Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański potwierdził, że pakiet Ceny Paliwa Niżej, czyli rozwiązanie osłonowe wprowadzone w reakcji na gwałtowne wzrosty cen ropy, dobiegł końca. Oznacza to, że od środy kierowcy muszą liczyć się z wyższymi rachunkami przy dystrybutorach, choć skala podwyżek nie będzie identyczna na wszystkich stacjach. Według szacunków, o których mówił szef resortu finansów, jako pewna średnia może być traktowany wzrost rzędu 30–40 groszy za litr, ale faktyczne ceny paliw będą zależeć od konkretnej stacji, lokalizacji oraz polityki cenowej sprzedawców. Pierwsze sygnały ze stacji pokazują już, że rzeczywistość może być dla kierowców znacznie bardziej bolesna.
Od środy wyższe ceny paliw
Decyzja o zakończeniu pakietu CPN nie powinna być zaskoczeniem, gdyż rząd od początku podkreślał, że mechanizm obniżający ceny paliw ma charakter przejściowy. Minister Andrzej Domański przypomniał, że pakiet był bezpośrednio związany z sytuacją na Bliskim Wschodzie oraz gwałtownym skokiem cen ropy na światowych rynkach po zablokowaniu Cieśniny Ormuz. Jak wskazał, w momencie wprowadzania działań osłonowych ropa kosztowała nawet 115–116 dolarów za baryłkę. Obecnie, jak mówił Domański, jej cena wynosi około 70 dolarów za baryłkę, co według rządu zmienia warunki, w których funkcjonował pakiet.
Dla kierowców najważniejsza jest jednak nie sama konstrukcja pakietu, lecz jego praktyczny efekt. Ceny paliwa na stacjach były dotąd ograniczane przez obniżony VAT oraz ceny maksymalne. Do 30 czerwca obowiązywała obniżona z 23 do 8 proc. stawka podatku VAT na paliwa, a wraz z nią również maksymalne ceny detaliczne. Wcześniej częścią osłony były także czasowo niższe stawki akcyzy, które obowiązywały do połowy czerwca. Od 1 lipca mechanizm CPN przestaje działać, a stacje będą mogły kształtować ceny w innych warunkach podatkowych.
Czytaj też: Autostrada A2 zamknięta! Droga popękała od upałów
Minister pytany o to, o ile dokładnie wzrosną ceny od środy, nie podał jednej konkretnej kwoty obowiązującej dla całego rynku. Dopytywany o szacunki ekspertów mówiące o podwyżce na poziomie około 30–40 groszy za litr, przyznał, że taka wartość może być przyjęta jako pewna średnia. Nie oznacza to jednak, że każda stacja natychmiast podniesie ceny dokładnie o tę samą kwotę. Część stacji może zmienić cenniki szybciej, inne wolniej, a ostateczna cena będzie zależała od szeregu czynników rynkowych. Z punktu widzenia kierowców nie zmienia to jednak faktu, że przy kasie na stacji paliw rachunki będą wyższe niż w okresie obowiązywania preferencyjnych rozwiązań.
Od jutra (1 lipca) przestaje obowiązywać rządowy pakiet CPN (Ceny Paliwa Niżej), który wprowadzono jako tymczasowe wsparcie w związku ze wzrostem cen ropy na świecie. Oznacza to koniec maksymalnych cen paliw i obniżonej stawki VAT.
Eksperci szacują, że średni wzrost cen może… pic.twitter.com/rHfCHeCatw
— 🌐 ᴛʜᴇᴘᴏʟᴀɴᴅɴᴇᴡs 🌐 (@thepolandnews_) June 30, 2026
Oczekiwania vs rzeczywistość
Rząd i część ekspertów przygotowywali kierowców raczej na podwyżki rzędu kilkudziesięciu groszy, tymczasem pierwsze przykłady ze stacji pokazują, że w wielu miejscach skala wzrostów może być znacznie bardziej dotkliwa. W sieci już po północy zaczęły pojawiać się zdjęcia pylonów cenowych, a Wirtualna Polska opisała przykład stacji na warszawskim Grochowie, gdzie benzyna Pb95 miała podrożeć z 5,99 zł do 6,82 zł za litr, czyli o 83 grosze. To ważne, bo taki wzrost jest już bliższy złotówce niż spokojnie zapowiadanym 30–40 groszom. Mogę to potwierdzić także własnym przykładem: na stacji, z której korzystam, cena paliwa wzrosła o prawie złotówkę na litrze. Oczywiście pierwsze zdjęcia i relacje kierowców nie są jeszcze pełnym, ogólnopolskim raportem cenowym, ale pokazują, że przynajmniej część podwyżek mocno rozmija się z łagodniejszymi przewidywaniami.
