DrogowyTransport

Będzie strajk w zakładzie MAN w Niepołomicach? Poszło o premie

Doświadczeni pracownicy polskiej fabryki otrzymują premię porównywalną z premią uczniów odbywających praktyki w niemieckim zakładzie

W zakładzie MAN w Niepołomicach narasta napięcie między pracownikami a pracodawcą. Powodem sporu stały się roczne premie, które według informacji podawanych przez Gazetę Wyborczą na podstawie rozmów ze związkami zawodowymi, mają być w polskiej fabryce kilkukrotnie niższe niż w niemieckim zakładzie tej samej marki. Sprawa wywołała ostry sprzeciw strony społecznej, a w tle pojawia się już realna groźba wejścia w spór zbiorowy i strajku. Dla firmy nie byłby to wyłącznie problem wizerunkowy. Strajk w zakładzie MAN w Niepołomicach mógłby wywołać zakłócenia w produkcji ciężarówek i spowodować opóźnienia w dostawach do dealerów.

Pracownicy MAN w Niepołomicach grożą strajkiem

Związkowcy domagają się zmiany decyzji dotyczącej wysokości premii i wskazują, że różnica między świadczeniami dla pracowników w Polsce i w Niemczech jest zbyt duża, szczególnie w sytuacji, gdy polski zakład przeszedł niedawno kosztowną rozbudowę oraz modernizację. Według opisywanych przez GW informacji stali pracownicy fabryki MAN w Niepołomicach mają otrzymać roczne premie w wysokości 1500 zł brutto, co w zestawieniu z premiami wypłacanymi w Niemczech wygląda bardzo skromnie. Pracownicy niemieckiego zakładu mogą bowiem dostać premię w wysokości 1632 euro, czyli równowartość niemal 6600 zł. Oznacza to, że premia dla zatrudnionych w Niemczech jest ponad cztery razy wyższa niż ta przewidziana dla stałych pracowników polskiej fabryki.

Duże emocje budzi również kwestia polskiej premii w porównaniu z kwotą przeznaczoną dla uczniów-praktykantów w niemieckim zakładzie. Jak wynika z przedstawionych informacji, praktykanci w Niemczech mają otrzymać 365 euro, a więc kwotę zbliżoną do 1500 zł brutto, którą zaproponowano stałym pracownikom w Niepołomicach. Dla związków zawodowych jest to symboliczny przykład nierównego traktowania zatrudnionych w ramach jednej grupy przemysłowej. W ich ocenie trudno zaakceptować sytuację, w której doświadczeni pracownicy polskiej fabryki otrzymują premię porównywalną z premią uczniów odbywających praktyki w niemieckim zakładzie.

Czytaj też: Brazylia walczy o kierowców ciężarówek. Podwyższą im pensje, by zostali w kraju

Według podanych informacji związek rozpoczął już prace nad protokołem rozbieżności, który jest wymagany do wejścia w spór zbiorowy z pracodawcą. Protokół rozbieżności potwierdza, że strony nie doszły do porozumienia w określonej sprawie, a konflikt przechodzi z poziomu rozmów i apeli do formalnej procedury. Wejście w spór zbiorowy nie oznacza jeszcze automatycznego strajku, ale znacząco przybliża możliwość podjęcia takich działań. Jeżeli rozmowy nie przyniosą rezultatu, a premie nie zostaną podwyższone, jedną z rozważanych opcji ma być strajk. To z kolei oznaczałoby wstrzymanie produkcji nowych ciężarówek. Dla firmy byłby to poważny problem operacyjny, ponieważ każda przerwa w pracy zakładu może przełożyć się na opóźnienia w realizacji zamówień i dostawach do dealerów. Ewentualny strajk w MAN w Niepołomicach miałby więc znaczenie wykraczające poza samą fabrykę. 

Pracownicy chcą zmniejszenia dysproporcji w premiach

Spór o premie w MAN w Niepołomicach wpisuje się w szerszą dyskusję o wynagrodzeniach w międzynarodowych koncernach działających w Polsce. Przez lata różnice płacowe między polskim a zachodnioeuropejskim rynkiem pracy były tłumaczone niższymi kosztami życia, innym poziomem wynagrodzeń w gospodarce oraz stopniowym nadrabianiem dystansu rozwojowego. Związkowcy zwracają jednak uwagę, że czasy, w których akceptowano czterokrotnie niższe świadczenia w Polsce niż w Niemczech, odchodzą do przeszłości. Tym bardziej że polskie zakłady często odgrywają istotną rolę w łańcuchach produkcyjnych dużych europejskich firm.

Niepołomicka fabryka MAN jest w tym kontekście szczególnie ważna, ponieważ niedawno przeszła rozbudowę i modernizację wartą około 200 milionów euro. To ogromna inwestycja, która pokazuje znaczenie zakładu dla działalności producenta. Związkowcy wskazują, że skoro firma inwestuje w polski zakład tak duże środki i rozwija jego potencjał produkcyjny, pracownicy również powinni odczuć tę skalę w sposobie wynagradzania. Ich zdaniem premia w wysokości 1500 zł brutto nie odpowiada ani znaczeniu zakładu, ani wkładowi zatrudnionych w jego funkcjonowanie.

Czytaj też: Niemcy tracą przewagę nad Polską szybciej, niż się wydaje

Związkowcy zaapelowali do zarządu fabryki o zmianę decyzji i podniesienie premii dla pracowników w Polsce. Ich oczekiwanie zostało określone na poziomie 5000 zł. To kwota ponad trzykrotnie wyższa od zaproponowanej przez pracodawcę, ale nadal niższa od premii przewidzianej dla stałych pracowników niemieckiego zakładu. Strona społeczna podkreśla w ten sposób, że nie domaga się pełnego zrównania świadczeń z Niemcami, lecz znaczącego zmniejszenia dysproporcji, która w obecnym kształcie została uznana za nieakceptowalną.

Nie będzie ekspresówki Via Pomerania z Kujaw na Pomorze. Rząd “ma inne priorytety”

Znajdziesz nas w Google News

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button