Pomysł budowy metra w dawnej stolicy Polski budzi ogromne emocje już od wielu lat i wraca na tapet co jakiś czas. Metro w Krakowie obiecał między innymi obecny prezydent Aleksander Miszalski, jednak wszystko wskazuje na to, że tego typu system komunikacyjny mógłby objąć znacznie większą część kraju. Ministerstwo Infrastruktury pracuje bowiem nad koncepcją „Metro Polska”, która zakłada analizę budowy systemów metra nawet w około dziesięciu największych polskich miastach. Według zapowiedzi przedstawicieli resortu tunele mogłyby pełnić nie tylko funkcję przewozową, lecz także ochronną w sytuacjach kryzysowych, przykładowo jako schrony
Metro w Warszawie, Krakowie i wielu innych miastach
Przez dekady metro kojarzyło się w Polsce wyłącznie z Warszawą. Stolica pozostaje jedynym polskim miastem posiadającym pełnoprawny system kolei podziemnej, który obecnie składa się z dwóch linii i jest stale rozbudowywany. Trwają również przygotowania do realizacji trzeciej linii warszawskiego metra. Sytuacja zaczęła się jednak zmieniać podczas niedawnych wyborów samorządowych, kiedy to budowę metra obiecali chyba niemal wszyscy kandydaci startujący na urząd prezydenta Krakowa. Pomysł realizacji inwestycji podtrzymał wybrany Aleksander Miszalski, choć koncepcja przebiegu trasy od kampanii uległa pewnym modyfikacjom. Ostatecznie według planów pierwsza linia krakowskiego metra miałaby zostać ukończona w perspektywie około dziesięciu lat, a docelowo metro w Krakowie ma obejmować dwie linie o łącznej długości około 29 kilometrów.
Czytaj też: To tędy pojedzie metro w Krakowie. Będą od razu dwie linie
Dla wielu był to sygnał, że metro przestało być projektem zarezerwowanym wyłącznie dla największej aglomeracji w naszym kraju i coraz częściej pojawiały się pytania, czy podobne inwestycje mogłyby powstać również w innych dużych ośrodkach miejskich. Nad pomysłem aktywnie debatowano w rządowych kuluarach, a szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz przekonywał w mediach, że tego rodzaju system tunelu mógłby mieć pełnić także funkcję ochronną dla ludności cywilnej. Najwyraźniej szef PSL nie jest odosobniony w tym pomyśle, bowiem minister infrastruktury Dariusz Klimczak poinformował podczas konferencji prasowej, że jego resort również analizuje możliwość budowy metra w największych polskich aglomeracjach. Projekt funkcjonuje obecnie pod roboczą nazwą „Metro Polska”.
Choć nie podano oficjalnej listy miast objętych analizami, można przypuszczać, że chodzi przede wszystkim o największe ośrodki miejskie i metropolie zmagające się z rosnącymi korkami oraz przeciążeniem komunikacji publicznej. W przestrzeni publicznej najczęściej wymienia się takie miasta jak Wrocław, Poznań, Łódź, Katowice, Trójmiasto czy Lublin. Na razie projekt znajduje się na etapie analiz technicznych i finansowych. Nie oznacza to więc automatycznie, że każde z tych miast otrzyma metro. Budowa podziemnej kolei to niezwykle kosztowne przedsięwzięcie wymagające wieloletnich przygotowań, ogromnych nakładów finansowych oraz współpracy pomiędzy administracją centralną a samorządami.
Element bezpieczeństwa państwa
Najważniejszym elementem projektu „Metro Polska” miałaby być jego podwójna funkcja. Resort infrastruktury mówi wprost o koncepcji dual-use, czyli rozwiązaniu, w którym jedna inwestycja spełnia dwa różne zadania. W codziennym funkcjonowaniu metro miałoby oczywiście służyć mieszkańcom jako nowoczesny środek transportu publicznego. Jednak w sytuacjach kryzysowych tunele oraz podziemne stacje mogłyby zostać wykorzystane jako element infrastruktury ochronnej dla ludności cywilnej, tak jak ma to miejsce w przypadku Kijowa, gdzie tunele metra pełnią funkcję schronów podczas ataków powietrznych ze strony Rosji.
