Kolumbijskie służby uruchomiły śledztwo po tym, jak w poszyciu samolotu pasażerskiego American Airlines odnaleziono ślady po kulach. Boeing 737 MAX 8 wylądował bezpiecznie na lotnisku docelowym i przez cały ten czas nikt nie zauważył, że samolot ostrzelano. Uszkodzony przez pociski fragment poszycia zauważono dopiero podczas przeglądu technicznego. Zdarzenie wywołało szerokie poruszenie wśród pasażerów, służb lotniczych oraz mediów.
Ostrzelano samolot pasażerski
Samolot American Airlines realizował 22 lutego realizował połączenie z Miami do Medellin jako lot AA923, a następnego dnia powrotny rejs AA924. Po przylocie na lotnisko w Miami, około godziny 10:24 czasu lokalnego, technicy linii przystąpili do standardowej kontroli stanu maszyny. To właśnie w trakcie tej rutynowej procedury zauważono przebicia w strukturze skrzydła. Specjaliści określili, że uszkodzenia znajdowały się na prawej lotce, czyli ruchomej części skrzydła, odpowiedzialnej za kontrolę przechyłu i stabilność boczną podczas lotu. Zidentyfikowane otwory jednoznacznie wskazywały na ślady po pociskach, przez co uznano, że samolot ostrzelano podczas lotu.
Znalezisko natychmiast uruchomiło wewnętrzne procedury bezpieczeństwa. Linie American Airlines niezwłocznie wydały oświadczenie, w którym poinformowały o wycofaniu samolotu z eksploatacji do czasu przeprowadzenia szczegółowych badań. W komunikacie przesłanym do stacji ABC News podkreślono, że przewoźnik będzie ściśle współpracował z władzami śledczymi w celu ustalenia przyczyn i przebiegu incydentu.
Czytaj też: Meksyk pogrążony w chaosie. Przewoźnicy masowo odwołują loty
Maszyna, po tymczasowym zabezpieczeniu uszkodzeń, została skierowana do bazy technicznej w Dallas-Fort Worth w Teksasie, głównej siedziby American Airlines. Tam eksperci rozpoczęli szczegółowe prace serwisowe oraz przegląd systemów hydraulicznych i elektrycznych, które mogły zostać pośrednio narażone w wyniku ostrzału. Według informacji przekazanych przez przewoźnika, podczas lotu nie odnotowano żadnych nieprawidłowości. Samolot zachowywał pełną sprawność operacyjną, a pasażerowie oraz załoga nie byli świadomi, że maszyna mogła zostać trafiona pociskami.
Śledztwo w Kolumbii
Kolumbijskie władze lotnicze oraz służby bezpieczeństwa natychmiast rozpoczęły dochodzenie. Wstępne ustalenia wskazują, że incydent mógł mieć związek z działalnością grup przestępczych operujących w rejonie Medellin. Choć na tym etapie brak jednoznacznych dowodów potwierdzających sprawców, za najbardziej prawdopodobną uznano hipotezę, że celowo ostrzelano samolot. Kolumbijskie media informują, że teren wokół lotniska Jose Maria Cordova International, z którego wystartowała maszyna, jest regularnie patrolowany, jednak wciąż zdarzają się przypadki nielegalnej aktywności zbrojnej. Śledczy badają, czy ostrzał mógł być przypadkowym incydentem w wyniku działań lokalnych gangów, czy też celowym atakiem wymierzonym w infrastrukturę lotniczą.
Uszkodzony Boeing 737 MAX 8 przeszedł już wstępną ocenę techniczną. Według specjalistów, mimo widocznych uszkodzeń zewnętrznych, nie doszło do naruszenia struktury nośnej skrzydła. Zastosowane tymczasowe naprawy pozwoliły na bezpieczny przelot maszyny do Teksasu, gdzie kontynuowane są prace naprawcze. Po zakończeniu śledztwa i pełnym remoncie konstrukcji Boeing zostanie ponownie dopuszczony do eksploatacji. Przewoźnik zapewnia, że maszyna nie powróci na trasy komercyjne, dopóki wszystkie systemy nie zostaną gruntownie zweryfikowane i przetestowane.
Czytaj też: Hugo Chavez zniszczył gospodarkę Wenezueli, a jego osiągnięcia to mit [BADANIE]
Eksperci ds. lotnictwa zwracają uwagę, że w przypadku wykrycia śladów po kulach, konieczne jest przeprowadzenie szczegółowej analizy balistycznej, by określić kaliber broni oraz kąt i odległość, z jakiej oddano strzały. Takie ustalenia pomogą w zrekonstruowaniu przebiegu zdarzenia i ewentualnym zidentyfikowaniu sprawców. Kolumbijskie służby podkreślają, że incydent traktowany jest z najwyższą powagą, a dochodzenie obejmuje zarówno analizę techniczną, jak i działania terenowe w okolicach lotniska. Zwrócono się także o pomoc do Federalnej Administracji Lotnictwa (FAA) oraz amerykańskiego Narodowego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Transportu (NTSB).
Koszmarny lot donikąd. Po 14 godzinach wylądowali… w tym samym miejscu






