LotniczyTransport

Kolejna interwencja na lotnisku Chopina. Pasażer “miał kałasznikowa” w bagażu

41-letni obywatel Polski nie został wpuszczony na pokład samolotu

Na Lotnisku Chopina w Warszawie doszło do kolejnej interwencji służb po nieodpowiedzialnym zachowaniu jednego z pasażerów, który podczas odprawy biletowo-bagażowej na rejs do Oslo oświadczył, że przewozi w bagażu „kałasznikowa”. Jak się później okazało, broni przy sobie nie miał, a cała wypowiedź miała być jedynie żartem. Problem w tym, że na lotnisku tego typu słowa nigdy nie są traktowane jak niewinny dowcip.

Pasażer lecący do Oslo „miał kałasznikowa”

Do zdarzenia doszło w niedzielę około godziny 11:00 na jednym ze stanowisk odprawy dla pasażerów lecących do Oslo. Funkcjonariusze Zespołu Interwencji Specjalnych z Placówki Straży Granicznej Warszawa-Okęcie otrzymali zgłoszenie dotyczące możliwego zagrożenia bezpieczeństwa. Powodem była odpowiedź jednego z podróżnych, który podczas standardowej procedury został zapytany przez pracownika obsługi lotniskowej o posiadanie przedmiotów niebezpiecznych. Właśnie wtedy pasażer zadeklarował, że ma w bagażu „kałasznikowa”. Choć chwilę później tłumaczył, że był to tylko żart, procedury bezpieczeństwa zostały już uruchomione.

Pracownicy lotniska wezwali Straż Graniczną. 41-letni obywatel Polski został odizolowany od pozostałych pasażerów, a następnie poddany kontroli bezpieczeństwa. Sprawdzono również jego bagaż. Funkcjonariusze nie ujawnili żadnej broni, niebezpiecznych przedmiotów ani materiałów, które mogłyby stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa rejsu. Brak kałasznikowa w bagażu nie oznaczał jednak braku konsekwencji. Służby potraktowały sprawę zgodnie z przepisami dotyczącymi bezpieczeństwa lotnictwa cywilnego. Mężczyzna został ukarany mandatem w wysokości 500 zł na podstawie art. 210 ust. 1 pkt 5a ustawy Prawo lotnicze.

Czytaj też: Wciągnął węgorza i wsiadł do samolotu. Pilot SAS skazany we Francji

Dla pasażera bardziej dotkliwa mogła się jednak okazać druga konsekwencja. Przewoźnik zdecydował o skreśleniu go z listy podróżnych, przez co mężczyzna nie został wpuszczony na pokład samolotu do Oslo. Przez ten „przezabawny dowcip” jego podróż zakończyła się jeszcze przed wejściem do strefy odlotów Chopin Airport.

Głupie żarty, poważne konsekwencje

Straż Graniczna przypomina, że wszystkie wypowiedzi dotyczące posiadania broni, materiałów wybuchowych lub innych niebezpiecznych przedmiotów są na lotnisku traktowane z pełną powagą. Dotyczy to także sytuacji, w których pasażer po chwili tłumaczy, że nie mówił serio. Służby muszą każdorazowo zweryfikować takie zgłoszenie, ponieważ procedury bezpieczeństwa nie pozwalają na ocenianie podobnych słów jako „żartu” bez sprawdzenia.

Czytaj też: Wakacje Polaków w tym sezonie: Krócej, ostrożniej i za własne oszczędności

Nawet pozornie niewinna wypowiedź może skończyć się konsekwencjami finansowymi, utratą możliwości odbycia podróży oraz uruchomieniem procedur angażujących służby lotniskowe. W tym przypadku dokładnie tak się stało. Pasażer miał kałasznikowa wyłącznie w swojej głowie, ale reakcja służb była taka, jak w każdej sytuacji wymagającej natychmiastowej weryfikacji potencjalnego zagrożenia.

Wizz Air nalicza dopłaty do prawidłowego bagażu? Pasażerowie oburzeni

Znajdziesz nas w Google News

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button