Po amerykańsko-izraelskich nalotach Iran zapowiedział zamknięcie Cieśniny Ormuz, strategicznego szlaku morskiego dla transportu paliw. Setki tankowców utknęły po obu stronach cieśniny, a analitycy ostrzegają, że sytuacja może przerodzić się w najpoważniejszy kryzys paliwowy od dekad.
Zamknięcie Cieśniny Ormuz
Po sobotnich atakach sił USA i Izraela, irańska Gwardia Rewolucyjna (IRGC) ogłosiła, że żaden statek nie może wpłynąć do Cieśniny Ormuz. Jak przypomina portal Politico, podobne groźby pojawiały się w przeszłości, m.in. w latach 2008, 2011 i 2018, lecz nigdy nie zostały zrealizowane. Tym razem jednak Iran przeszedł od słów do czynów. Dla wielu ekspertów to punkt zwrotny w konflikcie na Bliskim Wschodzie. Zamknięcie Cieśniny Ormuz uderza bowiem w samo serce globalnego systemu energetycznego.
Decyzja Iranu błyskawicznie odbiła się echem w światowej gospodarce. Greckie i brytyjskie ministerstwa żeglugi wezwały swoje załogi do unikania Zatoki Perskiej i Ormuz, natomiast niemiecka grupa żeglugowa Hapag-Lloyd oraz duński gigant Maersk zawiesiły wszystkie rejsy przez ten obszar. Rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych ostrzegło, że utrzymująca się blokada może doprowadzić do poważnych zaburzeń na rynkach ropy i gazu, a eksperci rynkowi zaczęli mówić o potencjalnym „szoku naftowym XXI wieku”. Analitycy ostrzegają, że jeśli sytuacja potrwa dłużej niż kilka dni, ceny ropy mogą gwałtownie przekroczyć granicę 100 dolarów za baryłkę.
Czytaj też: USA z Izraelem uderzyły w Iran. Wymiana ciosów stała się faktem
Wzrost cen paliw może spowodować lawinę skutków, od droższego transportu i energii elektrycznej po wyższe ceny żywności i usług. Według analityków możliwy jest scenariusz, w którym sytuacja na Bliskim Wschodzie doprowadzi do trzykrotnie poważniejszego kryzysu niż embargo naftowe z lat 70. Gdyby Iran faktycznie utrzymał blokadę, rynki mogłyby stracić nawet jedną trzecią globalnych dostaw ropy.
With Strait of Hormuz blocked by Iran, India will be worst affected! pic.twitter.com/2Kv1A39jDV
— Harsh Goenka (@hvgoenka) March 2, 2026
Dlaczego Ormuz jest taka ważna?
Położona pomiędzy Iranem a Omanem Cieśnina Ormuz stanowi połączenie Zatoki Perskiej z Morzem Arabskim i Oceanem Indyjskim. W najwęższym miejscu ma zaledwie 33 kilometry szerokości, a mimo to przepływa przez nią od jednej piątej do jednej trzeciej światowego handlu ropą naftową. Każdego dnia przez ten obszar transportowane są miliony baryłek surowca, stanowiącego paliwo dla największych gospodarek świata. W ubiegłym roku, według danych firmy analitycznej Kpler, przez cieśninę przepływało około 14 milionów baryłek ropy dziennie, z czego aż trzy czwarte trafiało do Chin, Indii, Japonii i Korei Południowej. Sam Pekin, druga największa gospodarka świata, uzyskuje w ten sposób połowę importowanej ropy.
Czytaj też: Dlaczego niepozorna Cieśnina Ormuz jest tak ważna dla świata?
Dla krajów takich jak Arabia Saudyjska, Irak, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Bahrajn czy Kuwejt to jedyna droga morskiego eksportu ropy. Choć istnieją alternatywne szlaki transportu ropy, ich przepustowość jest ograniczona. Arabia Saudyjska dysponuje rurociągiem biegnącym z pól naftowych na wschodzie kraju do wybrzeża Morza Czerwonego, a Zjednoczone Emiraty Arabskie do Zatoki Omańskiej. Łączna zdolność przesyłowa tych tras pozwala jednak zastąpić jedynie około 16–17% przepływu Cieśniny Ormuz. Reszta świata, w przypadku jej długotrwałej blokady, stanęłaby przed realnym widmem niedoboru ropy i gazu.
Dla przeciętnego kierowcy oznacza to wzrost cen benzyny i diesla nawet o kilkadziesiąt procent w ciągu kilku tygodni. Rządy państw europejskich i azjatyckich monitorują sytuację, przygotowując się do uruchomienia zapasów strategicznych, jednak jeśli kryzys się przedłuży, nawet one mogą okazać się niewystarczające. Każda godzina blokady zwiększa napięcie na rynkach, a globalni gracze szukają sposobów, by zapobiec gospodarczym wstrząsom.






