DrogowyTransport

Dyrektor odpowiedzialny za SCT w Krakowie odwołany! “Miszalski szuka kozła ofiarnego”

Decyzja prezydenta miasta w sprawie zmian w SCT zbiega się w czasie z uruchomieniem inicjatywy referendalnej w sprawie jego odwołania

Nie milkną echa wczorajszej decyzji prezydenta Krakowa w sprawie Strefy Czystego Transportu. Po miesiącach kontrowersji, protestów i narastającego niezadowolenia mieszkańców, włodarz miasta Aleksander Miszalski ogłosił decyzję o odwołaniu dyrektora Zarządu Transportu Publicznego, Łukasza Franka, odpowiedzialnego za funkcjonowanie SCT w Krakowie. Jednocześnie zapowiedział korektę zasad funkcjonowania Strefy, co ma być odpowiedzią na liczne uwagi dotyczące jej zakresu oraz zasad wjazdu. Problem w tym, że decyzja prezydenta miasta zbiega się w czasie z uruchomieniem inicjatywy referendalnej w sprawie jego odwołania. 

Zmiany w SCT w Krakowie

Wprowadzenie SCT w Krakowie od samego początku wzbudzało ogromne emocje. Z czasem frustracja kierowców przerodziła się w realne działania protestacyjne, dochodziło do aktów wandalizmu, w tym niszczenia i kradzieży znaków informujących o granicach strefy. W mediach społecznościowych szybko powstały grupy sprzeciwu, w tym „Blade Runners SCT Kraków”, która w ciągu zaledwie kilku tygodni zebrała ponad 50 tysięcy obserwatorów. Protesty przeniosły się również na ulice. Mieszkańcy zaczęli głośno domagać się zmian, wskazując na nadmierny zasięg strefy, który obejmuje aż około 60 procent powierzchni miasta, w przeciwieństwie do Warszawy, gdzie SCT ogranicza się głównie do śródmieścia i wybranych obszarów o największym natężeniu ruchu.

Czytaj też: Pierwszy tydzień SCT w Krakowie. Mieszkańcy protestują i… kradną znaki

Według wczorajszej zapowiedzi władz miasta, w ciągu dwóch tygodni powstać ma szczegółowy raport dotyczący krakowskiej Strefy Czystego Transportu. Dokument ma stanowić podstawę do wprowadzenia konkretnych zmian w jej funkcjonowaniu. Jak podkreślał prezydent Aleksander Miszalski, celem pozostaje ochrona zdrowia mieszkańców i poprawa jakości powietrza, ale przepisy mają zostać dostosowane do realnych potrzeb i uwag społecznych. Jednocześnie włodarz miasta ogłosił decyzję o odwołaniu dotychczasowego dyrektora Zarządu Transportu Publicznego, Łukasza Franka, odpowiedzialnego za funkcjonowanie Strefy. To wywołało spekulacje, że decyzja ma być częścią szerszej strategii politycznej.

Kozioł ofiarny?

Zmiany personalne i zapowiedź zmian w SCT zapadły bowiem w momencie, gdy w Krakowie trwa akcja zbierania podpisów pod referendum w sprawie odwołania prezydenta Miszalskiego. Organizatorzy inicjatywy uważają, że działania władz miasta mają charakter czysto populistyczny i są spóźnioną reakcją na niezadowolenie mieszkańców.

Nie sposób nie odbierać decyzji prezydenta Miszalskiego o korektach SCT i odwołaniu dyrektora ZTP jako przejawu skrajnej desperacji i próby znalezienia sobie kozła ofiarnego. Przez cały ten czas pan prezydent nie reagował na głosy oburzenia mieszkańców, wskazujących na absurdalne zasady i wadliwe przepisy dotyczące obowiązywania Strefy. Ba, przekonywał, że wszystko jest w porządku. Problemy zauważył dopiero po uruchomieniu zbiórki podpisów pod referendum w sprawie jego odwołania. Cóż za przypadek! Pan prezydent zdaje się tutaj nie doceniać inteligencji mieszkańców. Biorąc pod uwagę jak świetnie idzie nam zbiórka [w dwa tygodnie zebrano ponad 40 z 58 tysięcy wymaganych podpisów – przyp. red.], widząc kolejki ustawiające się przy wolontariuszach, obawiam się, że nasi mieszkańcy w takie “przypadki” nie uwierzą – komentuje w rozmowie z Obserwatorem Logistycznym Jan Hoffman, prawnik i przewodniczący Rady i Zarządu Dzielnicy I Stare Miasto, organizator referendum ws. odwołania prezydenta Krakowa.

