LotniczyTransport

LOT pozwał Boeinga i… przegrał. Ława przysięgłych zdecydowała

Wyrok zapadł po dwutygodniowym procesie i kilku godzinach narady przysięgłych

PLL LOT pozwał Boeinga w związku z kryzysem wokół modelu Boeing 737 MAX. Sprawa, która trafiła przed federalny sąd w Seattle, zakończyła się jednak nie po myśli Polskich Linii Lotniczych. Ława przysięgłych uznała, że amerykański producent samolotów nie ponosi odpowiedzialności za rzekome ukrywanie problemów dotyczących bezpieczeństwa maszyn 737 MAX leasingowanych przez polskiego przewoźnika. Wyrok zapadł po dwutygodniowym procesie i kilku godzinach narady przysięgłych. Dla LOT-u oznacza to przegraną w jednym z najważniejszych sporów prawnych w historii spółki. 

LOT pozwał Boeinga i przegrał 

Federalny sąd w Seattle rozpatrywał pozew dotyczący leasingowanych przez PLL LOT samolotów Boeing 737 MAX. Polski przewoźnik twierdził, że koncern miał wprowadzić linię lotniczą w błąd w kwestiach związanych z bezpieczeństwem tych maszyn, a także ich osiągami i efektywnością paliwową. LOT pozwał Boeinga, a sam proces trwał dwa tygodnie. Po zakończeniu procesu ława przysięgłych obradowała przez około trzy godziny. Ostatecznie uznano, że Boeing nie dopuścił się ukrywania problemów związanych z bezpieczeństwem samolotów 737 MAX. Tym samym LOT nie uzyska odszkodowania, którego domagał się w procesie.

Sednem sprawy było uziemienie samolotów Boeing 737 MAX po dwóch katastrofach lotniczych. Chodzi o tragedie linii Lion Air z 2018 roku oraz Ethiopian Airlines z 2019 roku. W katastrofach tych zginęło odpowiednio 189 oraz 157 osób. Po tych wydarzeniach samoloty Boeing 737 MAX zostały uziemione niemal na całym świecie. Decyzje regulatorów lotniczych doprowadziły do wielomiesięcznego kryzysu wokół programu MAX, a linie lotnicze korzystające z tych maszyn zaczęły ponosić ogromne koszty. PLL LOT argumentował przed sądem, że poniósł poważne straty finansowe wynikające właśnie z uziemienia samolotów. Jak podawał portal Law360, całkowite straty miały przekraczać nawet 250 milionów dolarów. Według przedstawionych roszczeń polski przewoźnik domagał się jednak 153 milionów dolarów odszkodowania. 

Czytaj też: Internet w samolotach LOT. Przewoźnik wreszcie zainstaluje Wi-Fi

Prawnicy reprezentujący LOT przekonywali, że Boeing miał zataić lub niewłaściwie przedstawić informacje dotyczące systemu MCAS, czyli Maneuvering Characteristics Augmentation System. To właśnie działanie tego systemu znalazło się w centrum zainteresowania po katastrofach 737 MAX. MCAS wpływał na kontrolę lotu i był jednym z głównych elementów analizowanych po tragediach Lion Air oraz Ethiopian Airlines. Zdaniem prawników LOT-u producent nie przekazał przewoźnikowi pełnych informacji dotyczących ryzyka związanego z tym rozwiązaniem. Polskie linie twierdziły również, że Boeing miał wprowadzać w błąd Federalną Administrację Lotnictwa, czyli FAA. Według argumentacji przedstawionej podczas procesu chodziło między innymi o uniknięcie obowiązkowych szkoleń dla pilotów starszych modeli Boeinga 737.

W trakcie procesu przywoływano także kwestie biznesowe związane z wyborem konkretnych samolotów przez PLL LOT. Według zeznań byłego dyrektora operacyjnego LOT-u Macieja Wilka, możliwość uniknięcia kosztownych i szeroko zakrojonych szkoleń pilotów była jednym z istotnych argumentów przemawiających za wyborem Boeingów 737 MAX zamiast konkurencyjnych Airbusów A320. Maciej Wilk zeznał przed ławą przysięgłych, że przejście na samoloty Airbusa wymagałoby „rozległych i kosztownych” szkoleń dla załóg. W ocenie LOT-u miało to wpływ na decyzję zakupową i negocjacje prowadzone z Boeingiem. 

Boeing odpierał wszystkie zarzuty

Przedstawiciele Boeinga stanowczo odrzucali oskarżenia wysuwane przez PLL LOT. W trakcie procesu koncern argumentował, że polski przewoźnik nadal korzysta z samolotów Boeing 737 MAX, co zdaniem producenta podważa tezę o rzekomym oszustwie na wielomilionową skalę. To był jeden z kluczowych argumentów obrony. Boeing wskazywał, że skoro LOT w dalszym ciągu eksploatuje te maszyny, trudno mówić o świadomym wprowadzeniu przewoźnika w błąd w zakresie bezpieczeństwa czy przydatności samolotów do operacji lotniczych. Po ogłoszeniu wyroku rzecznik Boeinga przekazał, że firma jest zadowolona z decyzji ławy przysięgłych, która zapadła na korzyść koncernu.

Choć sprawa zakończyła się przegraną PLL LOT, polski przewoźnik nie zamknął definitywnie drogi do dalszej walki prawnej. W wydanym oświadczeniu spółka poinformowała, że uznaje decyzję ławy przysięgłych, ale jednocześnie nie wyklucza złożenia apelacji. LOT zaznaczył również, że z uwagi na możliwość kontynuowania postępowania prawnego na obecnym etapie nie będzie szerzej komentować szczegółów procesu. To oznacza, że spór między przewoźnikiem a Boeingiem formalnie może jeszcze nie być całkowicie zakończony.

Czytaj też: Linie lotnicze lecą w górę z cenami. Drożyzna sięga nieba

Sprawa LOT-u miała wyjątkowe znaczenie również z innego powodu. Jak wskazywały media, był to pierwszy proces sądowy wytoczony Boeingowi przez linię lotniczą w związku z katastrofami samolotów 737 MAX. LOT pozwał Boeinga już w październiku 2021 roku w federalnym sądzie w stanie Waszyngton, zarzucając producentowi między innymi fałszywe przedstawianie kwestii związanych z bezpieczeństwem, osiągami oraz ekonomiką użytkowania maszyn. Kiedy po wielu latach wreszcie doszło do procesu, był on uważnie obserwowany przez branżę lotniczą, ponieważ jego wynik mógł mieć znaczenie także dla innych przewoźników korzystających z modelu 737 MAX.

Katastrofy Lion Air i Ethiopian Airlines wywołały bowiem jeden z największych kryzysów w historii współczesnego lotnictwa cywilnego. Uziemienie Boeingów 737 MAX dotknęło linie lotnicze na całym świecie, które musiały reorganizować siatki połączeń i mierzyć się z dodatkowymi kosztami. Problemy związane z tym modelem doprowadziły również do licznych kontroli regulatorów oraz ogromnej presji na producenta. Boeing przez długi czas pracował nad przywróceniem zaufania do samolotów MAX i uzyskaniem zgód na ich ponowne dopuszczenie do lotów.

O włos od tragedii! Dwa Boeingi na kursie kolizyjnym

Znajdziesz nas w Google News

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button