Z początkiem tygodnia na Bałkanach rozpoczął się gigantyczny protest przewoźników. Transportowcy z Serbii, Czarnogóry, Macedonii Północnej oraz Bośni Hercegowiny, zjednoczyli siły w międzynarodowej akcji przeciwko zmianie zasad wjazdu do strefy Schengen. Zdaniem branży nowe przepisy dyskryminują zawodowych kierowców spoza Unii Europejskiej.
Protest przewoźników na Bałkanach
Protest przewoźników ma bezpośredni związek z wdrożeniem w październiku nowego elektronicznego systemu EES (Entry/Exit System). System ten pozwala Unii Europejskiej precyzyjnie śledzić czas pobytu obywateli państw trzecich na swoim terytorium. Kluczowym ograniczeniem jest zasada „90 dni w ciągu 180”, zgodnie z którą osoba nieposiadająca zezwolenia na pracę ani stałego pobytu w UE nie może przebywać na jej terenie dłużej niż przez 90 dni w półrocznym okresie.
To, co wzbudziło sprzeciw przewoźników, to brak jakichkolwiek wyjątków dla kierowców zawodowych wykonujących przejazdy międzynarodowe. W efekcie wielu kierowców z Bałkanów, którzy obsługują trasy unijne, osiągnęło już swoje limity pobytu. Dla firm transportowych oznacza to ryzyko utraty kontraktów, zatorów logistycznych oraz konieczności reorganizacji całej siatki operacyjnej. Przepisy, które wcześniej funkcjonowały głównie na papierze, zostały teraz zaostrzone i są egzekwowane z pełną surowością.
Czytaj też: Brakuje kierowców ciężarówek. Chcą masowo sprowadzić ich z Turcji
Przewoźnicy domagają się rewizji obecnych przepisów. Wśród postulatów pojawia się m.in. wprowadzenie specjalnego wyjątku dla kierowców zawodowych, który umożliwiłby im pracę na dotychczasowych zasadach lub też znaczące wydłużenie obowiązującego limitu dniowego. Alternatywnie postulują stworzenie nowej kategorii pobytowej, dostosowanej do realiów pracy w transporcie międzynarodowym.
Truck drivers across Western Balkans block border crossings to protest new EU Entry Exit System rules disrupting freight traffic and trade pic.twitter.com/syLcJJuoli
— Türkiye Today (@turkiyetodaycom) January 29, 2026
Blokada granic
Od poniedziałku przewoźnicy rozpoczęli blokady głównych przejść granicznych z krajami Unii Europejskiej, w szczególności z Bułgarią i Grecją. Ruch towarowy w tych miejscach niemal zamarł, co może przełożyć się na opóźnienia w dostawach w całej Europie Południowo-Wschodniej. Sytuacja nabiera powagi, gdyż działania protestujących mają charakter skoordynowany, a ich determinacja rośnie z każdym dniem.
Czytaj też: Strefa euro w 2026 roku. Czeka nas stabilizacja zamiast boomu
W obliczu globalnych problemów łańcuchów dostaw oraz napiętej sytuacji geopolitycznej, protest przewoźników z Bałkanów może mieć daleko idące skutki dla logistyki w całej Unii Europejskiej. Tymczasem Bruksela wydała w sprawie ich postulatów jedynie lakoniczną odpowiedź. Komisja Europejska przyznała, że analizuje sprawę i pracuje nad potencjalnym rozwiązaniem. Nie podano jednak żadnych konkretnych propozycji ani ram czasowych wdrożenia zmian. To z kolei budzi frustrację po stronie protestujących, którzy zapowiadają, że ich działania będą kontynuowane przynajmniej do końca tygodnia, a jeśli zajdzie potrzeba i nic się nie zmieni, zostaną zaostrzone.
Znajdziesz nas w Google NewsCzesi kopią tunel do Polski. Bezpośrednie połączenie z Pragi