To podejście wpisuje się w założenia ustawy o ochronie ludności i obronie cywilnej. Państwo Polskie od pewnego czasu podkreśla konieczność rozwijania infrastruktury zabezpieczającej mieszkańców na wypadek zagrożeń. Podziemne tunele metra mogłyby w przyszłości częściowo pełnić funkcję schronów lub miejsc tymczasowego ukrycia. Właśnie dlatego przedstawiciele rządu podkreślają, że metro nie powinno być postrzegane wyłącznie jako sposób walki z korkami. Według tej koncepcji jedna inwestycja mogłaby jednocześnie poprawiać komunikację miejską i zwiększać poziom bezpieczeństwa państwa.
Czytaj też: Impuls zbrojeniowy szansą dla gospodarki kontynentu. Mamy liczby
Choć wizja metra w kolejnych miastach brzmi imponująco, realizacja takich projektów będzie ogromnym wyzwaniem finansowym. Budowa podziemnej infrastruktury należy do najdroższych inwestycji transportowych na świecie. Koszty obejmują nie tylko same tunele i stacje, ale także wykup gruntów, przebudowę istniejącej infrastruktury, systemy bezpieczeństwa oraz zakup taboru. W praktyce oznacza to wydatki liczone w dziesiątkach miliardów złotych dla jednego miasta. Dlatego rząd zakłada współpracę z samorządami. Według zapowiedzi projekt miałby być realizowany w formule porozumienia pomiędzy administracją centralną a lokalnymi władzami. Odpowiedzialność za finansowanie oraz przygotowanie inwestycji zostałaby więc podzielona pomiędzy obie strony. To może okazać się kluczowe, ponieważ samodzielne udźwignięcie kosztów budowy metra byłoby dla większości miast praktycznie niemożliwe.
Czy wszystkie miasta potrzebują metra?
Na obecnym etapie trudno mówić o konkretnych terminach czy gwarancjach realizacji inwestycji. Sam fakt prowadzenia analiz nie oznacza jeszcze rozpoczęcia budowy. Ministerstwo musi sprawdzić między innymi opłacalność ekonomiczną projektów, warunki geologiczne, prognozowaną liczbę pasażerów oraz możliwości finansowania. Każde miasto ma bowiem inną specyfikę urbanistyczną i komunikacyjną. Przykładowo w Katowicach czy Trójmieście bardziej efektywna może okazać się rozbudowa szybkiego tramwaju lub kolei aglomeracyjnej. Jeśli zaś chodzi o Lublin, system metra wydaje się zbędny, a w przypadku Łodzi dochodzi kwestia problemów związanych z jego drążeniem, tożsamych do tych, które występują przy realizacji tunelu średnicowego. W innych jednak miastach metro może rzeczywiście stać się najlepszym rozwiązaniem dla rosnącej liczby mieszkańców, korków i niewydolnej komunikacji naziemnej.
Tak też jest w przypadku Krakowa, gdzie temat ten wraca szczególnie często. Miasto od lat boryka się z problemami komunikacyjnymi wynikającymi między innymi z ograniczonej przestrzeni drogowej oraz stale rosnącej liczby mieszkańców aglomeracji. Utrzymanie rozległej siatki autobusowo-tramwajowej jest coraz bardziej kosztowne, a przez ciągłe ograniczanie rozkładu system powoli staje się niewydolny. Dlatego właśnie metro w Krakowie jest postrzegane jako inwestycja, która faktycznie mogłaby zmienić sposób poruszania się po mieście. Nie bez znaczenia pozostaje jednak czas realizacji. Wielkie inwestycje infrastrukturalne w Polsce często przeciągają się przez wiele lat. Dotyczy to zarówno kwestii formalnych, jak i samego procesu budowy.
Jeżeli jednak projekt zakończy się sukcesem, prawdopodobnie zwiększy to szanse na rozwój podobnych przedsięwzięć w kolejnych aglomeracjach. Równocześnie pokaże, czy polskie miasta są gotowe na realizację tak zaawansowanych i kosztownych projektów infrastrukturalnych. Jeśli więc projekt „Metro Polska” wyjdzie poza ramy politycznych obietnic i rzeczywiście nabierze realnych kształtów, może oznaczać początek największej transformacji komunikacyjnej polskich miast od wielu lat.
Znajdziesz nas w Google NewsTransport publiczny w Polsce – miłość czy konieczność? [NAJNOWSZE DANE]






