PKP Intercity ujawniło dane pokazujące awaryjność i usterkowość eksploatowanych lokomotyw oraz elektrycznych zespołów trakcyjnych. W czerwcu tego roku najwięcej problemów sprawiały spalinowe lokomotywy SU4210 i elektryczne EP09. Szczególną uwagę zwraca jednak sytuacja Dartów. Chociaż ich wskaźnik defektów nie odbiega znacząco od wyników innych zespołów trakcyjnych, przewoźnik tylko w ciągu jednego miesiąca musiał 139 razy zastępować je składami wagonowymi.
Najwięcej defektów w lokomotywach SU4210
Dane dotyczące awaryjności taboru PKP Intercity zostały przedstawione podczas posiedzenia sejmowej Komisji Infrastruktury. Obejmują czerwiec, czyli początek wakacyjnego szczytu przewozowego i okres poprzedzający wyjątkowo gorący weekend na przełomie czerwca i lipca. Przewoźnik mierzył się wówczas między innymi z awariami klimatyzacji w wagonach. Ponad 20 pociągów zostało także „prewencyjnie” odwołanych. Według spółki były to przede wszystkim połączenia o najniższej frekwencji, w dużej części kursujące po liniach niezelektryfikowanych. Dodatkowe utrudnienia powodowały problemy z infrastrukturą, w tym zaniki zasilania w sieci trakcyjnej i deformacje torów. Ruch został wstrzymany na kilku odcinkach, między innymi na linii kolejowej nr 9 łączącej Warszawę z Trójmiastem.
PKP Intercity przedstawiło dwa oddzielne wskaźniki – liczbę defektów oraz liczbę usterek przypadających na 100 tys. kilometrów przejechanych przez daną serię pojazdów. Najwyższą wartość pierwszego z nich osiągnęły spalinowe lokomotywy SU4210. W czerwcu wskaźnik defektów tej serii wyniósł 7,54, podczas gdy rok wcześniej było to 1,2. Wyraźne pogorszenie odnotowano również w przypadku spalinowych jednostek DM90 wynajmowanych od SKPL Cargo. Ich wynik wzrósł z 0,7 w czerwcu ubiegłego roku do 1,97 rok później. Lepiej niż przed rokiem wypadły natomiast spalinowe lokomotywy Gama produkcji PESA Bydgoszcz. W ich przypadku współczynnik defektów zmniejszył się z 2,32 do 0,96.
Czytaj też: Metrobilet w pociągach PKP Intercity. Bez dopłaty i rezerwacji
Wśród starszych lokomotyw elektrycznych wysoki poziom awaryjności zanotowały serie EU07 i EP07, dla których wskaźnik wyniósł 2,61. Jeszcze gorzej wypadły lokomotywy EP09 z rezultatem 3,88. Dla porównania nowe Griffiny z Newagu osiągnęły wartości 0,32 dla serii EU160 oraz 0,28 dla EU200. Były to, obok Pendolino, jedne z najlepszych wyników w całym taborze przewoźnika. Darty oraz obie generacje Flirtów uzyskały zbliżone rezultaty. Liczba defektów przypadających na 100 tys. kilometrów mieściła się w ich przypadku w przedziale od 0,73 do 0,92. W czerwcu bez defektów kursowały natomiast jednostki ED74, nazywane Edytami, a także lokomotywy Husarz i wynajmowane Vectrony.
Podobnie przedstawiają się wyniki dotyczące usterek. Ponownie najgorzej wypadły lokomotywy SU4210, które osiągnęły wskaźnik 15,07 zdarzenia na 100 tys. kilometrów. Drugie miejsce zajęły lokomotywy EP09 z wynikiem 7,75. Pozostałe serie nie przekroczyły poziomu czterech usterek. Blisko tej granicy znalazły się jednostki DM90 użytkowane przez SKPL, dla których wskaźnik wyniósł 3,95. Był jednak niższy niż w czerwcu poprzedniego roku, gdy osiągnął 4,92. Pendolino zanotowały wynik 0,9, identyczny jak rok wcześniej. Pierwsza generacja Flirtów osiągnęła wartość 2, a druga 3,04. W obu przypadkach oznaczało to poprawę w porównaniu z czerwcem ubiegłego roku. Nieznacznie pogorszył się rezultat Dartów. Wskaźnik usterek wzrósł z 3,5 do 3,67. Najmniej usterek w całej flocie PKP Intercity odnotowały Griffiny EU160.
Za Darty 139 razy wyjeżdżały składy zastępcze
Same wskaźniki defektów i usterek nie pokazują jednak pełnej skali problemów z Dartami. Prezes PKP Intercity Janusz Malinowski poinformował, że w czerwcu pociągi obsługiwane tymi jednostkami musiały zostać zastąpione innymi składami aż 139 razy. Dla porównania w przypadku Pendolino taka konieczność wystąpiła tylko cztery razy, mimo że przewoźnik ma po 20 pojazdów obu typów. Malinowski przekazał również, że gotowych do jazdy było 12 Dartów oraz 18 składów Pendolino. Dokładnych danych dotyczących dostępności pozostałych typów taboru nie przedstawiono.
Największy problem mamy z pociągami Dart. W czerwcu za 139 kursów realizowanych Dartami musieliśmy uruchomić zastępcze składy wagonowe. Bez wagonów mielibyśmy spory problem i naprawdę byłaby to katastrofa. Dla przykładu za pociągi Pendolino musieliśmy uruchomić w czerwcu tylko 4 składy wagonowe. 4 vs 139 razy, a pociągów i tu i tu jest po 20 sztuk – mówił prezes PKP Intercity.
Do informacji przedstawionych przez PKP Intercity odniosła się PESA Bydgoszcz, producent Dartów. Spółka podkreśla, że od kilkunastu miesięcy zmienia sposób obsługi pojazdów, a liczba usterek ma stopniowo spadać.
Od kilkunastu miesięcy wdrażamy krok po kroku zmiany w obsłudze, które już przyniosły widoczne, pozytywne efekty. Wiele Dartów przejeżdża w ciągu roku średnio 325 tys. km, czyli znacznie więcej niż zakładane w umowie 280 tys. km. Ich niezawodność zdecydowanie się poprawiła, sukcesywnie spada liczba usterek – powiedział rzecznik prasowy PESY, Maciej Grześkowiak.
Czytaj też: Polska nowym hitem turystycznym Europy. Zagraniczni turyści biją rekordy
Producent wskazuje jednocześnie, że mniejsza dostępność Dartów nie wynika wyłącznie z bieżących awarii. Wpływają na nią także planowe przeglądy, naprawy po kolizjach oraz procedury poprzedzające rozpoczęcie prac. Według stanu przedstawionego przez PESĘ 3 sierpnia pięć pojazdów przechodziło przeglądy poziomu P4, a jeden przegląd P3. Dwa Darty były naprawiane po kolizjach, natomiast tylko jeden pozostawał wyłączony bezpośrednio z powodu usterki.
Mniejsza dostępność pojazdów wynika przede wszystkim z długich procedur poprzedzających naprawy powypadkowe oraz usługowe i z planowanych przeglądów, a te kwestie zależą również od decyzji przewoźnika. Serwis PESA wspólnie z zespołem Intercity cały czas pracuje nad usprawnieniem organizacji utrzymania tak, by zapewnić jak najwyższą dostępność pojazdów – poinformował Maciej Grześkowiak.
Przyszłość POLREGIO pod znakiem zapytania. Trwają rozmowy z rządem






