LotniczyTransport

Chińskie samoloty COMAC trafią do Europy? Ryanair zainteresowany zakupem

Dyrektor wykonawczy EASA przyznał, że certyfikacja chińskich maszyn może potrwać od trzech do sześciu lat

Chiński sektor lotniczy od kilku lat z determinacją dąży do uniezależnienia się od zachodnich producentów samolotów. Kluczowym symbolem tego wysiłku jest COMAC C919, pierwszy w pełni rodzimy wąskokadłubowy samolot pasażerski zaprojektowany w Chinach. Po latach testów i ograniczonej eksploatacji na rynku krajowym, C919 zaczyna wychodzić poza granice Chin. Najnowsze doniesienia z Europejskiej Agencji Bezpieczeństwa Lotniczego (EASA) potwierdzają, że już pod koniec poprzedniego roku rozpoczęły się loty testowe tej maszyny pod okiem europejskich ekspertów. Zainteresowanie zakupem chińskich maszyn już zgłasza Ryanair.

Ryanair kupi chińskie samoloty COMAC C919?

Jak informuje „South China Morning Post”, loty testowe COMAC C919 z udziałem EASA rozpoczęły się już w listopadzie. Dwóch pilotów testowych europejskiej agencji zostało oddelegowanych do Chin, by przeprowadzić serię weryfikacyjnych lotów z lotniska Pudong International Airport (PVG) w Szanghaju. W testach uczestniczyli także doświadczeni piloci zagraniczni, a ich celem była ocena realnych osiągów samolotu w różnych warunkach, w tym w sytuacjach ekstremalnych. Według źródeł cytowanych przez SCMP, EASA uznała samolot za dobry i bezpieczny, z zastrzeżeniem kilku drobnych poprawek, głównie w zakresie oprogramowania pokładowego. Eksperci podkreślają, że takie „choroby wieku dziecięcego” są typowe dla nowych konstrukcji lotniczych i nie powinny wpłynąć na ostateczny wynik procesu certyfikacji. Wystarczy kilka modyfikacji, by chińskie samoloty COMAC C919 spełnił europejskie standardy bezpieczeństwa i mogły być wykorzystywane przez przewoźników takich jak Ryanair czy Wizz Air.

Według informacji przekazanych przez SCMP, loty testowe C919 stanowią już trzeci z czterech etapów certyfikacji EASA. Oznacza to, że chiński producent ma już za sobą kluczowe wstępne procedury techniczne, a przed nim końcowy etap, czyli uzyskanie pełnego certyfikatu umożliwiającego sprzedaż i eksploatację samolotu w Europie. Choć proces certyfikacji nieco się opóźnił, tempo kontaktów pomiędzy chińskim producentem a Europejską Agencją Bezpieczeństwa Lotniczego wskazuje, że obie strony są zdeterminowane, by doprowadzić projekt do końca. Proces ten nie będzie jednak natychmiastowy. Dyrektor wykonawczy EASA, Florian Guillermet, przyznał, że certyfikacja może potrwać od trzech do sześciu lat, jednak wyraził przekonanie, że COMAC ostatecznie odniesie sukces.

Dla COMAC uzyskanie certyfikatu EASA miałoby znaczenie strategiczne. Pozwoliłoby to chińskiej firmie po raz pierwszy realnie konkurować z Airbusem A320neo i Boeingiem 737 MAX na najbardziej dochodowych rynkach świata. Obecnie wszystkie ponad 1 200 zamówień na ten model pochodzą wyłącznie od chińskich linii lotniczych, takich jak China Eastern Airlines. Brak certyfikacji EASA i FAA (amerykańskiego odpowiednika) ogranicza możliwości eksportowe samolotu, ale uzyskanie tych dokumentów otworzyłoby drzwi do globalnych kontraktów.

Czytaj też: Pierwszy chiński samolot C919 odbył pierwszy lot z pasażerami

Ryanair przygląda się COMAC

Jeżeli EASA wyda certyfikat, C919 stanie się pierwszym chińskim samolotem dopuszczonym do regularnych lotów pasażerskich w Europie, co samo w sobie byłoby wydarzeniem historycznym. Od dekad bowiem rynek samolotów wąskokadłubowych jest zdominowany przez dwa Airbusa i Boeinga. Ich flagowe modele, A320neo oraz 737 MAX, stanowią podstawę flot większości światowych linii lotniczych. COMAC ma jednak ambicję, by dołączyć do tego duopolu jako trzeci, realny gracz. Jego C919 oferuje zbliżony zasięg (do 5 500 km) i liczbę miejsc (158–192 pasażerów), przy czym chiński producent kusi niższą ceną zakupu oraz obietnicą tańszej eksploatacji.

Najbardziej intrygującą informacją dla rynku europejskiego jest potencjalne zainteresowanie zakupem chińskich samolotów przez linie Ryanair. W marcu ubiegłego roku prezes Ryanaira, Michael O’Leary, powiedział w rozmowie z mediami, że jego linia chętnie kupi chińskie samoloty COMAC, jeśli ich cena byłaby o 10-20 procent niższa od oferty Airbusa. Dla Ryanaira niższy koszt zakupu oznaczałby znaczące oszczędności w skali floty liczącej setki samolotów. Dla COMAC byłoby to z kolei symboliczne wejście na rynek europejski z mocnym partnerem, co mogłoby utorować drogę kolejnym zamówieniom ze strony innych przewoźników.

Czytaj też: Unia oraz Chiny doszły do porozumienia. Pekin zaciera ręce

Jeśli COMAC uzyska certyfikat EASA, konsekwencje dla branży mogą być ogromne. Dla Airbusa i Boeinga oznaczałoby to pojawienie się realnej konkurencji w segmencie, który generuje największe zyski. Z kolei dla europejskich przewoźników nowy dostawca mógłby stać się kartą przetargową w negocjacjach cenowych. C919, tańszy o kilkanaście procent od A320, mógłby wymusić spadek cen u zachodnich producentów i zainicjować nową falę innowacji w lotnictwie pasażerskim.

Będzie jeszcze większy! Chińczycy pracują nad kolejnym rodzimym samolotem 

Znajdziesz nas w Google News

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button