DrogowyTransport

Ogromny kryzys w branży transportowej! Firmy padają jak muchy

W ciągu zaledwie kwartału działalność zakończyło niemal tyle firm, ile przez cały poprzedni rok

Kryzys w branży transportowej przestaje być chwilowym problemem, a zaczyna przypominać długotrwałe załamanie całego sektora. Sytuacja polskich przewoźników drogowych staje się coraz bardziej dramatyczna, a dane z pierwszego kwartału pokazują skalę problemu, z jakim mierzy się rynek. W ciągu zaledwie kilku miesięcy działalność zakończyło niemal tyle firm transportowych, ile przez cały poprzedni rok. To wyraźny sygnał, że branża znajduje się pod ogromną presją ekonomiczną i operacyjną.

Kryzys w branży transportowej uderza z pełną siłą

Jeszcze niedawno głównym źródłem problemów branży była wojna na Ukrainie, która mocno zaburzyła europejskie łańcuchy dostaw oraz rynek przewozów. Dziś przedsiębiorcy wskazują już kolejny czynnik destabilizujący sytuację – napięcia i konflikty na Bliskim Wschodzie. W efekcie europejska gospodarka zaczyna spowalniać, a wraz z nią maleje zapotrzebowanie na usługi transportowe. To właśnie spadek liczby zleceń stał się jednym z najpoważniejszych problemów przewoźników. Kryzys w branży transportowej się nasila, a na rynku pojawiła się nadpodaż usług transportowych, co oznacza, że firm jest więcej niż dostępnych kontraktów. W praktyce prowadzi to do wyjątkowo agresywnej konkurencji cenowej, w której wielu przedsiębiorców walczy już nie o zysk, lecz wyłącznie o utrzymanie pojazdów w ruchu.

Dane przedstawione przez Zrzeszenie Międzynarodowych Przewoźników Drogowych pokazują bardzo niepokojący trend. W pierwszym kwartale roku działalność zakończyły aż 1234 firmy transportowe. To niemal tyle samo, ile przez cały poprzedni rok. Według przedstawicieli środowiska transportowego kryzys może się jeszcze bardziej pogłębiać, ponieważ rynek nadal pozostaje niestabilny, a przewoźnicy nie widzą realnych oznak poprawy koniunktury. Najbardziej odczuwają to przedsiębiorstwa działające na niewielką skalę. To właśnie małe, często rodzinne firmy tworzą fundament polskiego transportu drogowego. Ich możliwości finansowe są jednak ograniczone, dlatego dużo trudniej jest im przetrwać okres długotrwałego spadku rentowności.

Czytaj też: Niedobór kierowców w Europie? Gigant ściągnie ich aż z… Brazylii

Najtrudniejsza sytuacja dotyczy przewoźników posiadających do dziesięciu pojazdów. To właśnie ta grupa dominuje w strukturze polskiego rynku transportowego. Problem polega jednak na tym, że niewielkie firmy mają bardzo ograniczone możliwości reagowania na kryzys. Aż 74 procent takich przedsiębiorstw deklaruje bowiem brak możliwości podnoszenia cen usług. To oznacza, że mimo rosnących kosztów działalności firmy nie są w stanie przerzucić wydatków na klientów. Jednocześnie ponad 63 procent przedsiębiorców przewiduje funkcjonowanie działalności na granicy opłacalności w najbliższych miesiącach. Dla wielu przewoźników codziennością staje się walka o przetrwanie. Liczy się przede wszystkim zdobycie jakiegokolwiek zlecenia, nawet jeśli jego realizacja nie przynosi oczekiwanej rentowności. Samochody muszą wyjeżdżać w trasę, ponieważ postój generuje kolejne straty. Firmy konkurują głównie ceną, co dodatkowo pogarsza rentowność sektora i prowadzi do jeszcze większego osłabienia przedsiębiorstw.

