Po zablokowaniu Cieśniny Ormuz, Iran może rozszerzyć działania w regionie i spróbować wywrzeć presję na kolejnym strategicznym punkcie morskiej mapy świata i zablokować transport przez Morze Czerwone. Wesprzeć ich w tym mają rebelianci Huti, którzy przygotowują się do zamknięcia cieśniny Bab al-Mandab, wąskiego, ale niezwykle ważnego szlaku wodnego położonego między Jemenem a Rogiem Afryki.
Iran Morze Czerwone Huti
Iran zapowiada, że może jeszcze poważniej zdestabilizować transport morski w regionie. Jednym z rozważanych działań miałoby być nie tylko zamknięcie Cieśniny Ormuz i blokada Zatoki Perskiej, ale również cieśniny Bab al-Mandab, położonej po przeciwnej stronie Półwyspu Arabskiego, w czym mieliby pomóc jemeńscy rebelianci Huti. Ta druga lokalizacja jest szczególnie wrażliwa z punktu widzenia światowego handlu. Cieśnina łączy bowiem Morze Czerwone z Zatoką Adeńską, a w szerszej perspektywie stanowi fragment ogromnego systemu transportowego prowadzącego przez Kanał Sueski.
Choć na mapie cieśnina wygląda niepozornie, jej rola w globalnym handlu jest ogromna. Co roku przepływa przez nią ponad 20 tysięcy statków transportujących niemal 1,6 miliarda ton ładunków. Wśród nich znajduje się także ogromna ilość surowców energetycznych. Szacuje się, że przez Bab al-Mandab przewożonych jest około 6,2 miliona baryłek ropy naftowej i produktów rafinowanych dziennie. Oznacza to, że przez ten wąski przesmyk przepływa mniej więcej dziewięć procent całego światowego handlu morskiego ropą. Jakiekolwiek zakłócenia w tym miejscu natychmiast wpływają więc na ceny energii oraz stabilność rynków.
Iran has not yet played all its cards.
So far, it has only disrupted the Strait of Hormuz.If it wants, it could also threaten the Bab-el-Mandeb Strait in the Red Sea with the help of the Houthis.
Imagine the repercussions of this Israel and the United States would be pushed… pic.twitter.com/hq0b9eghKc
— Iran Observer (@24_70xu) March 14, 2026
Władze Iranu sugerują, że ewentualne rozszerzenie działań militarnych w regionie może nastąpić w odpowiedzi na to, co Teheran określa jako „strategiczny błąd” Stanów Zjednoczonych. Według irańskich sygnałów chodzi przede wszystkim o możliwość dalszej eskalacji amerykańskiej operacji wojskowej przeciwko Iranowi. Wśród scenariuszy, które irańscy decydenci wskazują jako szczególnie prowokacyjne, pojawiają się również potencjalne ataki na nowego przywódcę kraju, Modżtabę Chameneiego.
Groźby związane z blokadą Bab al-Mandab pojawiły się w momencie, gdy sytuacja w innym kluczowym punkcie regionu już jest niezwykle napięta. Chodzi o Cieśninę Ormuz, jeden z najważniejszych szlaków transportu ropy w Zatoce Perskiej. W pierwszych dniach trwającego konfliktu Iran ogłosił zamknięcie cieśniny, co natychmiast odbiło się na żegludze i wywołało poważne obawy wśród armatorów oraz firm energetycznych. Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej ostrzegł wtedy, że statki powiązane ze Stanami Zjednoczonymi, Izraelem oraz ich sojusznikami nie będą mogły swobodnie przepływać przez ten szlak. Według zapowiedzi każda próba transportu ropy w takich okolicznościach mogła zostać potraktowana jako legalny cel ataku. Z informacji pojawiających się w mediach wynika, że do końca tygodnia irańskimi pociskami trafionych zostało co najmniej trzynaście statków znajdujących się w Zatoce Perskiej.
Czytaj też: Iran zaatakował statek z Tajlandii. Próbował przekroczyć Ormuz
Huti po stronie Iranu
W analizach dotyczących scenariusza blokady Morza Czerwonego kluczową rolę odgrywa Jemen i działający tam ruch Huti. Rebelianci od lat pozostają w bliskich relacjach z Teheranem, który według wielu analityków wspiera ich politycznie i militarnie. O takim scenariuszu wspomniała również irańska półoficjalna agencja prasowa Fars. Według jej informacji bojownicy Huti mieli być przygotowywani do potencjalnej operacji, która mogłaby odegrać kluczową rolę w regionalnej eskalacji.
Sygnały wskazujące na możliwe zaangażowanie Huti pojawiły się także w wypowiedziach ich lidera. W telewizyjnym przemówieniu Abdul-Malik al-Huti stwierdził, że ataki wymierzone w Iran należy traktować jako wojnę przeciwko islamowi oraz muzułmanom. Przywódca rebeliantów podkreślił jednocześnie, że jego organizacja jest przygotowana na różne scenariusze, co przez wielu obserwatorów zostało odczytane jako sygnał gotowości do wsparcia Teheranu. Choć nie padła bezpośrednia deklaracja rozpoczęcia działań, sama retoryka wystarczyła, by ponownie zwiększyć napięcie wokół Morza Czerwonego.
Obawy dotyczące przyszłości żeglugi w regionie wynikają również z doświadczeń sprzed kilkunastu miesięcy. Pod koniec 2023 roku, w czasie wojny w Gazie, rebelianci Huti rozpoczęli serię ataków na statki handlowe płynące przez Morze Czerwone. Działania te miały być wyrazem solidarności z Palestyńczykami. W praktyce doprowadziły jednak do poważnych zakłóceń w międzynarodowym handlu. Przez wiele miesięcy statki były ostrzeliwane lub atakowane przy użyciu dronów i pocisków. W efekcie część armatorów zaczęła omijać ten obszar i rezygnować z przepływania przez Bab al-Mandab oraz Kanał Sueski.
Czytaj też: Cieśnina Ormuz w centrum globalnej gry o energię. Co oznacza dla cen ropy i gazu w Europie?
Zmiana tras transportowych okazała się niezwykle kosztowna. Zamiast korzystać z najkrótszego połączenia między Azją a Europą, statki zaczęły płynąć wokół Przylądka Dobrej Nadziei na południu Afryki. Rejsy stały się droższe ze względu na większe zużycie paliwa, wyższe składki ubezpieczeniowe oraz konieczność utrzymywania dłuższych łańcuchów dostaw. Szczególnie dotkliwe skutki odczuł Egipt. Kanał Sueski stanowi jedno z głównych źródeł dochodu dla tego kraju, dlatego spadek ruchu statków natychmiast przełożył się na spadek wpływów budżetowych. Według danych Konferencji Narodów Zjednoczonych ds. Handlu i Rozwoju (UNCTAD) do połowy 2024 roku tonaż przechodzący przez Kanał Sueski spadł o około 70 procent. W tym samym czasie przepływ przez Zatokę Adeńską zmniejszył się o 76 procent.
Gwałtowne ograniczenie liczby jednostek przepływających przez kanał oznaczało miliardowe straty dla egipskiej gospodarki. Choć w pewnym momencie ataki Huti ustały, transport morski w regionie nie wrócił już do wcześniejszego poziomu. Jeśli scenariusz, w którym Iran i Huti wspólnie zablokują Morze Czerwone, rzeczywiście się zrealizuje, powrót do normalności może okazać się jeszcze trudniejszy.





