Fala krytyki zalała social media po tym jak PKP Intercity kupiło używane wagony z Niemiec. Politycy opozycji grzmią, że rząd Tuska kupuje “niemiecki złom” i wrzucają fejkowe zdjęcia pojazdów. Niestety nagonka na narodowego przewoźnika całkowicie pomija realia funkcjonowania polskiej kolei i jest raczej przejawem politycznego spektaklu niż rzetelnej analizy sytuacji taborowej.
PKP Intercity kupiło używane wagony od DB
W ubiegłym roku PKP Intercity przewiozło aż 89 mln pasażerów, czyli tyle ile jeszcze kilka lat temu planowano na… 2030 rok. Tymczasem flota spółki nie jest przygotowana na tak gwałtowny wzrost popytu. Braki taborowe stają się coraz bardziej widoczne, a mimo wielomiliardowych kontraktów, na nowe pociągi od polskich producentów trzeba będzie jeszcze poczekać. W obliczu tej presji, PKP Intercity zdecydowało się na działania doraźne i postanowiło kupić używane wagony od Deutsche Bahn. Polski przewoźnik nabył 50 rocznikowo starych, ale bardzo ładnych i sprawnych wagonów zdolnych do jazdy z prędkością 200 km/h, wyposażonych w klimatyzację, wyciszone wnętrza, a także nowoczesne drzwi odskokowo-przesuwne.
Spójrzcie, po lewej „nówka sztuka” z poznańskiego FPS. Wagon droższy niż nowoczesne wagony od czołowych producentów, a projektowo zatrzymany w czasie. Tak wygląda efekt pompowania kasy w państwowy moloch, który zamiast innowacji oferuje toporność i estetykę minionej epoki.
Po… pic.twitter.com/0g2dpbVKT8
— Konrad Krajewski (@KonradKrajewsk6) January 25, 2026
‼️Nasze nabytki dziś w nocy wjechały do naszego zaplecza we Wrocławiu.
👉Przeznaczyliśmy na nie 0,4% ‼️naszych wydatków na tabor.
👉Więcej miejsc w naszych pociągach @PKPIntercityPDP dla pasażerów.@MI_GOV_PL pic.twitter.com/pqU5cgXhdC— Janusz Malinowski (@J_Malinowski) January 27, 2026
Zakup używanych wagonów z Niemiec nie jest więc celem samym w sobie, ale działaniem przejściowym, by złagodzić bieżący kryzys taborowy. Równocześnie PKP Intercity zainwestowało miliardy w nowy tabor, m.in. w dwunapędowe zespoły trakcyjne od Newagu oraz nowe wagony z H. Cegielski. Problem polega jednak na tym, że dostawy nowych składów zajmują lata. Kontrakt na piętrowe składy podpisano dopiero w listopadzie, a pierwsze egzemplarze trafią do użytku dopiero w 2029 roku. Dlatego dziś, w obliczu milionów pasażerów, którzy zasługują na komfortowy transport, zakup sprawdzonych, używanych wagonów, zwłaszcza w dobrej cenie i dobrym stanie, jest nie tylko decyzją logiczną, ale i odpowiedzialną.
‼️ @PKPIntercityPDP intensyfikuje naprawy posiadanego taboru i zwiększa podaż miejsc w pociągach.
👉obecnie w przemyśle naprawczym znajduje się ok. 2x więcej wag. niż w latach poprzednich.
👉% trwale odstawionych wag. spadł do 6,9%
👉kontrakty z polskim przemysłem -16,5 mld zł https://t.co/6wJDOr18Qu pic.twitter.com/jlfdOhfyIY— Janusz Malinowski (@J_Malinowski) December 4, 2025
Takie rozwiązanie to bowiem powszechna praktyka w europejskim sektorze kolejowym. Przykładem mogą być czescy przewoźnicy, w tym RegioJet, który z powodzeniem korzysta z używanego taboru z Austrii i Niemiec, dostosowując go do lokalnych standardów. Ważniejszy od „narodowości” wagonu jest jego stan techniczny i komfort podróży, a ten, jak podkreślają eksperci i prezentują zdjęcia, jest w przypadku zakupionych przez Intercity jednostek zadowalający. Niestety nie wszystkim ten pomysł się spodobał.
Czytaj też: Miliardowe kontrakty PKP Intercity! Wszystko trafi wyłącznie do polskich firm!
