Nagły wzrost kosztów energii znów odbija się na globalnym transporcie. Tym razem szczególnie mocno odczuwają to linie lotnicze, dla których paliwo stanowi jeden z największych wydatków operacyjnych. Gwałtowne zmiany na rynku ropy spowodowały, że przewoźnicy zaczęli podejmować decyzje ograniczające skalę działalności, aby przetrwać okres niepewności. Jedną z pierwszych firm w Europie, która przez wysokie ceny paliwa zdecydowała się na taki krok, są skandynawskie linie lotnicze SAS.
Wysokie ceny paliwa uderzają w lotnictwo
Według informacji przekazanych przez agencję Bloomberg linie SAS zdecydowały się na czasowe wycofanie z rozkładu lotów części połączeń realizowanych z Norwegii. Jak podkreślił przewoźnik w oficjalnym komunikacie, decyzja ma charakter krótkoterminowy i jest odpowiedzią na wyjątkowo trudną sytuację w branży. W oświadczeniu cytowanym przez agencję wskazano, że europejskie linie lotnicze znalazły się obecnie pod silną presją związaną z nagłym wzrostem ceny paliwa. W efekcie SAS zdecydował się ograniczyć część operacji, aby dostosować swoją działalność do nowych warunków ekonomicznych. Proces zmian obejmuje także reorganizację siatki połączeń, a przewoźnik stara się skoncentrować na najważniejszych trasach i jednocześnie ograniczyć te, które w obecnych warunkach są mniej opłacalne.
Najbardziej odczuwalne zmiany dotyczą rynku krajowego w Norwegii. To właśnie tam odwołana ma zostać znacząca część lotów obsługiwanych przez SAS. Lokalne media informują, że liczba anulowanych rejsów może sięgnąć co najmniej stu. Zmiany obejmą również połączenia międzynarodowe. Ograniczona ma zostać liczba lotów między Oslo a Kopenhagą, które należą do najważniejszych tras obsługiwanych przez skandynawskiego przewoźnika. Choć decyzja ma charakter tymczasowy, pokazuje skalę problemu, z jakim mierzą się obecnie linie lotnicze.
Czytaj też: Nie tylko ropa i złoto. Wojna na Bliskim Wschodzie uderza w fast fashion
Za gwałtownym wzrostem kosztów paliwa stoi przede wszystkim napięta sytuacja geopolityczna. Wojna na Bliskim Wschodzie i zamknięcie Cieśniny Ormuz doprowadziły do wyraźnego skoku cen ropy na światowych rynkach. W krótkim czasie baryłka ropy podrożała z poziomu około 73 dolarów do ponad 100 dolarów. Tak szybki wzrost kosztów surowca automatycznie przełożył się na droższe paliwo lotnicze. Dla branży lotniczej jest to szczególnie problematyczne, ponieważ paliwo stanowi jeden z największych składników kosztów funkcjonowania linii lotniczych.
🚨 URGENT: Scandinavian Airlines (SAS) announces cancellation of 1,000 flights in April due to soaring fuel prices amid war tensions and disruption in the Strait of Hormuz. ⚠️ pic.twitter.com/4kcBQ6rchW
— News Now (@GP_Presss) March 18, 2026
Rosnące ceny paliwa przekładają się na ceny biletów
Zmiany na rynku energii zaczęły już wpływać na ceny podróży lotniczych. Dane portalu Kiwi.com wskazują, że w ostatnich tygodniach znacząco wzrosły ceny niektórych biletów, zwłaszcza tych kupowanych w ostatniej chwili. Najbardziej widoczny wzrost dotyczył lotów z regionu Bliskiego Wschodu i Azji. Średnia cena takich połączeń wzrosła rok do roku ponad dwukrotnie. W tym jednak przypadku wzrost można tłumaczyć zamknięciem bliskowschodniego nieba i koniecznością zmiany tras przez niektórych przewoźników obsługujących loty długodystansowe z przesiadką na konfliktowych terenach. Wyraźne podwyżki odnotowano jednak także na konkretnych trasach europejskich. W przypadku lotów do Pragi i Wiednia w pierwszej połowie marca bilety były średnio o około 113% droższe niż w połowie lutego.
Czytaj też: Ceny ropy a wojna na Bliskim Wschodzie. Co czeka Polskę?
Sytuacja SAS pokazuje, że europejski sektor lotniczy znalazł się w trudnym momencie. Linie lotnicze stoją przed trudnym wyborem. Z jednej strony mogą ograniczać siatkę połączeń, tak jak zrobił to skandynawski przewoźnik. Z drugiej strony mogą przenosić część kosztów na pasażerów poprzez podwyżki cen biletów. W praktyce często stosowane są oba rozwiązania jednocześnie. Oznacza to mniejszą liczbę dostępnych połączeń oraz droższe podróże dla pasażerów. Jeśli wysokie ceny paliwa utrzymają się przez dłuższy czas, podobne decyzje mogą podjąć także inne linie lotnicze w Europie.
Złoto utknęło w Dubaju. Wojna paraliżuje nie tylko transport ropy
Znajdziesz nas w Google News