Nadpodaż usług napędza brutalną konkurencję

Jednym z najważniejszych problemów, jakie napędzają obecny kryzys w branży transportowej, jest nadpodaż usług. Liczba dostępnych przewoźników przewyższa liczbę zleceń dostępnych na rynku, a w ostatnich miesiącach wiele większych przedsiębiorstw zaczęło ograniczać swoje floty. Dotyczy to również firm posiadających kilkadziesiąt lub więcej pojazdów. Mimo redukcji liczby pojazdów rynek nadal pozostaje przepełniony, ponieważ popyt na przewozy znacząco osłabł. W takich warunkach przewoźnicy coraz częściej akceptują stawki, które jeszcze niedawno byłyby uznawane za nieopłacalne. Dla wielu firm ważniejsze od osiągnięcia zysku staje się utrzymanie płynności finansowej oraz uniknięcie całkowitego zatrzymania działalności. To prowadzi do bardzo niebezpiecznego mechanizmu. Im mocniejsza wojna cenowa, tym trudniej firmom odbudować rentowność. W konsekwencji kolejne przedsiębiorstwa zaczynają mieć problemy z utrzymaniem działalności.

Coraz więcej przedsiębiorstw transportowych skupia się dziś wyłącznie na działaniach pozwalających przetrwać najtrudniejszy okres. Firmy tną koszty, ograniczają inwestycje i zmniejszają skalę działalności. Ponad 47 procent przedsiębiorstw planuje redukcję floty lub ograniczenie działalności. To pokazuje, że branża nie myśli obecnie o rozwoju, lecz o minimalizowaniu ryzyka i utrzymaniu się na rynku. Dodatkowo aż 38 procent firm przewiduje przyspieszoną konsolidację rynku. Oznacza to, że mniejsze przedsiębiorstwa mogą stopniowo znikać, a sektor będzie coraz bardziej zdominowany przez większych graczy posiadających większe zaplecze finansowe. Taki proces może całkowicie zmienić strukturę polskiego transportu drogowego. Przez lata jego siłą była ogromna liczba małych i średnich rodzinnych firm. Obecny kryzys pokazuje jednak, że właśnie te przedsiębiorstwa są najbardziej narażone na skutki pogarszającej się sytuacji gospodarczej.

Czytaj też: Polski dług drożeje mimo niższych stóp. To ostrzeżenie dla budżetu i firm

Problemy transportu odbiją się na całej gospodarce

Obecna sytuacja jest szczególnie niebezpieczna, ponieważ nakłada się na siebie kilka problemów jednocześnie. To może mieć długofalowe konsekwencje dla całego sektora logistycznego w Polsce. Jeśli kryzys będzie się pogłębiał, rynek może stracić znaczną część małych przewoźników, którzy przez lata budowali pozycję polskiego transportu w Europie. Eksperci branżowi alarmują, że długotrwałe pogorszenie sytuacji przewoźników może zachwiać stabilnością całego rynku przewozów. Szczególnie niebezpieczne jest to, że problemy dotykają przede wszystkim najmniejszych uczestników rynku, którzy stanowią podstawę krajowego transportu.

Pogarszająca się kondycja firm transportowych może wpływać na działalność przedsiębiorstw produkcyjnych, handlowych oraz budowlanych. W dłuższej perspektywie skutki kryzysu mogą odczuć również konsumenci. Jeżeli koszty przewozów zaczną rosnąć, przedsiębiorstwa będą zmuszone uwzględniać wyższe wydatki w cenach swoich produktów i usług. To z kolei może przełożyć się na dalszą presję kosztową w gospodarce i wzrost kosztów życia. Transport drogowy odgrywa kluczową rolę w polskiej gospodarce. To właśnie ten sektor odpowiada za zdecydowaną większość przewozów towarów w kraju. Problemy przewoźników nie pozostają więc wyłącznie problemami jednej branży.

Jeżeli rosną koszty przewozów, w dłuższym okresie oznacza to presję na ceny towarów i usług, a więc również na poziom kosztów życia konsumentów – wyjaśnia Beata Gorczyca, dyrektor ds. komunikacji Transport i Logistyka Polska.

Strefa czystego transportu a flota firmowa – jak przygotować się do zmian?

Znajdziesz nas w Google News

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button