Nagonka PiS na Intercity, Tuska i Niemców
Kiedy tylko używane wagony zasiliły tabor naszego przewoźnika, politycy opozycji rozpoczęli antyniemiecką histerię. Były premier Mateusz Morawiecki wprost nazwał je “niemieckim złomem”, czemu wtórowali pozostali działacze Prawa i Sprawiedliwości. Z kolei Ruch Obrony Granic, stowarzyszenie Roberta Bąkiewicza teoretycznie broniące granic przed napływem imigrantów – najwyraźniej koleją też się zajmują – udostępniło fejkowe zdjęcia pojazdów ze starym malowaniem, sugerując, że zakupione przez PKP Intercity używane wagony nie nadają się do jazdy. Co więcej, lider stowarzyszenia twierdzi nawet, że wagony zawierają… azbest. Internauci nie pozostawili na tej propagandzie suchej nitki.
Panie Premierze!
👉W 24r. zakontraktowaliśmy blisko pół tysiąca nowych wagonów w poznańskiej fabryce H.Cegielski i 35 pociągów w Newag N.Sącz.
👉‼️Gdyby te projekty zakontraktowano przed 24r. dziś pasażerowie nie musieliby jeździć na stojąco‼️
👇50 wagonów to działanie pomostowe. https://t.co/7G87CbQeUB pic.twitter.com/8A7z8UFNxv— Janusz Malinowski (@J_Malinowski) January 23, 2026
Piękne modele z lat 60., 70. i 80. Z azbestem w pakiecie, ale przecież „niemieckie” 😂
Mentalność kolonialna wiecznie żywa.— Robert Bąkiewicz (@RBakiewicz) January 26, 2026
Czytaj też: Polskie miasta najszybciej rozwijającymi się w Europie. Na 20 miast połowa jest z Polski!
Nieuzasadniona krytyka i określenia takie jak „złom z Niemiec” są nie tylko przesadzone, ale także nieuczciwe wobec pasażerów i przewoźnika. Tym bardziej że mowa o wagonach spełniających normy RIC – co umożliwia jazdę za granicą – i nadal oferujących komfort podróży na poziomie często wyższym niż wiele obecnych wagonów PKP. Zarząd spółki podkreśla, że są to jednostki ciche, stabilne i wygodne, a także – jako element doraźny przy brakach taborowych – stosunkowo tanie. Kosztowały bowiem tylko ułamek tego, co przewoźnik zamierza wydać na nowe składy, a jednocześnie będą mogły służyć jeszcze nawet 15 lat.
💬- Złożyliśmy zamówienia na tabor kolejowy za kilkanaście miliardów złotych w polskich firmach i czekamy na odbiór nowych składów lub remont używanych. Gdyby moi poprzednicy dokonali przez osiem lat rządów takich zakupów, jakie ja zrobiłem w ciągu dwóch lat, dziś nie… pic.twitter.com/kG3iJ6128P
— Ministerstwo Infrastruktury (@MI_GOV_PL) January 23, 2026
Pan ponoć w Afryce, to może nie wiedzieć – wymienione przez pana fabryki realizują obecnie kontrakty dla PKP Intercity za kwotę 16,5 miliarda zł. W 2024 roku polskie spółki kolejowe (w tym głównie PKP IC) zawarły kontrakty na nowy tabor na rekordową wartość – około 13 mld zł. 👋 pic.twitter.com/R7OWTKUOn3
— Marek Józefiak (@MarekJozefiak) January 25, 2026
Hejt podsycany przez cyników i ignorantów nie uwzględnia także faktu, że to właśnie za rządów obecnej opozycji nie podjęto – jak twierdzi resort infrastruktury – wystarczających kroków w celu modernizacji floty Intercity, mimo rosnącego popytu na podróże koleją. Niestety obecna nagonka na narodowego przewoźnika całkowicie pomija realia funkcjonowania polskiej kolei i raczej jest przejawem politycznego spektaklu niż rzetelnej analizy sytuacji taborowej. Nie trudno zauważyć, że celem takiej propagandy jest tylko i wyłącznie klasyczne już dla pewnych środowisk nakręcenie antyniemieckiej histerii i typowa „Für Deutschlandowa” gra skojarzeń Intercity – ministerstwo – rząd – Tusk – Niemcy. Tymczasem prawda jak zwykle w takiej sytuacji odstawiana jest na boczny tor.
Znajdziesz nas w Google News





