Wczesnym rankiem w Gnieźnie doszło do incydentu, który mógł zakończyć się tragedią. Dwa pociągi znalazły się na jednym i tym samym torze. Od potencjalnego czołowego zderzenia dzieliło je zaledwie kilkadziesiąt metrów.
Dwa pociągi na jednym torze
Do niebezpiecznej sytuacji doszło we wtorek około godziny 4:05 na stacji Gniezno. Dwa pociągi pasażerskie znalazły się na jednym torze na linii kolejowej łączącej Poznań i Bydgoszcz. Z relacji przedstawiciela PKP Polskie Linie Kolejowe wynika, że maszynista pociągu Polregio nie zatrzymał się przed semaforem wskazującym sygnał STOP. Skład zatrzymał się dopiero po jego minięciu, w momencie, gdy na tym samym torze znajdował się już nadjeżdżający z przeciwka pociąg Kolei Wielkopolskich. Odległość między pociągami w chwili zatrzymania wynosiła zaledwie kilkadziesiąt metrów. Co prawda w pociągu Polregio nie było pasażerów, co znacząco ogranicza potencjalne konsekwencje ewentualnego zderzenia. Mimo to zagrożenie było realne, ponieważ drugi skład przewoził już podróżnych.
Czytaj też: Zderzenie pociągu Intercity z żubrami. Trzy osobniki nie przeżyły
Maszynista pociągu osobowego relacji Gniezno – Poznań Główny, chwilę po opuszczeniu stacji, podczas wjeżdżania na tor w kierunku Poznania zauważył jadący z przeciwka tym samym torem pociąg Polregio relacji Rzepin – Nakło nad Notecią. Oba składy zatrzymały się około 20 metrów metrów od siebie – wyjaśnia aspirant sztabowy Anna Osińska z Komendy Powiatowej Policji w Gnieźnie.
O mało nie doszło do tragedii.
Dwa pociągi jadące z naprzeciwka zatrzymały się na jednym torze na stacji w Gnieźnie.
Ruch kolejowy został wstrzymany.
„Według naszych ustaleń, pociąg jadący od strony Poznania nie był składem rozkładowym, a stanowił najprawdopodobniej przejazd… pic.twitter.com/sv2wEMPR2h
— deZeZed (@deZeZed) March 24, 2026
Śledztwo i możliwe konsekwencje
Choć tragedii udało się uniknąć, zdarzenie miało bezpośredni wpływ na funkcjonowanie ruchu kolejowego w regionie. Linia Poznań – Bydgoszcz została czasowo zablokowana, co wymusiło wprowadzenie zmian w organizacji przejazdów. Pociągi dalekobieżne kierowano na trasy alternatywne, a pasażerowie musieli liczyć się z utrudnieniami. Ruch udało się przywrócić dopiero o godzinie 5:55, po uzyskaniu zgody komisji badającej zdarzenie. Choć pociągi wróciły na swoje trasy, skutki incydentu były odczuwalne jeszcze przez pewien czas.
Czytaj też: Ceny paliw Orlen w dół? Nowe wyliczenia i pierwsze sygnały zmian na stacjach
Po zdarzeniu funkcjonariusze sprawdzili stan trzeźwości zarówno maszynisty Polregio, jak i dyżurnego ruchu. Obaj byli trzeźwi. Natychmiast po incydencie powołano komisję kolejową, której zadaniem jest szczegółowe wyjaśnienie wszystkich okoliczności. Sprawa nie zakończyła się na działaniach komisji. Wszczęto również śledztwo w kierunku sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu kolejowym. To poważny zarzut, który może wiązać się z surowymi konsekwencjami prawnymi. Za sprowadzenie bezpośredniego zagrożenia katastrofą w ruchu kolejowym grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności. Ostateczna ocena odpowiedzialności będzie jednak zależeć od wyników prowadzonego postępowania oraz raportu komisji, na którego przygotowanie przewidziano 30 dni.






