Gigantyczna kara dla AliExpress. Mocne uderzenie w chińskiego giganta
Chińska platforma nie podejmowała wystarczających działań, aby ograniczyć sprzedaż nielegalnych, niebezpiecznych i podrobionych produktów
AliExpress musi zapłacić 550 milionów euro kary za naruszenie unijnych przepisów dotyczących usług cyfrowych. Komisja Europejska uznała, że chińska platforma handlowa nie podejmowała wystarczających działań, aby ograniczyć sprzedaż nielegalnych, niebezpiecznych i podrobionych produktów. Gigantyczna kara dla AliExpress jest rezultatem wielomiesięcznego dochodzenia, które wykazało poważne nieprawidłowości w systemach kontroli ofert, moderacji sprzedawców oraz ochrony europejskich konsumentów.
Kara dla AliExpress za nieskuteczny system kontroli
Kara dla AliExpress ma związek z nieprzestrzeganiem aktu o usługach cyfrowych, znanego jako DSA. Regulacje nakładają na największe platformy internetowe obowiązek identyfikowania i ograniczania ryzyka związanego między innymi z rozpowszechnianiem nielegalnych treści oraz sprzedażą towarów, które mogą zagrażać zdrowiu lub naruszać prawa własności intelektualnej. Zdaniem Komisji Europejskiej AliExpress nie wywiązywał się z tych obowiązków w odpowiednim zakresie. Platforma miała przeceniać skuteczność wykorzystywanych algorytmów i jednocześnie przeznaczać zbyt małe zasoby kadrowe na moderowanie ofert publikowanych przez miliony sprzedawców.
Jednym z najpoważniejszych zarzutów było niewłaściwe ocenianie skali zagrożeń występujących na platformie. AliExpress opierał swoje działania na wskaźnikach, które według unijnych ekspertów nie przedstawiały rzeczywistej liczby nielegalnych lub niebezpiecznych ofert. Problem nie ograniczał się wyłącznie do opóźnionego usuwania produktów. Systemy reklamowe i rekomendacyjne platformy miały promować część zakwestionowanych towarów, zanim oferty zostały ostatecznie zablokowane. To oznacza, że potencjalnie niebezpieczne produkty mogły trafiać do kolejnych konsumentów również za pośrednictwem mechanizmów, które podpowiadają użytkownikom towary na podstawie ich aktywności i zainteresowań. Testy przeprowadzone przez unijnych ekspertów wykazały, że pomimo deklarowanych przez firmę działań na AliExpress nadal dostępna była znaczna liczba zakazanych przedmiotów. Komisja uznała więc, że stosowane procedury nie pozwalały odpowiednio szybko identyfikować i eliminować ryzyka.
Czytaj też: Koniec tanich zakupów z Ali i Temu! Wchodzi cło na paczki z Chin
Zastrzeżenia Komisji Europejskiej obejmowały kilka podstawowych obszarów działalności platformy. Pierwszym z nich był nieskuteczny system wykrywania niedozwolonych produktów. Niebezpieczne kosmetyki, zabawki mogące zagrażać zdrowiu dzieci oraz podrobione towary miały pozostawać dostępne przez wiele tygodni, nawet gdy mechanizmy AliExpress wcześniej rozpoznały związane z nimi nieprawidłowości. Kolejny problem dotyczył reakcji na działania nierzetelnych sprzedawców. Sklepy przyłapane na oferowaniu nielegalnych produktów nie zawsze były skutecznie usuwane z platformy. W części przypadków mogły nadal prowadzić sprzedaż, mimo że formalnie podlegały systemowi sankcji. Komisja uznała zatem, że przyjęta przez AliExpress polityka karania sprzedawców nie była konsekwentnie egzekwowana.
Nieuczciwi handlarze wykorzystywali także luki w sposobie przypisywania produktów do poszczególnych kategorii. Towary mogły być celowo umieszczane w działach objętych mniej restrykcyjnymi wymaganiami, co ułatwiało ominięcie kontroli bezpieczeństwa. Platforma nie zawsze wykrywała takie przypadki przed opublikowaniem ofert. Osobnym problemem pozostawała sprzedaż podróbek. Obowiązkowy system autoryzacji marek miał nie zapewniać skutecznej ochrony przed imitacjami oryginalnych produktów. Skutki odczuwali zarówno konsumenci, którzy mogli otrzymać towary o nieznanym składzie lub jakości, jak i legalnie działające przedsiębiorstwa inwestujące w bezpieczeństwo, rozwój i ochronę swoich znaków towarowych.
AliExpress nie zgadza się z decyzją
Przy ustalaniu wysokości kary Komisja Europejska uwzględniła wagę nieprawidłowości oraz okres ich występowania. Naruszenia miały trwać do połowy ubiegłego roku. Ostateczna kara dla AliExpress mogła być jeszcze wyższa, jednak unijne organy wzięły pod uwagę okoliczność łagodzącą, jaką jest stosunkowo krótki okres obowiązywania aktu o usługach cyfrowych. Nie oznacza to jednak, że odpowiedzialność AliExpress ograniczy się do zapłaty kary. Firma została również zobowiązana do wprowadzenia zmian w sposobie kontrolowania ofert, karania sprzedawców i oceniania zagrożeń występujących na platformie.
Do 20 października AliExpress ma przedstawić Komisji Europejskiej plan naprawczy. Dokument powinien wskazywać konkretne działania, które pozwolą ograniczyć zidentyfikowane ryzyko systemowe i skuteczniej chronić konsumentów przed nielegalnymi, podrobionymi lub niebezpiecznymi produktami. Po przeanalizowaniu planu Bruksela wyznaczy termin na wdrożenie zapowiedzianych rozwiązań. Jeżeli platforma nie zastosuje się do przedstawionych wymagań, może zostać obciążona kolejnymi karami pieniężnymi. Sankcje mogą być nakładane okresowo aż do momentu usunięcia stwierdzonych naruszeń.
Czytaj też: Apple obiecał Chinom 275 mld dolarów. Tak wychował własną konkurencję
Przedstawiciele AliExpress zakwestionowali zarówno ocenę Komisji Europejskiej, jak i wysokość nałożonej sankcji. Firma zapowiedziała dokładne przeanalizowanie decyzji oraz rozważenie dostępnych możliwości dalszego działania. Stanowisko firmy wskazuje, że spór z Komisją Europejską może nie zakończyć się na zapłacie grzywny. Platforma może zdecydować się na podjęcie dalszych kroków, kwestionując zasadność decyzji lub wysokość sankcji.
Nie zgadzamy się z dzisiejszą decyzją i nieproporcjonalną grzywną, która nie odzwierciedla w wystarczającym stopniu naszych dotychczasowych ram prawnych i znaczących, proaktywnych usprawnień, które wprowadziliśmy. Uważnie analizujemy tę decyzję i rozważamy wszystkie dostępne opcje – przekazał AliExpress w wiadomości e-mail cytowanej przez agencję Reutera.
Koniec importu taniego e-commerce do UE to wygrana logistyki kontraktowej






