierskich zniknęłaby co piąta paczka.

Zwrot towaru nie oznacza odzyskania opłaty

Nowe zasady mają jeszcze jedną istotną konsekwencję. Klient, który zrezygnuje z zakupu i odeśle zamówiony produkt, może nie odzyskać pieniędzy zapłaconych w związku z należnością celną. Opłatę rozlicza sprzedawca, platforma e-commerce albo działający w ich imieniu przedstawiciel. Cło nie jest więc zwracane kupującemu w sytuacji, gdy ten zmieni zdanie i dokona zwrotu towaru. Oznacza to, że nawet skuteczne odstąpienie od zakupu może wiązać się z ostateczną stratą części poniesionych kosztów.

Czytaj też:  Już nie kupisz tanio na Temu. Opłaty celne mogą przekraczać znacznie wartość produktów

Nowe cło na paczki z Chin uderza przede wszystkim w model oparty na częstym zamawianiu wielu niedrogich i zróżnicowanych produktów. Im więcej kategorii obejmuje przesyłka, tym wyższa staje się należność. Po uwzględnieniu ryzyka utraty opłaty przy zwrocie część konsumentów może uznać takie zakupy za mniej opłacalne niż dotychczas. Pierwsze dane z firm logistycznych oraz statystyki dotyczące chińskiego eksportu pokazują, że skala zamówień już się zmniejsza. Część spadku rozpoczęła się jeszcze przed wejściem w życie nowych przepisów, ale dodatkowe koszty obowiązujące od lipca mogą dalej ograniczać liczbę paczek trafiających z Chin do Polski i pozostałych państw Unii Europejskiej.

Bagaż InPost nie dotarł, spali pod gołym niebem. “To pojedyncze przypadki”

Znajdziesz nas w Google News

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button