LotniczyTransport

Boeing wreszcie się doczekał. Jest certyfikacja 737 MAX 7

Teraz powinno nastąpić zatwierdzenie Boeinga 737 MAX 10

Boeing może wreszcie rozpocząć dostawy najmniejszego samolotu z rodziny 737 MAX. Amerykańska Federalna Administracja Lotnictwa po trwającym niemal dekadę postępowaniu zatwierdziła model 737 MAX 7. Certyfikacja kończy jeden z najbardziej opóźnionych programów w historii amerykańskiego producenta i otwiera drogę do przekazania pierwszych maszyn liniom lotniczym.

Certyfikacja 737 MAX 7 po latach opóźnień

FAA poinformowała 3 o wydaniu zmienionego certyfikatu typu oraz aktualizacji dokumentu Production Limitation Record dla Boeinga 737 MAX 7. Agencja podkreśliła, że decyzję poprzedziła szczegółowa analiza konstrukcji samolotu, systemów sterowania, czynników ludzkich, ostrzeżeń dla załogi oraz dokumentacji dotyczącej bezpieczeństwa. Boeing 737 MAX 7 rozpoczął próby w locie jeszcze w 2018 roku. Producent przez długi czas zakładał, że najmniejsza wersja rodziny MAX szybko trafi do sprzedaży. W pewnym momencie zapowiadał uzyskanie zatwierdzenia przed końcem 2022 roku. Proces przeciągnął się jednak o kolejne lata. Jedną z przyczyn były zaostrzone wymagania wprowadzone po katastrofach samolotów 737 MAX 8 w 2018 i 2019 roku. Program znalazł się pod jeszcze większą presją po incydencie z 5 stycznia 2024 roku, gdy podczas lotu niemal nowego Boeinga 737 MAX 9 linii Alaska Airlines od kadłuba oderwał się panel zamykający niewykorzystywany otwór drzwiowy. Zdarzenie uruchomiło szeroko zakrojone kontrole jakości produkcji Boeinga.

Czytaj też: Alaska Airlines wstrzymuje loty Boeinga 737 MAX 9 po krytycznej awarii

FAA zaznacza, że przed zatwierdzeniem MAX-a 7 producent musiał wprowadzić zmiany wynikające między innymi z amerykańskiej ustawy Aircraft Certification, Safety, and Accountability Act oraz zaleceń Narodowej Rady Bezpieczeństwa Transportu. Objęły one aktualizację oprogramowania sterowania lotem, ulepszenie systemu ostrzegania załogi oraz przeprojektowanie układu przeciwoblodzeniowego silników. Zmiany w systemie przeciwoblodzeniowym mają wyeliminować ryzyko przegrzewania wlotu silnika, które w określonych warunkach mogłoby prowadzić do osłabienia otaczającej go konstrukcji. Piloci mają również otrzymywać czytelniejsze informacje i ostrzeżenia dotyczące pracy systemów samolotu.

Najmniejszy 737 MAX z największym zasięgiem

Boeing 737 MAX 7 jest najmniejszym przedstawicielem najnowszej generacji popularnej rodziny samolotów wąskokadłubowych amerykańskiego producenta. W zależności od konfiguracji może zabrać od 135 do 160 pasażerów. Konstrukcja ma być następcą starszych Boeingów 737-700, wykorzystywanych przede wszystkim przez przewoźników potrzebujących mniejszego samolotu, ale jednocześnie oczekujących odpowiedniego zasięgu. Według Boeinga MAX 7 oferuje około 10 proc. większy potencjalny zasięg niż pozostałe warianty rodziny MAX. Producent poinformował, że rozpoczął już przygotowania do obsługi pierwszych dostaw. Certyfikat typu nie oznacza jednak, że samoloty natychmiast pojawią się na regularnych trasach. Poszczególni przewoźnicy muszą jeszcze przygotować maszyny, załogi, dokumentację operacyjną i zaplecze techniczne. Według firmy analitycznej Cirium Boeing zdążył zbudować około 30 egzemplarzy MAX-a 7, które oczekują na przekazanie klientom. Zgromadzone samoloty wymagają teraz zakończenia prac, kontroli oraz dostosowania do konfiguracji zamówionych przez przewoźników.

Pierwszym użytkownikiem Boeinga 737 MAX 7 mają zostać linie Southwest Airlines. Przewoźnik od lat opiera swoją flotę wyłącznie na samolotach z rodziny 737, dlatego mniejszy MAX jest dla niego szczególnie ważnym następcą licznych i coraz starszych Boeingów 737-700. Boeing oraz amerykański przewoźnik przygotowują się już do odbioru pierwszego egzemplarza. Jednocześnie MAX 7 nie został jeszcze uwzględniony w aktualnie opublikowanym rozkładzie Southwest, obejmującym loty do przyszłorocznego marca. A skala zależności przewoźnika od powodzenia programu jest znaczna. Według danych przedstawionych przez Southwest w kwietniu przewoźnik posiadał 258 firmowych zamówień na wariant 737 MAX 7. Terminy dostaw pozostawały jednak uzależnione od certyfikacji FAA oraz zdolności produkcyjnych Boeinga.

Kolejny w kolejce jest Boeing 737 MAX 10

Rynek pozytywnie zareagował na zakończenie wieloletniego procesu. Po pierwszych doniesieniach Reutersa o certyfikacji akcje Boeinga zyskały około 1,2 proc., a w dalszej części poniedziałkowej sesji, według stanu przedstawionego w depeszy, rosły o 6,7 proc. Zatwierdzenie nowego samolotu nie oznacza zakończenia wzmożonego nadzoru nad Boeingiem. FAA zapowiedziała, że jej inspektorzy pozostaną w zakładach producenta i będą monitorować proces produkcji, funkcjonowanie systemu zarządzania bezpieczeństwem oraz kulturę bezpieczeństwa w przedsiębiorstwie. Po incydencie z samolotem Alaska Airlines agencja ograniczyła produkcję 737 MAX do 38 maszyn miesięcznie. W październiku ubiegłego roku zezwoliła na podniesienie tempa do 42 egzemplarzy, a w marcu do 47 samolotów miesięcznie. W lipcu FAA przywróciła również Boeingowi możliwość wystawiania świadectw zdatności do lotu dla wszystkich nowych samolotów 737 MAX i 787, uznając, że producent wykazał stałą jakość produkcji.

Czytaj też: Czarna śmierć i kryzys gospodarczy XIV wieku. Dlaczego Europa była bezbronna?

Certyfikacja 737 MAX 7 ma znaczenie także dla największego wariantu rodziny. Zastępca administratora FAA Chris Rocheleau zapowiadał w lipcu, że niedługo po uzyskaniu zgody dla mniejszego modelu powinno nastąpić zatwierdzenie Boeinga 737 MAX 10 Samoloty z tej rodziny zakończyły pod koniec lipca planowane loty certyfikacyjne. Podczas testów sprawdzano między innymi zmodyfikowany system przeciwoblodzeniowy silników oraz ulepszony system związany z pomiarem kąta natarcia.

Boeing musi jeszcze zamknąć pozostałe analizy bezpieczeństwa, przeglądy procesu projektowego i przekazać FAA końcową dokumentację. Według Cirium Boeing zbudował już także dziewięć egzemplarzy MAX-a 10 oczekujących na dostawę. Znaczenie tego wariantu dla producenta jest znacznie większe niż MAX-a 7, ponieważ największy model odpowiada za co najmniej 28 proc. niezrealizowanych zamówień na samoloty rodziny 737 MAX.

Rosji zaczyna brakować samolotów. Co piąta maszyna uziemiona

Znajdziesz nas w Google News

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button