Bagaż InPost nie dotarł, spali pod gołym niebem. “To pojedyncze przypadki”
Właściciele odzyskali przesyłkę dopiero ponad półtora miesiąca po jej nadaniu
Bagaż przesłany za pośrednictwem InPost miał czekać na turystów po ich przylocie na Minorkę. Zamiast tego namiot, kajak i ciepłe ubrania utknęły na 20 dni w hiszpańskim centrum logistycznym, a właściciele odzyskali przesyłkę dopiero ponad półtora miesiąca po jej nadaniu. InPost przekonuje, że jednostkowe zdarzenia nie przesądzają o jakości całej usługi. Formalnie trudno się z tym nie zgodzić. Dla klientów śpiących podczas urlopu pod gołym niebem takie wyjaśnienie może jednak brzmieć co najmniej mało przekonująco.
Bagaż przesłany przez InPost nie dotarł na miejsce
Pomysł przesyłania bagażu za granicę poprzez sieć InPost jest bez wątpienia atrakcyjny. Zamiast zabierać dużą walizkę do samolotu, płacić przewoźnikowi za bagaż rejestrowany i czekać przy taśmie na lotnisku, podróżny może wcześniej nadać swoje rzeczy do Paczkomatu w kraju docelowym. Teoretycznie bagaż powinien dotrzeć na miejsce przed właścicielem, który po przylocie będzie mógł odebrać go z automatu lub punktu. Niestety teoria nie idzie w parze z praktyką, o czym przekonali się Sara Stankiewicz i jej partner, którzy postanowili sprawdzić nowe rozwiązanie podczas czerwcowej podróży na Minorkę.
Para miałą przebywać na hiszpańskiej wyspie od 7 do 10 czerwca. Przesyłkę zawierającą między innymi kajak, namiot i ubrania nadali 29 maja w okolicy warszawskiej Promenady. Przewidywany termin dostawy ustalono na 5 czerwca. Wszystko wyglądało więc rozsądnie: paczka powinna dotrzeć dwa dni przed przyjazdem turystów, pozostawiając nawet niewielki margines na ewentualne opóźnienie. Problem w tym, że bagaż InPost nie pojawił się na miejscu w ogóle. Stankiewicz otrzymała informację, że przesyłka znajduje się już w Hiszpanii, ale nadal pozostaje w centrum logistycznym.
Dostałam informację, że paczka jest w punkcie logistycznym w Hiszpanii i że zostaje wysłane ponaglenie do przesłania jej na wyspę – mówiła.
Czytaj też: InPost stawia na elektromobilność. Flota aut elektrycznych przekroczyła 1700 pojazdów
Ponaglenie nie sprawiło jednak, że namiot dotarł na czas. Para musiała zorganizować pobyt bez sprzętu, na którym opierał się plan wyjazdu. Bez namiotu turyści nocowali pod gołym niebem w hamakach przywiezionych z Polski, natomiast rzeczy przewożone w bagażu podręcznym zostawiali na ukrytych plażach. Ostatecznie paczka spędziła w kontynentalnej Hiszpanii 20 dni. Na Minorkę nie dotarław ogóle.
Historia przesyłki nie zakończyła się wraz z powrotem pary do Polski. Dopiero 13 lipca jej właściciele dowiedzieli się, że paczka jest odsyłana do nadawcy. Fizycznie odzyskali ją 21 lipca, a więc ponad półtora miesiąca po nadaniu. Reklamacja została złożona znacznie wcześniej, bo już 15 czerwca, jeszcze w trakcie problemów związanych z wyjazdem. Na odpowiedź trzeba było czekać około miesiąca. Gdy w końcu nadeszła, nie przyniosła oczekiwanego wyjaśnienia.
Reklamacja powinna zostać złożona przez nadawcę paczki – odpowiedział InPost.
Stanowisko mogło być dla klientki zaskakujące, ponieważ to właśnie ona nadała przesyłkę, która została także zaadresowana do niej. Zamiast szybkiego rozwiązania problemu pojawiła się więc kolejna formalna przeszkoda.
Dziewczyna wysłała swój bagaż InPostem do Hiszpanii, zamiast brać go w samolot. Czekała na niego 53 dni xD
„Czekaliśmy na nią 53 dni!
