Prezes Ryanair, Michael O’Leary ostrzegł, że „dwie lub trzy europejskie linie mogą zbankrutować już jesienią”. Wśród potencjalnie zagrożonych przewoźników wymienił między innymi Wizz Air, które jego zdaniem może zbankrutować już w listopadzie. Powodem mają być problemy z paliwem lotniczym, którego ceny w wyniku wojny na Bliskim Wschodzie dramatycznie poszybowały. Jednak czy rzeczywiście mamy do czynienia z realnym zagrożeniem, czy raczej z ostrą retoryką konkurencyjną w trudnych dla lotnictwa czasach?
Czy Wizz Air naprawdę może zbankrutować?
Źródłem problemów linii lotniczych jest napięta sytuacja geopolityczna wokół Cieśniny Ormuz, jednego z kluczowych punktów transportu ropy naftowej na świecie. Przez ten wąski przesmyk przepływa około 20% globalnych dostaw tego surowca. W wyniku zakłóceń ceny ropy i paliwa lotniczego gwałtownie wzrosły. To szczególnie uderza w linie niskokosztowe, które operują na bardzo niskich marżach i są wyjątkowo wrażliwe na koszty paliwa.
Czytaj też: Wysokie ceny paliwa uderzają w lotnictwo. Przewoźnik odwołuje loty
Według Michaela O’Leary’ego koszty paliwa dla jego linii wzrosły w ciągu jednego miesiąca o 50 milionów funtów. Ryanair zabezpieczył wprawdzie większość swojego zapotrzebowania paliwowego po niższych cenach, jednak część musi kupować już po znacznie wyższych stawkach. To właśnie brak odpowiedniego zabezpieczenia cen paliwa, czyli tzw. hedgingu, według O’Leary’ego ma być największą słabością konkurentów. Linie, które nie posiadają takich zabezpieczeń, są bezpośrednio narażone na gwałtowne wahania cen, co może prowadzić do poważnych problemów finansowych.
W wywiadzie dla włoskiego dziennika „Il Sole 24 Ore” O’Leary przedstawił scenariusz, w którym niektóre linie mogą nie przetrwać jesieni. Wskazał przy tym konkretne przykłady, w tym Wizz Air, które jego zdaniem może zbankrutować jeszcze w listopadzie. Takie wypowiedzi nie są jednak odbierane jednoznacznie. W branży lotniczej konkurencja jest niezwykle ostra, a publiczne komentarze często mają również wymiar strategiczny. Sugestia o bankructwie węgierskiej linii może być więc nie tylko ostrzeżeniem, ale również próbą osłabienia pozycji rywali.
Ryanair’s CEO, Michael O’Leary, said Tuesday that some European airlines could fail if jet fuel prices remain high throughout the summer
He noted that the aviation sector is facing mounting cost pressures due to the war in the Middle East and the disruption around the Strait of… pic.twitter.com/bBN8zvKw6d
— Anadolu English (@anadoluagency) April 29, 2026
Wizz Air dementuje, airBaltic ma problemy
Na te doniesienia zdecydowanie odpowiedział prezes Wizz Air, József Váradi. W oficjalnym stanowisku firma określiła wypowiedzi O’Leary’ego jako „całkowicie nieprawdziwe”. Váradi podkreślił, że linia posiada silną pozycję finansową i wystarczającą płynność, aby prowadzić działalność przez co najmniej 18 miesięcy. Co więcej, około 75% samolotów Wizz Air stanowią maszyny z rodziny Airbus A320neo, które zużywają mniej paliwa niż starsze modele. To oznacza realne oszczędności operacyjne i większą odporność na wahania cen paliwa. W sytuacji kryzysowej taka przewaga technologiczna może decydować o przetrwaniu.
Czytaj też: MFW: Wojna w Iranie to wzrost globalnego zadłużenia i kosztów życia
Znacznie mniej optymistycznie wygląda sytuacja airBaltic. Linia doświadczyła obniżenia ratingu kredytowego i musiała skorzystać z krótkoterminowego wsparcia finansowego rządu. Firma odmówiła komentarza do słów O’Leary’ego i choć nie potwierdzono scenariusza bankructwa, to właśnie ten przewoźnik wydaje się bardziej narażony na skutki rosnących kosztów niż Wizz Air. Wypowiedzi prezesa Ryanair należy traktować z ostrożnością, zwłaszcza że sam zainteresowany reprezentuje bezpośrednią konkurencję. jednak nie można ignorować faktu, że branża lotnicza znajduje się pod ogromną presją kosztową. Wysokie ceny paliwa, napięcia geopolityczne i niepewność gospodarcza tworzą środowisko, w którym nawet duże linie muszą działać bardzo ostrożnie.
Lufthansa odwołuje 20 tysięcy lotów! Chcą zaoszczędzić na paliwie…






