KolejowyTransport

PESA zbuduje polski pociąg wodorowy. Tylko w sumie po co…

Projekt o wartości ponad 36 milionów złotych zostanie dofinansowany ze środków NFOŚiGW

PESA Bydgoszcz zbuduje swój pierwszy pociąg wodorowy. Projekt o wartości ponad 36 milionów złotych zostanie dofinansowany ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) w ramach Krajowego Planu Odbudowy (KPO). Brzmi imponująco, ale czy napęd wodorowy to naprawdę przełom, czy może droga donikąd?

PESA zbuduje pociąg wodorowy

Stworzony przez PESA Bydgoszcz pociąg wodorowy ma być typem HEMU (Hydrogen Electric Multiple Unit), czyli zespołem trakcyjnym łączącym trzy źródła energii w postaci pantografu, baterii trakcyjnych i ogniw wodorowych. W teorii ma to dawać elastyczność w obsłudze linii, które tylko częściowo są zelektryfikowane, a jednocześnie zapewnić ekologiczny napęd tam, gdzie sieci trakcyjnej po prostu nie ma. Brzmi jak ideał, gdyż niemal 40% linii w naszym kraju wciąż nie jest zelektryfikowanych, a po setkach tras nadal kursują składy spalinowe. HEMU, zasilany prądem z sieci trakcyjnej i przełączający się na baterie lub wodór na trasach bez trakcji, przynajmniej w założeniu ma ten problem rozwiązać.

Polska musi sięgać po najnowsze, czyste technologie w obszarze rozwoju OZE i transportu, aby tworzyć swoje przewagi w procesie transformacji energetycznej i klimatycznej. Udział krajowych firm pozwala nam budować własne łańcuchy dostaw i uniezależniać się od rynków importowych. Kreujemy przestrzeń dla naszych naukowców, inżynierów i pracowników naszych spółek, by właśnie tutaj powstawały rozwiązania, które z dumą będziemy prezentować w Europie i na świecie – powiedziała Paulina Hennig-Kloska, Minister Klimatu i Środowiska.

PESA pociąg wodorowy transport kolejowy
PESA

Czytaj też: Czy wodór w transporcie okaże się ślepą uliczką?

Choć projekt na papierze wygląda imponująco, nie sposób pominąć faktu, że technologia wodorowa ma swoje poważne ograniczenia. Od kilku lat kolejne raporty, zarówno europejskie, jak i amerykańskie, wskazują, że napęd wodorowy w transporcie jest najmniej efektywnym energetycznie rozwiązaniem spośród dostępnych alternatyw. Straty energii przy produkcji, sprężaniu, transporcie i konwersji wodoru są ogromne i sięgają nawet 70%. To oznacza, że tylko niewielka część energii pierwotnej faktycznie trafia do kół pociągu. W praktyce jeśli wodór nie jest „zielony”, czyli wytwarzany z odnawialnych źródeł energii, to jego stosowanie nie ma większego sensu klimatycznego. Co więcej, infrastruktura do tankowania wodoru jest w Polsce szczątkowa, a koszt jej budowy przewyższa często koszt elektryfikacji linii kolejowej.

Światełko w tunelu

Na szczęście sytuację ratuje fakt, że PESA nie postawiła wszystkiego na jedną kartę i pociąg wodorowy będzie wyposażony także w baterie trakcyjne. To właśnie ta hybrydowa konstrukcja może uratować cały projekt przed losami wielu zachodnich eksperymentów z wodorowymi składami, które po kilku latach testów trafiały na bocznice. Dzięki bateriom i inteligentnemu systemowi zarządzania energią, pojazd HEMU może realnie ograniczyć zużycie wodoru, wykorzystując go tylko tam, gdzie to naprawdę konieczne.

PESA pociąg wodorowy transport kolejowy
PESA

Wspieramy projekt, który realnie przesuwa granice technologiczne polskiej kolei. To pierwsze w kraju rozwiązanie łączące napęd wodorowy z możliwością zasilania z sieci trakcyjnej, a więc elastyczne i gotowe do wdrożenia w różnych warunkach infrastrukturalnych. Inwestujemy nie tylko w pojazd, ale w kompetencje i technologie, które mogą stać się polską specjalnością w obszarze zeroemisyjnego transportu – mówiła Dorota Zawadzka-Stępniak, Prezes Zarządu NFOŚiGW.

PESA pociąg wodorowy transport kolejowy
PESA

Czytaj też: Polska wyjątkowo szybko rośnie. Wyróżniamy się nie tylko na tle UE, ale również regionu

Trudno więc nie zauważyć, że napęd wodorowy sam w sobie to technologia pełna kompromisów. Droga, energochłonna i nie zawsze ekologiczna. Dlatego kluczem do sukcesu może być nie sam wodór, lecz sposób jego wykorzystania, właśnie w połączeniu z bateriami i pantografem. Zainteresowanie projektem wyraziły już takie podmioty jak Koleje Dolnośląskie, co pokazuje, że rynek lokalny dostrzega w tym potencjał. Jeśli bydgoskiemu producentowi uda się osiągnąć balans między efektywnością, kosztami a realnym wpływem na środowisko, to być może polski HEMU nie stanie się tylko ciekawostką technologiczną, ale początkiem nowej generacji regionalnych pojazdów kolejowych.

Alstom też rezygnuje z napędu wodorowego! Rewolucji na torach nie będzie

Znajdziesz nas w Google News

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button