We wtorek tuż po godzinie 21:00 doszło do wykolejenia dwóch wagonów pociągu Polregio kursującego na trasie Kielce – Kraków. W sieci pojawiło się zdjęcie z miejsca zdarzenia, które wzbudziło falę spekulacji, że wykolejenie pociągu pod Krakowem mogło być efektem sabotażu.
Nocne wykolejenie pociągu Polregio pod Krakowem
Do zdarzenia doszło między Miechowem a Słomnikami, czyli na jednym z ważniejszych odcinków linii kolejowej prowadzącej do stolicy Małopolski. W chwili wykolejenia w składzie znajdowało się około 20 osób. Choć wykolejenie pociągu pod Krakowem mogło wyglądać groźnie, na szczęście żaden z pasażerów nie odniósł obrażeń. Bezpośrednio po zdarzeniu, na miejscu błyskawicznie pojawiły się służby ratunkowe. Działania koordynowała Państwowa Straż Pożarna w Małopolsce, której rzecznik poinformował, że „pociąg spadł z szyn i przechylił się”.
Strażacy i funkcjonariusze Straży Ochrony Kolei zabezpieczyli teren oraz sprawdzili, czy nie doszło do wycieku paliwa lub innych substancji niebezpiecznych. Następnie rozpoczęto procedurę podnoszenia i usuwania wykolejonych wagonów, co trwało kilka godzin. PKP PLK skierowały na miejsce specjalistyczny sprzęt naprawczy, a ruch na tym odcinku został całkowicie wstrzymany. Wprowadzono także komunikację zastępczą, by umożliwić pasażerom kontynuowanie podróży.
Według informacji przekazanych przez @PKP_PLK_SA po godz. 21:00 na szlaku Miechów – Słomniki (linia kolejowa Warszawa – Kraków) doszło do wykolejenia części składu pociągu Polregio. Na składzie pociągu było około 20 osób, nikomu nic się nie stało. Wprowadzone zostały zmiany w… pic.twitter.com/aWarcKlEQx
— Dariusz Klimczak (@DariuszKlimczak) January 20, 2026
Czytaj też: Estonia nie bawi się w półśrodki. Prorosyjscy aktywiści deportowani
PKP PLK zapowiedziały, że naprawa torowiska potrwa co najmniej kilkanaście godzin. Na miejsce skierowano specjalistyczny sprzęt torowy, który ma przywrócić pełną przejezdność linii. Przewoźnicy liczą, że w najbliższych dniach ruch kolejowy zostanie przywrócony do normalnego rozkładu, choć wciąż mogą występować lokalne utrudnienia związane z ograniczeniem prędkości na naprawianym odcinku.
To kolejny sabotaż?
Zaledwie kilka godzin po zdarzeniu w sieci zaczęło krążyć zdjęcie przedstawiające uszkodzoną szynę. Fotografia szybko wywołała lawinę komentarzy i domysłów, że mogło dojść do celowego zniszczenia torów, co w ostatnich miesiącach, w kontekście różnych incydentów na kolei, budzi szczególny i zrozumiały niepokój. Niektórzy internauci sugerowali, że wykolejenie pociągu pod Krakowem to kolejny przypadek sabotażu polskiej infrastruktury kolejowej, jednak oficjalne ustalenia policji i komisji kolejowej szybko rozwiały te spekulacje.
Czytaj też: Kolejny sabotaż na polskiej kolei? Brakowało ponad metra szyny!
⚠️W sieci pojawiły się już pierwsze zdjęcia z miejsca w którym doszło do wykolejenia drugiej jednostki pociągu 23321 na szlaku Miechów-Słomniki przed przystankiem osobowym Smroków‼️ pic.twitter.com/teS23hLLEq
— Bezpieczna Kolej🚆 (@Bezpieczna_Kol) January 20, 2026
W środę rano małopolska policja wydała oficjalny komunikat w tej sprawie, publikując go w serwisie X. W oświadczeniu wskazano, że komisja kolejowa badająca miejsce zdarzenia nie stwierdziła ingerencji zewnętrznej. Według ustaleń, pęknięcie szyny powstało samoistnie na skutek mrozu i naprężeń w metalu, co doprowadziło do wykolejenia dwóch wagonów. Zjawisko to, choć rzadkie, jest znane w środowisku kolejowym i może wystąpić przy nagłych spadkach temperatury, szczególnie na starszych odcinkach torowiska.
Odnosząc się do zdarzenia, do którego doszło dzisiaj w Małopolsce👇 informujemy, że komisja kolejowa wykonująca czynności na miejscu zdarzenia orzekła brak ingerencji zewnętrznej. Nastąpiło naturalne wyłupanie szyny z powodu działania niskiej temperatury.
Na miejsce ściągany…— Polska Policja 🇵🇱 (@PolskaPolicja) January 20, 2026
W okresie zimowym stalowe szyny są szczególnie narażone na pęknięcia i odkształcenia wynikające z gwałtownych zmian temperatury. Gdy temperatura spada poniżej zera, metal kurczy się, a naprężenia powstające w jego strukturze mogą doprowadzić do tzw. wyłupania szyny, czyli oderwania fragmentu stali od powierzchni jezdnej toru. Tego typu defekt często powstaje niespodziewanie, nawet w miejscach regularnie monitorowanych. Specjaliści z PKP PLK analizują teraz, w jakim stanie była szyna, która uległa uszkodzeniu, oraz czy wcześniej zgłaszano jakiekolwiek nieprawidłowości w tym rejonie. Choć wstępne ustalenia wskazują jednoznacznie na przyczyny naturalne, wszystkie hipotezy muszą zostać formalnie potwierdzone w raporcie komisji.
Znajdziesz nas w Google News





