Do niecodziennego i bardzo niebezpiecznego incydentu doszło na warszawskim Lotnisku Chopina. Hiszpan, który przyleciał do naszego kraju z Teneryfy, otworzył drzwi samolotu jeszcze podczas kołowania maszyny, po czym zjechał po automatycznie rozkładającym się trapie ewakuacyjnym. Cała sytuacja była kulminacją wydarzeń, które zaczęły się już w trakcie lotu. Mężczyzna przez całą podróż zachowywał się agresywnie, nie wykonywał poleceń załogi i wzbudzał niepokój wśród innych pasażerów.
Agresywny pasażer otworzył drzwi kołującego samolotu
Do zdarzenia doszło w czwartek 12 marca na pokładzie samolotu lecącego z Teneryfy do Warszawy. Już w trakcie lotu załoga miała poważne problemy z podróżującym 27-letnim Hiszpanem. Z informacji przekazanych przez Straż Graniczną wynika, że mężczyzna nie stosował się do poleceń kapitana, odmawiał zajęcia miejsca i zachowywał się agresywnie wobec członków załogi oraz innych podróżnych. W pewnym momencie doszło nawet do fizycznej agresji i mężczyzna uderzył członka załogi. Na pokładzie panowało napięcie, a część pasażerów zaczęła obawiać się o bezpieczeństwo lotu.
Przebieg wydarzeń opisała jedna z pasażerek, która była świadkiem zajścia. Z jej relacji wynika, że problemy zaczęły się już na początku podróży. Według informacji krążących na pokładzie mężczyzna miał pomylić loty i zorientować się, że znalazł się w niewłaściwym samolocie. Od tego momentu był bardzo niespokojny i domagał się, aby otworzyć drzwi i pozwolić mu opuścić pokład. Stewardessa miała wyjaśnić mu, że jest to niemożliwe podczas lotu. Wtedy zachowanie pasażera stało się jeszcze bardziej agresywne.
Zaczęło się tak naprawdę już na starcie. Z informacji krążących na pokładzie wynikało, że jeden z pasażerów pomylił loty. Nie wiem jak to możliwe, by wsiąść do złego samolotu, ale cóż. Był bardzo niespokojny, chciał żeby otworzono drzwi i wypuszczono go z samolotu. Stewardessa mówiła, że to niemożliwe. Wtedy się zaczęło – zrelacjonowała kobieta w mailu wysłanym portalowi TVN24.
Jak relacjonowała pasażerka, mężczyzna przez całą podróż chodził po samolocie, zmieniał miejsca i nie reagował na polecenia załogi. Co prawda pasażerka siedziała w przedniej części maszyny, podczas gdy Hiszpan znajdował się z tyłu, jednak informacje o jego zachowaniu szybko rozchodziły się wśród podróżnych.
Czytaj też: Hiszpania jest coraz ważniejszym rynkiem dla polskich eksporterów
Decyzja pilota o lądowaniu
W pewnym momencie pasażer uderzył stewardessę. Wtedy też kapitan podjął decyzję o przymusowym lądowaniu na innym lotnisku jednak, prawdopodobnie we Wrocławiu. Ostatecznie samolot otrzymał zgodę na priorytetowe lądowanie w Warszawie. Maszyna skierowała się na Lotnisko Chopina, gdzie służby zostały wcześniej poinformowane o agresywnym pasażerze. Na ziemi na przylot samolotu czekali już funkcjonariusze Straży Granicznej. Ich zadaniem było szybkie przejęcie kontroli nad sytuacją po zatrzymaniu maszyny.
Lądowanie nie uspokoiło jednak mężczyzny. Kiedy samolot kołował po płycie lotniska w kierunku stanowiska postojowego, nagle rozległy się krzyki stewardessy. Okazało się, że agresywny Hiszpan odepchnął członków załogi i samodzielnie otworzył drzwi samolotu. W tym samym momencie automatycznie wysunął się trap ewakuacyjny i chwilę później agresywny pasażer zsunął się po nim na płytę lotniska i natychmiast podjął próbę ucieczki.
Funkcjonariusze Straży Granicznej oczekujący na płycie lotniska zauważyli, że nagle otworzyły się drzwi samolotu, a następnie automatycznie wysunął się trap ewakuacyjny. Chwilę później po trapie na płytę lotniska zjechał pasażer, który natychmiast podjął próbę ucieczki – opisała w komunikacie mjr Dagmara Bielec, rzecznik prasowy komendanta Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej.
Ucieczka nie trwała długo. Funkcjonariusze Straży Granicznej, którzy oczekiwali już w pobliżu samolotu, natychmiast podjęli działania. Mężczyzna został szybko ujęty na płycie lotniska. Ze względu na jego zachowanie konieczne było zastosowanie środków przymusu bezpośredniego. Wszystko to było konieczne ze względu na skrajnie agresywne zachowanie zatrzymanego oraz oznaki silnego pobudzenia.
Czytaj też: Sceny jak z jakiegoś filmu. Spóźnieni pasażerowie gonili samolot
Decyzja o wydaleniu z Polski
Po zatrzymaniu mężczyzna został przewieziony do lotniskowego ambulatorium, gdzie przeprowadzono badanie lekarskie. Dopiero po uspokojeniu możliwe było podjęcie dalszych czynności proceduralnych. Zachowanie pasażera zostało zakwalifikowane jako niewykonywanie poleceń dowódcy statku powietrznego. Czyn ten jest określony w art. 211 ust. 1 pkt 7 ustawy Prawo lotnicze. Zgodnie z przepisami osoba, która nie wykonuje poleceń dowódcy samolotu związanych z bezpieczeństwem lotu, podlega karze grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do roku.
Sprawa może mieć również konsekwencje finansowe. Jak poinformowała Straż Graniczna, przewoźnik lotniczy ma możliwość wystąpienia na drogę cywilno-prawną o odszkodowanie. Powodem mogą być koszty związane z uruchomieniem trapu ewakuacyjnego. Tego typu zdarzenia generują bowiem dodatkowe wydatki dla linii lotniczych i obsługi lotniska.
Oprócz postępowania karnego wobec Hiszpana podjęto także decyzję administracyjną dotyczącą jego pobytu w Polsce. Komendant Placówki Straży Granicznej Warszawa-Okęcie zdecydował o wydaleniu mężczyzny z Polski. Decyzję uzasadniono między innymi koniecznością ochrony bezpieczeństwa oraz porządku publicznego. Sąd postanowił również o umieszczeniu cudzoziemca w Strzeżonym Ośrodku dla Cudzoziemców na okres trzech miesięcy.
Znajdziesz nas w Google NewsPiloci pomylili pas podczas startu! Airbus niemal wleciał w skład paliwa





