Olbrzymia kara dla OLX! System wprowadzał kupujących w błąd
Decyzja sądu potwierdziła wcześniejsze ustalenia UOKiK
Olbrzymia wielomilionowa kara dla OLX. Sprawa dotyczyła fundamentu zaufania w handlu internetowym, czyli systemu ocen sprzedających. Decyzja sądu potwierdziła wcześniejsze ustalenia UOKiK i jasno wskazała, że sposób prezentowania opinii mógł wprowadzać użytkowników w błąd.
Kara dla OLX potwierdzona przez sąd
Sprawa dotyczy ubiegłorocznej decyzji Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Organ ten uznał, że praktyki stosowane przez OLX naruszają interesy konsumentów. Nałożona kara wyniosła początkowo ponad 28 milionów złotych. Od tej decyzji spółka się odwołała, jednak Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów nie podzielił jej argumentacji. Sąd zgodził się z ustaleniami prezesa UOKiK i potwierdził, że system ocen OLX działał w sposób wprowadzający w błąd. Ostatecznie kara została zmniejszona, ale nadal pozostaje bardzo wysoka i wynosi 24,3 mln zł.
Czytaj też: UOKiK zdecydował! Polskie linie muszą wypłacić rekompensaty pasażerom
Zdaniem regulatorów, choć w teorii system opinii miał pomagać kupującym w podejmowaniu decyzji, w praktyce jednak jego działanie budziło liczne zastrzeżenia. Kluczowym problemem było to, kto tak naprawdę mógł wystawić ocenę. Użytkownicy byli bowiem przekonani, że opinie pochodzą od osób, które faktycznie dokonały zakupu, co sugerowało samo określenie „kupujący”. W rzeczywistości było inaczej. Oceny mogły być wystawiane także przez osoby, które jedynie wykazały minimalne zainteresowanie ofertą. W praktyce oznaczało to, że opinię mógł dodać ktoś, kto mógł tylko zapytać o produkt i jedynie wyświetlił dane kontaktowe sprzedającego, a w rzeczywistości nie miał żadnego realnego kontaktu z ofertą. Pojawiały się przypadki, w których sprzedający otrzymywali negatywne oceny od osób, z którymi nigdy nie rozmawiali ani nie prowadzili żadnej transakcji.
Korzystający z OLX.pl często nie zdawali sobie sprawy z tego, że ocena może być wystawiona przez osobę, która nie dokonała zakupu, a nawet taką, z którą nie mieli żadnego kontaktu. Platforma umożliwiała wystawienie opinii na podstawie „doświadczenia transakcyjnego”. Oceniać mogli też ci, którzy tylko zapytali o produkt, bądź wyświetlili dane kontaktowe przy ofercie. To mogło wprowadzać konsumentów korzystających z portalu w błąd i naruszać ich interesy – mówił w ubiegłym roku Tomasz Chróstny, prezes UOKiK.
Sąd zgodził się z ustaleniami Prezesa UOKiK, że OLX wprowadzał w błąd. Nałożona w decyzji kara 28,4 mln zł została zmiarkowana do 24,3 mln zł. 🔗https://t.co/IEeUk5Teck
— UOKiK (@UOKiKgovPL) April 16, 2026
Algorytm, który zmieniał znaczenie ocen
Problem nie kończył się na tym, kto mógł wystawiać opinie. Równie istotna była kwestia przejrzystości całego systemu. Użytkownicy nie mieli dostępu do pełnych informacji o tym, jak oceny są przeliczane ani jakie zasady obowiązują przy ich publikacji. Brak widocznej treści opinii dodatkowo pogłębiał problem. W wielu przypadkach widoczna była jedynie ogólna ocena, bez kontekstu. To mogło prowadzić do błędnych wniosków, na przykład sugerować nieuczciwość sprzedawcy, mimo że faktycznie nie doszło do żadnej problematycznej transakcji. Z perspektywy konsumenta oznaczało to jedno – ich decyzje zakupowe mogły być podejmowane na podstawie niepełnych lub zniekształconych informacji.
Najbardziej kontrowersyjny element dotyczył sposobu obliczania końcowej oceny użytkownika. System nie był prostym zliczaniem opinii. W rzeczywistości opierał się na wieloetapowym algorytmie. Najpierw stosowano trzy poziomy oceny doświadczenia – rewelacyjne, dobre i złe. Następnie przekształcano je w czterostopniową skalę – rewelacyjnie, dobrze, nieźle oraz negatywna/nie polecam. Na tym jednak nie koniec. Algorytm OLX wprowadzał dodatkowe mechanizmy, które miały znaczący wpływ na końcowy wynik. Po pierwsze, oceny pozytywne miały większą wagę niż negatywne. Po drugie, część ocen poniżej połowy skali była prezentowana jako pozytywne. W praktyce prowadziło to do sytuacji, w której obraz sprzedającego był bardziej korzystny, niż wynikałoby to z rzeczywistych opinii użytkowników.
Czytaj też: Polski sprint na rynku pracy. Rekord zatrudnienia i 20 lat marszu do 80%
Efekt działania algorytmu był szczególnie widoczny w konkretnych przykładach. Ocena oznaczona jako „nieźle” mogła być przypisywana sprzedawcom, którzy mieli więcej opinii negatywnych niż pozytywnych. Dla użytkownika oznaczało to zupełnie inny przekaz niż faktyczna sytuacja. Zamiast sygnału ostrzegawczego pojawiała się neutralna lub wręcz pozytywna ocena. Mechanizm działał w sposób przesuwający interpretację opinii w górę, gdzie oceny negatywne mogły wyglądać jak neutralne, neutralne mogły być odbierane jako dobre, a dobre mogły sprawiać wrażenie bardzo wysokiej jakości. Tego typu przekształcenia miały realny wpływ na decyzje zakupowe i postrzeganie wiarygodności sprzedawców.
Prezes UOKiK jasno wskazał, że takie praktyki mogły naruszać interesy konsumentów. Kluczowym problemem było to, że użytkownicy nie byli świadomi zasad działania systemu. Brak wiedzy o tym, kto wystawia opinie i jak są one przeliczane, oznaczał brak możliwości świadomej oceny ich wiarygodności. Z punktu widzenia prawa konsumenckiego to istotna kwestia. Informacje prezentowane użytkownikowi muszą być nie tylko dostępne, ale też zrozumiałe i niewprowadzające w błąd.
Gigantyczne kary dla Zalando i Temu! UOKiK wziął się za fikcyjne obniżki