Krytyka decyzji prezydenta płynie również ze strony części krakowskich radnych. Aleksandra Owca, współprzewodnicząca partii Razem, oceniła, że decyzja o odwołaniu dyrektora ZTP jest paniczną próbą załagodzenia oburzenia mieszkańców Krakowa. W jej opinii winą za nieudolne wprowadzenie SCT nie można obarczać wyłącznie Łukasza Franka, bo to prezydent odpowiadał za komunikację, tempo wdrożenia i zakres strefy.

Widzimy chyba wszyscy, że prezydent sobie znalazł kozła ofiarnego. Ale to nie dyrektor Franek wprowadzał SCT z półrocznym wyprzedzeniem, to nie dyrektor Franek nie komunikował w żaden sposób tego, jak to zostanie wprowadzone. I nie sam dyrektor Franek jest podstawą tej złości mieszkańców, która nie odnosi się przecież tylko do kwestii związanych z komunikacją, ale też do kolesiostwa, podwyżek i bardzo nieudolnej polityki Aleksandra Miszalskiego. Wydaje mi się, że to jest bardzo paniczny ruch, który zniechęci tych, którzy prezydentowi byli przychylni, a na pewno nie zadowoli tych, którzy chcą go odwołać – mówi w rozmowie z LoveKraków radna Aleksandra Owca, współprzewodnicząca partii Razem.

Czytaj też: Strefa Czystego Transportu w Krakowie już za miesiąc. Miasto nieprzygotowane na nowy system

Co dalej ze Strefą Czystego Transportu w Krakowie?

Krakowska Strefa Czystego Transportu objęła ok. 60 proc. powierzchni miasta, z wyłączeniem Swoszowic i części Nowej Huty. Do strefy mogą wjeżdżać samochody benzynowe i te z instalacją LPG, o ile spełniają normę Euro 4 lub zostały wyprodukowane po 2004 roku. Natomiast w przypadku pojazdów z silnikiem diesla, dopuszczone są auta wyprodukowane po 2013 roku lub spełniające normę Euro 6. Auta niespełniające wymogów też mogą wjechać do SCT w Krakowie, o ile ich kierowcy po prostu za to zapłacą. W tym roku miesięczny abonament kosztuje tylko 100 zł, ale w 2028 wzrośnie już do 500 zł. 

SCT w Krakowie mapa
ZTP Kraków

Oprócz tego jazd wciąż jest możliwy jeśli kierowca jest mieszkańcem Krakowa, czyli płaci podatki w mieście i jest tu zameldowany, oraz zgłosi auto z wyprzedzeniem. Ważny jest tu spójnik “i” a nie “lub”, gdyż przez ten zapis w trudnej sytuacji znalazły się osoby bez meldunku w Krakowie.

Problem ma także część krakowskich przedsiębiorców. Choć ci mieszkają i płacą podatki w Krakowie, ich firmowe auta, które nie spełniają norm, nie kwalifikują się do zwolnienia z opłat. Te dotyczą bowiem wyłącznie osób fizycznych i jednoosobowych działalności gospodarczych, a nie spółek. Urzędnicy tłumaczą, że zapis o meldunku ma na celu „stworzenie szczelnego systemu”, który uniemożliwia nadużycia.

Czytaj też: Strefy czystego transportu: Ekologia za którą miliony zapłacą samorządy

Najbliższe tygodnie będą kluczowe dla przyszłości SCT w Krakowie. Zespół powołany przez prezydenta ma przygotować raport, który wskaże propozycje zmian i ewentualnych korekt. Wiele zależeć będzie od tego, czy władze zdecydują się na rzeczywiste złagodzenie przepisów, czy jedynie kosmetyczne poprawki. Mieszkańcy, kierowcy i organizacje społeczne czekają na konkrety, podkreślając, że sama wymiana dyrektora ZTP nie rozwiąże problemu. Coraz częściej pojawiają się też pytania, czy krakowska SCT w obecnym kształcie ma w ogóle szansę przetrwać.

Strefy Czystego Transportu nie dla wszystkich. Co piąty pojazd nie wjedzie

Znajdziesz nas w Google News

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button