Zestrzelenie samolotu pasażerskiego Azerbaijan Airlines przez długie miesiące pozostawało punktem zapalnym w relacjach między Azerbejdżanem a Rosją. Dopiero teraz, po intensywnych negocjacjach i politycznych naciskach, obie strony ogłosiły osiągnięcie porozumienia. Moskwa zgodziła się wypłacić odszkodowania rodzinom ofiar.
Rosja zapłaci za zestrzelenie samolotu
25 grudnia 2024 roku samolot pasażerski typu Embraer 190 należący do Azerbaijan Airlines wykonywał regularny lot z Baku do Groznego. Na jego pokładzie znajdowało się 67 osób, jednak maszyna nie dotarła do celu, bowiem została ostrzelana przez rosyjski system obrony przeciwlotniczej i rozbiła się w pobliżu Aktau. Życie straciło wówczas 46 osób, a zdarzenie szybko wywołało międzynarodowe poruszenie i pytania o odpowiedzialność za tę tragedię. Rosja próbowała zaprzeczać swojemu udziałowi w całym zdarzeniu, jednak tym razem nie zdołała ukryć prawdy i ostatecznie przyznała, że zestrzelenie samolotu było skutkiem „niezamierzonego uruchomienia systemu obrony powietrznej” w rosyjskiej przestrzeni powietrznej.
Czytaj też: Putin przyznał, że to Rosja zestrzeliła samolot Azerbejdżanu! Zbrodniarza ruszyło sumienie?
Przez długi czas kluczową kwestią sporną pozostawały odszkodowania. Początkowo strona rosyjska próbowała ograniczyć swoją odpowiedzialność, wskazując, że rekompensaty będą wypłacane przez ubezpieczyciela AlfaStrakhovanie. W lutym ubiegłego roku firma przekazała ponad miliard rubli (ponad 47 mln zł) liniom lotniczym za utracony samolot. Jednak to nie wystarczyło. Strona azerska konsekwentnie domagała się dodatkowych wypłat bezpośrednio od państwa rosyjskiego dla ofiar.
Czytaj też: Unia Europejska z 20. pakietem sankcji wobec Rosji. Na celowniku ropa i minerały
Do września łączna kwota wypłaconych odszkodowań dla pasażerów i ich rodzin wyniosła 358,4 miliona rubli (około 17 mln zł), co jednak nie zaspokajało oczekiwań Baku. Przełom nastąpił dopiero po spotkaniu przywódców obu krajów w Duszanbe w październiku. W jego następstwie osiągnięto porozumienie obejmujące także dodatkowe rekompensaty. Co istotne, nie ujawniono ich dokładnej wysokości.
Odpowiedzialność czy kalkulacja?
Choć oficjalnie mówi się o „niezamierzonym” incydencie, trudno ignorować fakt, że system obrony powietrznej został użyty przeciwko cywilnej maszynie. W tym kontekście zgoda Rosji na wypłatę odszkodowań może być interpretowana na różne sposoby. Z jednej strony to krok w stronę uznania odpowiedzialności i próba załagodzenia napięć. Z drugiej jednak jest to ruch czysto pragmatyczny, mający ograniczyć konsekwencje polityczne i wizerunkowe. Postawa Baku była bowiem w tej sprawie jednoznaczna i konsekwentna. Azerbejdżan nie zgodził się na rozwiązanie ograniczające odpowiedzialność do ubezpieczyciela. Nacisk dyplomatyczny oraz twarde stanowisko negocjacyjne zmusiły Moskwę do ustępstw. Wypłata odszkodowań może więc być postrzegana jako próba odbudowy relacji z Azerbejdżanem. Jeśli Moskwa rzeczywiście wywiąże się z zobowiązań, może to doprowadzić do ostrożnego zbliżenia między państwami.
To już 10 lat odkąd Rosjanie zestrzelili cywilny samolot. Nikt nie poniósł konsekwencji pic.twitter.com/Nt2OvE89yY
— Aryo (@AryoSomeGumul) July 17, 2024
Nie sposób analizować tej sytuacji w oderwaniu od przeszłości. Wiele komentarzy przywołuje katastrofę Malaysia Airlines MH17 z 2014 roku, w której zginęło 298 osób. Maszyna została trafiona pociskiem rosyjskiego systemu Buk wystrzelonym z terytorium wschodniej Ukrainy, kontrolowanego przez prorosyjskich separatystów. Choć międzynarodowe śledztwa jednoznacznie wskazały na udział rosyjskiej armii, Moskwa od lat zaprzecza jakiejkolwiek odpowiedzialności, stosując tę samą taktykę zaprzeczeń, dezinformacji i przerzucania winy, jaką obserwowaliśmy tuż po katastrofie azerskiego Embraera.
Katastrofa lotu Malaysia Airlines. 10 lat i 298 powodów, by nienawidzić Putina






