LotniczyTransport

Niechęć do Amerykanów narasta… Kanadyjczycy tną loty do USA

W ubiegłym roku po raz pierwszy od dekad więcej Amerykanów odwiedziło Kanadę niż Kanadyjczyków wybrało się do Stanów Zjednoczonych

Kanadyjskie linie lotnicze ograniczyły liczbę miejsc na trasach do USA o około 10% w porównaniu z pierwszym kwartałem ubiegłego roku. Choć decyzja ta wydaje się głównie ekonomiczna, jej źródłem są również czynniki społeczne i polityczne, w tym narastająca niechęć do Amerykanów wśród części kanadyjskiego społeczeństwa. Loty do USA przestają być dla kanadyjskich przewoźników priorytetem, a zmieniające się nastroje społeczne zaczynają realnie wpływać na kierunki rozwoju całej branży lotniczej w Ameryce Północnej.

Loty do USA ograniczone o 10%

Liczba miejsc oferowanych przez kanadyjskie linie lotnicze na trasach do USA spadła o około 50 tysięcy w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego. Decyzja ta szczególnie dotknęła połączenia wypoczynkowe, które od lat przyciągały Kanadyjczyków spragnionych słońca w zimowych miesiącach. Największe cięcia dotknęły takich kierunków jak Floryda, Orlando, Miami czy Las Vegas, gdzie kanadyjscy turyści stanowili znaczącą część pasażerów. Jednak nawet loty do dużych centrów biznesowych USA, jak Nowy Jork i Los Angeles, nie uniknęły redukcji. To wyraźny sygnał, że zmiany obejmują nie tylko segment turystyczny, ale również podróże służbowe.

Czytaj też: Kanadyjczycy wściekli przez cła Trumpa! Rosjanie liczą na ocieplenie relacji

Wśród kanadyjskich przewoźników ograniczenia rozkładają się nierównomiernie. Narodowy przewoźnik Air Canada zmniejszył swoją podaż miejsc do USA o około 7%, czyli relatywnie najmniej. Firma koncentruje się na utrzymaniu tras o znaczeniu biznesowym i międzynarodowym, gdzie wciąż utrzymuje stabilne wyniki. Z kolei WestJet, operujący w modelu hybrydowym, wprowadził redukcje sięgające nawet 20%. W tym przypadku ograniczenia dotyczą głównie kierunków turystycznych, co ma związek z rosnącą niechęcią Kanadyjczyków wobec Amerykanów i tym samym malejącym zainteresowaniem wyjazdami do USA. Największe cięcia przeprowadził jednak Flair Airlines, tani przewoźnik, który niemal o 60% zmniejszył ofertę lotów do Stanów Zjednoczonych. W przypadku tej linii, nastawionej głównie na tanie loty wakacyjne, spadek popytu był szczególnie dotkliwy.

Zyskują Ameryka Łacińska i Meksyk

Zmniejszony popyt na loty do USA nie oznacza, że Kanadyjczycy w ogóle przestali latać. Wręcz przeciwnie, zanotowano dynamiczny wzrost zainteresowania podróżami do Ameryki Łacińskiej, zwłaszcza do takich krajów jak Kostaryka czy Meksyk. W miastach takich jak Cancún czy San José liczba rezerwacji z Kanady osiągnęła najwyższy poziom w historii. Linie lotnicze przenoszą tam swoje samoloty i załogi, co pozwala im utrzymać wysokie wykorzystanie floty mimo ograniczeń w siatce połączeń do USA. Równolegle rośnie także popularność podróży krajowych. Kanadyjczycy coraz częściej wybierają bliższe destynacje, nawet jeśli brakuje im słonecznych plaż. 

Mniejsza liczba miejsc, w połączeniu z wciąż obecnym popytem na niektórych trasach do USA, prowadzi do presji cenowej. Eksperci prognozują, że ceny biletów na loty do Stanów Zjednoczonych mogą wzrosnąć nawet o kilkanaście procent w porównaniu z rokiem poprzednim. Jednocześnie większa podaż miejsc na trasach do Ameryki Łacińskiej i wewnątrz Kanady może sprawić, że tam ceny pozostaną stabilne lub nawet spadną. Dla turystów to wyraźny sygnał, że warto rozważyć alternatywne kierunki, jeśli planują zimowy wypoczynek lub podróż służbową.

Czytaj też: Grenlandia, czyli arktyczny gambit. Czy to może być największa ekspansja terytorialna USA?

Nastroje antyamerykańskie w Kanadzie są coraz silniej zauważalne. W ubiegłym roku po raz pierwszy od dekad więcej Amerykanów odwiedziło Kanadę niż Kanadyjczyków wybrało się do Stanów Zjednoczonych. Eksperci branżowi wskazują, że jeśli obecne tendencje się utrzymają, redukcje w połączeniach do USA mogą pogłębiać się również w kolejnych sezonach. Linie lotnicze będą stopniowo dostosowywać siatkę połączeń do rzeczywistego popytu, a odbudowa ruchu transgranicznego może potrwać kilka lat. Wszystko zależy od tego, czy relacje polityczne pomiędzy Ottawą a Waszyngtonem ulegną poprawie oraz czy spadnie poziom napięć społecznych i niechęci wobec samych Amerykanów. Na razie jednak nic nie wskazuje na rychłą zmianę.

Atak USA na Wenezuelę nie wpłynie na łańcuchy dostaw

Znajdziesz nas w Google News

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button