MorskiTransport

Iran chce haraczu za przepłynięcie przez Ormuz. Dwa miliony dolców za statek

Armatorzy, którzy chcą wydostać statki z Zatoki muszą zapłacić Iranowi za “ochronę” przed ostrzelaniem

Sytuacja w rejonie Zatoki Perskiej ponownie przyciąga uwagę świata, ale tym razem nie przez mitomanię Donalda Trumpa, a przez kontrowersyjny ruch ze strony Teheranu. Według informacji opublikowanych przez Bloomberga, Iran zacząć żądać nawet dwóch milionów dolarów haraczu za umożliwienie przepłynięcia statków przez Cieśninę Ormuz, którą wcześniej zablokował. Armatorzy, którzy chcą wydostać statki z Zatoki muszą więc zapłacić Iranowi za “ochronę” przed ostrzelaniem. 

Iran wprowadza haracz za przepłynięcie przez Ormuz

Z informacji przekazanych przez źródła zaznajomione ze sprawą wynika, że opłaty za przepływ przez cieśninę nie mają jeszcze jednolitej formy. Każdy przypadek ustalany jest indywidualnie, co oznacza brak przejrzystych zasad i pełnej kontroli nad całym procesem. Armatorzy i firmy logistyczne nie wiedzą, które statki zostaną objęte opłatami, ani jakie kryteria decydują o ich nałożeniu. Nie wiadomo również, w jakiej walucie dokonywane są płatności ani w jaki sposób są one egzekwowane. Mimo tej niejasności, część armatorów miała już uiścić Iranowi wymagany haracz, sięgający nawet 2 milionów dolarów za statek.

Doniesienia o wprowadzeniu “opłat za ochronę” spotkały się z natychmiastową reakcją niektórych państw. Jednoznaczne stanowisko zajęły Indie, które podkreśliły, że prawo do swobodnej żeglugi w cieśninie jest gwarantowane przez przepisy międzynarodowe i żaden podmiot nie ma prawa pobierać opłat za tranzyt. Również państwa produkujące ropę w regionie Zatoki Arabskiej nie akceptują idei opłat za przepływ przez Ormuz. Według źródeł powody tego sprzeciwu są wielowymiarowe i nie chodzi tylko o pieniądze, których bogatym krajom arabskim przecież nie brakuje.

Czytaj też: Cieśnina Ormuz w centrum globalnej gry o energię. Co oznacza dla cen ropy i gazu w Europie?

Chodzi przede wszystkim o kwestie suwerenności oraz ryzyko stworzenia niebezpiecznego precedensu. Wprowadzenie takiego mechanizmu mogłoby otworzyć drogę do dalszych ograniczeń i zwiększonej militaryzacji szlaku. Dla krajów eksportujących ropę stabilność i przewidywalność transportu są absolutnie kluczowe. Największym wyzwaniem dla branży nie jest więc sama wysokość potencjalnych opłat, ale brak jasnych zasad ich funkcjonowania. Nie wiadomo, kto dokładnie decyduje o ich nałożeniu ani jakie kryteria są stosowane. Płatności mają charakter dyskretny, co utrudnia ocenę skali zjawiska.

Jednak według informacji Bloomberga, Iran może dążyć do oficjalnego wprowadzenia opłat tranzytowych. Taki mechanizm miałby zostać włączony do szerszego powojennego porozumienia pokojowego. Dodatkowo jeden z irańskich parlamentarzystów poinformował, że rząd w Teheranie analizuje projekt, który zobowiązywałby państwa korzystające z cieśniny do uiszczania opłat w zamian za zapewnienie bezpieczeństwa żeglugi. Na razie jednak brak oficjalnego stanowiska władz. Irańskie ministerstwo spraw zagranicznych nie odpowiedziało na prośby o komentarz, powołując się na ograniczenia komunikacyjne i problemy z dostępem do Internetu.

Wpływ konfliktu na ruch morski

Cieśnina Ormuz to jeden z najważniejszych punktów na mapie światowego handlu. Każdego dnia przepływa przez nią około jedna piąta globalnych dostaw ropy naftowej oraz skroplonego gazu ziemnego. Oprócz surowców energetycznych transportowane są tam również produkty spożywcze, metale i inne kluczowe towary. Znaczenie tego szlaku wynika nie tylko z jego przepustowości, ale także z jego położenia geograficznego. To wąskie gardło łączy Zatokę Perską z resztą świata, co sprawia, że jego kontrola ma ogromne znaczenie strategiczne.

Czytaj też: Wojna na Bliskim Wschodzie. 20 tysięcy marynarzy uwięzionych w Zatoce

Iran od dekad odgrywa kluczową rolę w tym regionie, a jego wpływ na funkcjonowanie cieśniny stanowi istotne narzędzie nacisku geopolitycznego. Po ataku USA i Izraela, Teheran zapowiedział blokadę cieśniny. Ruch statków znacząco się zmniejszył, a według doniesień, przez Ormuz przepływa obecnie ograniczona liczba jednostek, głównie powiązanych z Iranem. Pozostałe jednostki, które zdecydują się złamać zakaz, są ostrzeliwane przez irańskie wojsko. Każde zakłócenie w przepływie surowców przez Cieśninę Ormuz ma natychmiastowy wpływ na rynki światowe. Nawet niewielkie ograniczenia mogą prowadzić do wzrostu cen ropy i gazu, co zresztą widzimy na stacjach.

Ceny paliw w Polsce wystrzeliły w kosmos. Benzyna będzie po 10 zł?

Znajdziesz nas w Google News

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button