W trakcie postoju pociągu Kolei Śląskich matka podróżująca z czwórką dzieci próbowała wysiąść ze składu. Starsze dzieci zdołały opuścić wagon i stanęły już na peronie. W tym samym czasie najmłodsze dziecko, niemowlę znajdujące się w wózku, wciąż pozostawało w środku pociągu. W chwili gdy matka chciała wyciągnąć wózek z wagonu, drzwi pociągu nie chciały się ponownie otworzyć. Skład zaczął odjeżdżać ze stacji z niemowlakiem w środku.
Niemowlę odjechało w pociągu
Do zdarzenia doszło podczas rutynowego postoju pociągu Kolei Śląskich na stacji Pietrzykowice Żywieckie. Jedna z pasażerek podróżowała z czwórką dzieci i przygotowywała się właśnie do opuszczenia wagonu. Najpierw wyprowadziła starsze pociechy, które zdążyły wyjść na peron. Kiedy przyszła kolej na wyjęcie wózka z najmłodszym dzieckiem, pojawił się problem z drzwiami. Z relacji kobiety wynika, że kiedy próbowała ponownie je otworzyć, te pozostały zamknięte. W tym samym momencie pociąg rozpoczął odjazd ze stacji. Matka wraz ze starszymi dziećmi została na peronie, natomiast w wagonie nadal znajdowało się jej niemowlę w wózku.
W chwili, kiedy po prostu zaczęłam dzieciaczki wyprowadzać i były zabezpieczone, to odwróciłam się, żeby z chłopakiem wyjąć wózek. System nie zadziałał. Drzwi się nie otwarły i pociąg zaczął odjeżdżać. Poczułam rozdarcie od środka. To były najgorsze chwile w moim życiu – relacjonowała pani Magdalena, matka dzieci w rozmowie z TVP3 Katowice.
Czytaj też: Konduktor PKP Intercity już nie sprawdzi Ci biletu. Skasujesz go sam
Z informacji przekazanych przez Koleje Śląskie wynika, że kiedy pociąg ruszył ze stacji, dzieckiem natychmiast zajął się przypadkowy pasażer i załoga pociągu. Według przekazanych informacji niemowlę było spokojne i nie płakało. Pociąg kontynuował jazdę do Żywca. Tam dziecko zostało przekazane policjantom, którzy przejęli nad nim opiekę i szybko doprowadzili do ponownego spotkania z matką. Dzięki temu sytuacja zakończyła się szczęśliwie, choć dla rodziny była ogromnym przeżyciem.
Trwa ustalanie przyczyn zdarzenia
Po zdarzeniu Koleje Śląskie poinformowały o rozpoczęciu postępowania wyjaśniającego. Spółka przeprosiła pasażerkę i podkreśliła, że bezpieczeństwo pasażerów jest dla niej priorytetem, a sytuacja nie powinna mieć miejsca. W przestrzeni publicznej pojawiają się przypuszczenia, że zdarzenie mogło być związane z zaniedbaniem ze strony personelu. Bartłomiej Wnuk z Kolei Śląskich przekazał w rozmowie z „Faktem”, że do czasu wyjaśnienia sprawy kierownik pociągu oraz konduktorka zostali odsunięci od wykonywania obowiązków służbowych. Jeśli potwierdzi się, że doszło do nieprawidłowości, osoby odpowiedzialne mogą ponieść konsekwencje.
Czytaj też: Polska w demograficznym uścisku. Co drugie mieszkanie w gminie opustoszeje
Choć całe zdarzenie było niezwykle stresujące dla matki i jej dzieci, ostatecznie zakończyło się szczęśliwie. Niemowlę pozostawało pod opieką pracowników pociągu, a następnie policjantów, aż do momentu ponownego spotkania z rodziną. W tym przypadku szybka reakcja osób znajdujących się w pociągu oraz służb, które pomogły doprowadzić do bezpiecznego zakończenia całej sprawy, okazały się kluczowe.
Kolejny sabotaż na polskiej kolei? Mołdawianin zatrzymał pociąg, miał rosyjskie dokumenty