Aż dziwnie znowu, tak po prostu odebrać swój bagaż z paczkomatu. Bagaż, który w Hiszpanii był zdecydowanie dłużej niż my 😂
Tym samym kończąc… pic.twitter.com/H35fZj2sCY
— deZeZed (@deZeZed) July 28, 2026
InPost: Pojedyncze przypadki nie przesądzają o jakości
Zgodnie z regulaminem InPostu deklarowany czas przewozu zależy od kraju nadania. W przypadku przesyłek wysyłanych z Francji, Belgii, Holandii i Luksemburga wynosi od trzech dni roboczych. Dla paczek nadawanych z Hiszpanii i Portugalii przewidziano od pięciu dni roboczych. Firma zastrzega jednocześnie możliwość wydłużenia dostawy o kolejnych sześć dni roboczych. Oznacza to, że w niektórych przypadkach klient może oczekiwać na bagaż ponad dwa tygodnie. Tak szeroki przedział warto uwzględnić już podczas planowania podróży. Wysłanie walizki z kilkudniowym wyprzedzeniem nie zawsze zagwarantuje, że znajdzie się ona w miejscu docelowym przed przyjazdem właściciela. Szczególnie ryzykowne może być powierzanie usłudze rzeczy niezbędnych do noclegu, zmiany odzieży lub realizacji głównego celu wyjazdu. W opisanym przypadku nawet regulaminowy zapas czasu nie miał jednak większego znaczenia. Przesyłka nie dotarła kilka dni później, lecz została odesłana do Polski, a klientka odebrała ją dopiero 21 lipca. Do sprawy odniósł się Wojciech Kądziołka, rzecznik prasowy Grupy InPost. Jego odpowiedź była krótka.
Dostarczyliśmy kilkadziesiąt tysięcy przesyłek z bagażami. Pojedyncze przypadki nie przesądzają o jakości tej usługi – stwierdził.
Czytaj też: Żabka zostanie przejęta? Jakie zmiany czekają na klientów?
Z punktu widzenia statystyki jest to argument logiczny. Jedna niedostarczona paczka nie musi oznaczać, że cały system działa źle. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że w odpowiedzi zabrakło czegoś więcej niż obrony ogólnych wyników usługi. Określenie problemu jako jednostkowego nie sprawia też, że można go pominąć. Wręcz przeciwnie: przy usłudze, która ma zastępować przewożenie bagażu samolotem, pojedyncze niepowodzenie może mieć dla klienta wyjątkowo poważne konsekwencje. Paczka zawierająca ubrania czy sprzęt turystyczny nie jest zwykłym zamówieniem internetowym, którego opóźnienie oznacza tylko kilka dodatkowych dni oczekiwania. Co więcej, w mediach społecznościowych publikowane są również inne skargi dotyczące usługi. Użytkownicy opisują między innymi opóźnienia przesyłek kierowanych do Włoch oraz przypadki zaginięcia przedmiotów znajdujących się w paczkach.
@InPostPL międzynarodowe przesyłki to max 5 dni roboczych ?
Moja paczka z Włoch do Polski 16 dni krązyła między oddziałami, żeby finalnie została zwrócona do Włoch.
Oczywiście nie mam jak tego odebrać bo nadawałem na wycieczce, a mieszkam w polsce.@RBrzoska Co Pan na to ? pic.twitter.com/vZmHWUgxQC— Bartcoin (@bartcoincrypto) July 21, 2026
Sama koncepcja rzeczywiście ma więc duży potencjał. Może uprościć podróżowanie, zwłaszcza na trasach obsługiwanych przez tanich przewoźników, u których przewóz dużej walizki potrafi znacząco podnieść cenę biletu. Warunkiem jest jednak przewidywalność. Bagaż powinien dotrzeć nie tylko taniej, lecz przede wszystkim przed rozpoczęciem urlopu. InPost może słusznie podkreślać, że większość przesyłek została dostarczona. Nie powinien jednak lekceważyć tych sytuacji, w których system zawodzi. W końcu nawet pojedynczy przypadek wystarczy, aby zamiast wygodnego urlopu z bagażem zorganizować turystom nocleg w hamaku pod gołym niebem.
Walizka InPost do Paczkomatu powraca! Nowa partia jeszcze w tym tygodniu