Wczoraj 5,99
Dziś 6,82Warto było jechać przed zniesieniem CPN i jeszcze kuponikiem na 35 groszy rzucić #paliwo #taniepaliwo #CPN pic.twitter.com/Jg2Q6C0EGY
— Ryszard Swetru (@swetru_r) July 1, 2026
Na razie rząd nie zapowiada przywrócenia pakietu osłonowego. Andrzej Domański podkreślał, że program Ceny Paliwa Niżej był od początku rozwiązaniem tymczasowym, związanym z wojną na Bliskim Wschodzie i gwałtownym wzrostem cen ropy. Oficjalna narracja rządu jest dziś taka, że nadzwyczajna sytuacja, która uzasadniała obniżony VAT, niższą akcyzę i ceny maksymalne, minęła albo przynajmniej osłabła. Nie można jednak całkowicie wykluczyć powrotu podobnego mechanizmu w przyszłości, bo sam Domański jeszcze w maju mówił, że program był zaprojektowany tak, aby dać ministrowi finansów elastyczność, a jego przedłużanie zależało od sytuacji rynkowej. Jednocześnie przypominał, że CPN kosztuje podatników około 1,6 mld zł miesięcznie i że trzeba brać pod uwagę ograniczenia budżetowe.
Z tego co widze ,to krotko po północy dojebali ceny ..
Czy jestem zdziwiona? A skąd, wraca Eldorado cenowe pic.twitter.com/lRH53HSNBZ— Joanna Cz. (@AsiaCzapor) July 1, 2026
Wybiła północ, wycofywany jest pakiet CPN i na stacjach podwyżki.
Dość zauważalne, jak widać.
Zdjęcia sprzed chwili z Grochowa, sprzed i po północy. pic.twitter.com/BPbMlkMoM7
— Jakub Wiech (@jakubwiech) June 30, 2026
Rynek się uspokaja
Rząd argumentuje, że pakiet CPN był reakcją na wyjątkowe okoliczności, a nie stałym elementem polityki podatkowej. Andrzej Domański wskazywał, że sytuacja na rynku ropy jest obecnie inna niż w momencie wprowadzenia osłon. Gdy ropa kosztowała ponad 110 dolarów za baryłkę, presja na ceny paliw była znacznie większa. Obecny poziom około 70 dolarów za baryłkę ma według rządu uzasadniać odejście od nadzwyczajnych mechanizmów. Rząd przekonuje, że mechanizm spełnił swoją rolę w czasie największej presji cenowej i był od początku pomyślany jako tymczasowy.
Czytaj też: Wakacje Polaków w tym sezonie: Krócej, ostrożniej i za własne oszczędności
Dla wielu kierowców taka argumentacja może być jednak mniej istotna niż realna cena widoczna na pylonie stacji paliw. Nawet przy podwyżce rzędu 30–40 groszy na litrze pełne tankowanie samochodu może być zauważalnie droższe. Dotyczy to zwłaszcza osób dojeżdżających codziennie do pracy, rodzin ruszających w dalsze podróże oraz przedsiębiorców, dla których paliwo jest jednym z podstawowych kosztów działalności. Najbliższe dni pokażą, jak mocno poszczególne stacje przeniosą zakończenie pakietu CPN na klientów i czy średni wzrost rzeczywiście zamknie się w przedziale wskazywanym przez ekspertów.
Potężny kryzys paliwowy w Rosji. “Specjalna operacja” idzie znakomicie






