KolejowyTransport

Gwałtowne hamowanie pociągu PKP Intercity! Na torach stali… myśliwi z bronią

Na szczęście stojący na torach myśliwi nie pomylili pociągu PKP Intercity z dzikiem i nie doszło do tragedii

W niedzielne południe, na malowniczym odcinku trasy kolejowej pomiędzy Jasłem a Jedliczem, doszło do dość nietypowej sytuacji. Maszynista pociągu dalekobieżnego „Bieszczady” relacji Kraków-Zagórz zmuszony był do gwałtownego hamowania tuż przed miejscowością Tarnowiec. Powodem reakcji maszynisty PKP Intercity byli… stojący na torach uzbrojeni myśliwi.

Pociąg PKP Intercity musiał hamować, bo na torach stali myśliwi

Zdarzenie miało miejsce około godziny 12:20, gdy pociąg znajdował się w kluczowej fazie przejazdu między stacjami Jasło a Jedlicze. Po dostrzeżeniu grupy osób na torach operator pociągu natychmiast zredukował prędkość i zaczął nadawać sygnały dźwiękowe, by ich przegonić. Mimo że ci początkowo rozeszli się na dwie strony, szybko wrócili i ponownie ustawili się w zwartą grupę, co jeszcze bardziej zaniepokoiło maszynistę PKP Intercity, który jeszcze wtedy nie wiedział, że uzbrojeni mężczyźni to… myśliwi.

Zacząłem trąbić, jak tylko ich zauważyłem. Zeszli z torów po moim sygnale. Rozeszli się na dwie strony, ale zdążyli jeszcze przejść przez tory i ustawić się z powrotem w jednej grupie – relacjonuje maszynista, cytowany przez GW.

Czytaj też: Pochwalił atak na ukraiński pociąg. Prorosyjski pracownik PKP zwolniony

Niezwłocznie po zdarzeniu powiadomiono dyżurnego ruchu w Tarnowcu, który uruchomił procedury kryzysowe. Na miejsce została wezwana Straż Ochrony Kolei, jednak mimo szybkiej interwencji w rejonie nie odnaleziono już żadnych osób w bezpośrednim sąsiedztwie torów. Dopiero w pobliskiej wsi zauważono kilku mężczyzn w jaskrawych kamizelkach, jednak bez możliwości jednoznacznego potwierdzenia ich udziału w incydencie, funkcjonariusze nie dokonali żadnych legitymowań.

W miejscu wskazanym przez maszynistę nikogo już nie było. W pobliskiej wsi widzieli kilka osób w pomarańczowych kamizelkach, ale nie mieli podstaw do ich legitymowania – przekazał Komendant Komendy Regionalnej SOK w Przemyślu, Zdzisław Partyka.

Partyka potwierdził jednocześnie, że osoby przebywające w pobliżu torów to członkowie Koła Łowieckiego „Jarząbek” w Jaśle. Co istotne, ich polowanie zostało wcześniej oficjalnie zgłoszone w Urzędzie Gminy Tarnowiec, co czyniło je legalnym z punktu widzenia prawa łowieckiego. Jednak lokalizacja w bezpośrednim sąsiedztwie czynnych torów kolejowych i przebywanie na nich w zwartej grupie, budzi poważne zastrzeżenia zarówno pod względem przepisów kolejowych, jak i podstawowych zasad bezpieczeństwa.

Tak, myśliwi na polowaniu zbiorowym uznali, że najlepszym miejscem do rozstawienia się w celu zabijania uciekających przed naganką zwierząt będą tory kolejowe. Zwierząt umęczonych już i tak ciężką zimą. Myśliwi, zwłaszcza w czasie polowań zbiorowych, przepędzają zwierzęta, także na drogi, stwarzając niebezpieczeństwo dla kierowców. Natomiast nigdy nie słyszałem o pomyśle, aby ustawiać się na torach – napisał na Facebooku dr Robert Maślak, zoolog z Uniwersytetu Wrocławskiego, członek Państwowej Rady Ochrony Przyrody i zespołu ds. reformy łowiectwa przy Ministerstwie Środowiska.

a.

Wątpliwości i pytania o procedury

Choć formalności zostały dopełnione i polowanie oficjalnie zgłoszono w urzędzie gminy, sama obecność myśliwych na czynnych torach kolejowych rodzi wątpliwości czy osoby odpowiedzialne za jego organizację miały świadomość, że wybrany teren graniczy z aktywną linią kolejową, po której regularnie kursują pociągi pasażerskie PKP Intercity. Trudno oprzeć się zadaniu pytania o możliwe konsekwencje, gdyby w momencie przejeżdżania składu, których z myśliwych oddałby strzał, bo “pomylił pociąg z dzikiem”. Choć ostatnie zdanie to czysta szydera, medialne doniesienia o wręcz regularnych wypadkach myśliwych z udziałem broni czy polowaniach w okolicach zabudowań, nadają temu pytaniu nieco poważniejszy, a mniej absurdalny wydźwięk.

Czytaj też: Polska coraz bliżej Zachodu, ale ostatnie lata nie były najlepsze

Nawet pomijając kwestię uzbrojenia, już sam fakt obecności ludzi na torach stanowił realne zagrożenie, zarówno dla nich samych, jak i dla pasażerów pociągu. Choć maszynista zareagował błyskawicznie i tym razem sytuacja zakończyła się bez ofiar, gwałtowne hamowanie długiego składu dalekobieżnego niesie zawsze ryzyko urazów czy wykolejenia. Wypadki kolejowe z udziałem osób postronnych, nawet w sposób niezamierzony, mogą mieć tragiczne konsekwencje. Dlatego odpowiednie służby powinny rozważyć aktualizację procedur w przypadku organizacji polowań w sąsiedztwie torów, a samorządy i koła łowieckie muszą zachować szczególną czujność przy wyznaczaniu terenów łowieckich. Niestety, biorąc pod uwagę, że od wielu lat trudno wymusić na kołach łowieckich nawet badania okresowe, to raczej pobożne życzenie.

Brutalny atak imigranta na konduktora pociągu! Mężczyzna nie przeżył

Znajdziesz nas w Google News

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button