Drogowy

Nowe otwarcie Izery: Partner z Tajwanu, pieniądze z KPO i stara polska choroba [FELIETON]

W Polsce lanie betonu to narodowa religia, pod warunkiem, że wznosimy kolejne deweloperskie bloki. Gdy jednak przychodzi do budowy strategicznej fabryki, beton zastępujemy laniem wody. Po dekadzie jałowych obietnic i zerowych postępów dostajemy ostatnią szansę w postaci miliardów z KPO i partnerstwa z Foxconnem. Co robimy? Zamiast wbijać łopatę, ogłaszamy konkurs na nową nazwę, bo w polskiej motoryzacji od konkretów zawsze ważniejsza była czcza gadanina.

My Polacy, nigdy nie mieli szczęścia do budowy samochodów. Być może nie był to przypadek, a po prostu brak odpowiednich kompetencji. Przykładem niech będzie prywatyzacja FSO, która trafiła w ręce Daewoo, a to finalnie zbankrutowało. W 2016 roku pojawił się pomysł budowy Izery.

Sam zamysł wydawał się bardzo dobry. Motoryzacja pierwszy raz od 100 lat przechodzi tak dużą rewolucję. To rewolucja, która znacznie wypłaszcza stawkę i redukuje przewagi, jakie globalne koncerny wypracowały w silnikach spalinowych. To była najlepsza okazja, by wpiąć się do tego wyścigu i zacząć tworzyć własny, wysokomarżowy produkt.

Dlatego pomysł na Izerę był słuszny, jednak to właściwie wszystko, co można powiedzieć dobrego o tej idei. Projekt miał żałośnie niski budżet, co obnażyło realne priorytety polityków. Po prostu nie było woli, by dowieźć sprawę do końca. Nikt mi nie powie, że przez 7 lat nie dało się zrobić więcej. Dało się, bo nie zrobiono prawie nic.

Po zmianie władzy nie miałem żadnych oczekiwań i się nie zawiodłem. Nikt przecież nie będzie prowadził projektu poprzedników. Sprawie nie pomogło też zaangażowanie Chin w wojnę na Ukrainie, a to właśnie Chińczycy mieli być głównym partnerem.

Kiedy już wszyscy myśleli, że projekt jest pogrzebany, polski rząd ogłosił, że auto jednak powstanie. Tyle że to coś, co miało być Izerą, zostanie… przemianowane. I w tej chwili całkowicie straciłem nadzieję, że cokolwiek z tego wyjdzie.

Polska stoi przed przełomową szansą na stworzenie własnego, wysokomarżowego produktu. Wiem, wiele podzespołów nie byłoby nasze, ale trudno to zrobić inaczej. Szansa została zauważona w dobrym momencie, choć przez dekadę niemal ją zaprzepaszczono. Uratowały nas tylko zbyt optymistyczne założenia UE co do elektryfikacji. To, że proces ten będzie przebiegał wolniej, sprawiło, że Polska jeszcze nie straciła swojej okazji w branży automotive.

Pojawił się tajwański gigant Foxconn, co radykalnie zmienia sytuację. Porozumienie ma zakładać tak oczekiwany przez polską stronę transfer technologii — tak, by kompleks realnie podwyższał potencjał polskiego przemysłu i jak najszerzej korzystał z polskiego łańcucha dostaw”. Pojawią się też prawdopodobnie pieniądze z KPO – aż 4,5 mld PLN. Całkiem nieźle.

Mamy partnera, mamy technologię i mamy gotową nazwę, która zakorzeniła się w świadomości Polaków. No może i mamy, ale mieć nie będziemy. Minister Wojciech Balczun wyszedł na mównicę i tryumfalnie oznajmił, że będzie konkurs na nową nazwę, bo stara została „skompromitowana”. W sytuacji, gdy Polska ma niebywałe tyły w projekcie, gdzie trzeba natychmiast działać, my skupiamy się na wymyślaniu nazwy. Tutaj ujawnia się polska przywara, która mnie niesamowicie irytuje, a mianowicie „podebatujmy o tym”.

W czasie, kiedy Polacy debatują o tym, czy coś jest dobre, czy złe, inne kraje budują, popełniają błędy, uczą się i budują lepsze produkty. My w tym czasie ciągle gadamy. Zmiana nazwy jest właśnie symbolem takiego polskiego debatowania. Zamiast cisnąć i zająć się konkretami, my zmieniamy branding. Notabene nazwę, która była całkiem udana i przebiła się do opinii publicznej.

Dlatego nie wierzę w powstanie jakiegokolwiek polskiego auta. Połączenie naszych motoryzacyjnych tradycji z miłością do czczej gadaniny nie wróży niczego dobrego. Chciałbym się mylić, bo szansa jest olbrzymia i warto zaryzykować, ale dopóki debata wygrywa z budową, skończymy jak zwykle. Z nową nazwą i pustymi obietnicami

Znajdziesz nas w Google News

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button