Obowiązujący w Polsce całodobowy zakaz wyprzedzania dla ciężarówek nie zmieni się. Pomysł, który miał umożliwić kierowcom tirów wykonywanie tego manewru w porze nocnej, został ostatecznie odrzucony. Decyzja rządu kończy kilkumiesięczne spekulacje na temat możliwego poluzowania obowiązujących przepisów. Choć wielu przewoźników i kierowców liczyło na rozsądniejsze rozwiązanie, resort infrastruktury ostatecznie wycofał się z projektu, utrzymując obecny, bardzo restrykcyjny stan prawny.
Zakaz wyprzedzania dla ciężarówek nie zmieni się
Zakaz wyprzedzania dla ciężarówek wszedł w życie 1 lipca 2023 roku. Ograniczenia obowiązują przez całą dobę, każdego dnia tygodnia i na każdym kilometrze na wszystkich autostrad i dróg ekspresowych, które posiadają tylko dwa pasy ruchu w jednym kierunku. W praktyce oznacza to, że kierowca pojazdu ciężarowego nie może wykonać manewru wyprzedzania nawet na zupełnie pustej drodze w środku nocy. To rozwiązanie, krytykowane zarówno przez środowiska transportowe, jak i część ekspertów ds. bezpieczeństwa ruchu drogowego, jest uznawane za jedno z najbardziej restrykcyjnych w całej Unii Europejskiej. W żadnym innym dużym kraju członkowskim nie wprowadzono bowiem całkowitego, bezwarunkowego zakazu wyprzedzania dla pojazdów ciężarowych na tak szeroką skalę.
Dla przykładu w Niemczech, wskazywanych jako wzór, zakazy wprowadzane są w sposób selektywny i dotyczą tylko wybranych odcinków dróg i obowiązują w określonych godzinach. Najczęściej mają one charakter czasowy, na przykład w godzinach szczytu od 6:00 do 9:00 rano oraz od 16:00 do 19:00 po południu. Dzięki temu rozwiązaniu kierowcy mogą bezpiecznie wyprzedzać w porze nocnej, gdy ruch jest znikomy. Co więcej, w Niemczech każda decyzja o wprowadzeniu zakazu poprzedzona jest analizą natężenia ruchu i wypadkowości na danym odcinku. Zakaz można wprowadzić tylko tam, gdzie spełnione są konkretne kryteria, np. jeśli daną trasą porusza się ponad 50 tys. pojazdów na dobę, a co najmniej 5 procent z nich to ciężarówki. Tego rodzaju dane podlegają analizie i zatwierdzeniu przez lokalne parlamenty poszczególnych landów. W Polsce natomiast przepisy mają charakter ogólnokrajowy i nie biorą pod uwagę różnic w natężeniu ruchu między poszczególnymi regionami czy porami dnia.
Czytaj też: Polskie miasta najszybciej rozwijającymi się w Europie. Na 20 miast połowa jest z Polski!
W praktyce więc takie samo prawo obowiązuje zarówno na autostradzie A2 pod Poznaniem, jak i na pustym odcinku drogi ekspresowej S19 w Bieszczadach, co kierowcy zawodowi określają jako absurdalne. W efekcie kierowcy ciężarówek są zmuszeni przez wiele kilometrów jechać za wolniejszym pojazdem, mimo że lewy pas pozostaje pusty. Dla branży transportowej, która działa w ścisłych ramach czasowych i podlega ograniczeniom czasu pracy kierowców, każda taka strata minut oznacza realne koszty. Przez swoją restrykcyjność przepis ten jest powszechnie łamany. W praktyce wielu kierowców decyduje się na ryzyko i wykonuje manewr wyprzedzania mimo obowiązującego zakazu, zwłaszcza w godzinach nocnych, gdy natężenie ruchu jest minimalne, a ryzyko kontroli niewielkie.
Nadzieje na zmiany i sprzeciw resortu
W połowie ubiegłego roku pojawiły się pierwsze zapowiedzi możliwego złagodzenia przepisów. Ministerstwo Infrastruktury rozważało wprowadzenie nocnych wyjątków, a ciężarówki mogłyby wyprzedzać w godzinach między 23:00 a 5:00. Zmiana ta miała stanowić kompromis pomiędzy bezpieczeństwem a płynnością ruchu, szczególnie w godzinach, gdy natężenie na drogach jest minimalne. Jeszcze w parę dni temu wydawało się, że projekt rzeczywiście zostanie skierowany do dalszych prac legislacyjnych. Informacje medialne sugerowały, że propozycja trafiła do uzgodnień międzyresortowych, co mogło oznaczać, iż nowe przepisy wejdą w życie jeszcze w tym roku Jednak najnowsze ustalenia Telewizji Polskiej całkowicie zmieniły sytuację. Jak poinformowano, zapis dotyczący nocnego wyprzedzania został ostatecznie usunięty z projektu, a Ministerstwo Infrastruktury nie przewiduje już jego powrotu w żadnej innej formie legislacyjnej.
Jednym z kluczowych powodów, dla których pomysł nocnego wyjątku został odrzucony, był sprzeciw Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Resort, odpowiedzialny między innymi za Policję, uznał, że dopuszczenie manewrów wyprzedzania w nocy mogłoby zwiększyć ryzyko wypadków. Argumentowano, że w godzinach nocnych widoczność jest znacznie gorsza, co utrudnia kierowcom dostrzeżenie wolniej poruszających się pojazdów ciężarowych wykonujących manewr. Choć ten argument spotkał się z krytyką części środowisk transportowych, które wskazywały na racjonalność nocnego wyjątku przy minimalnym ruchu, stanowisko MSWiA okazało się decydujące. W rezultacie rząd uznał, że obowiązujący zakaz wyprzedzania dla ciężarówek pozostanie w dotychczasowej całodobowej formie.
Czytaj też: Zakaz wyprzedzania dla ciężarówek. Czy nowe zasady są sprawiedliwe?
Z punktu widzenia transportu drogowego, który jest kluczowym elementem polskiej gospodarki, brak elastyczności może oznaczać spadek efektywności przewozów. Jednocześnie utrzymanie zakazu ma swoich zwolenników, głównie wśród kierowców samochodów osobowych. Wielu z nich wskazuje, że brak manewrów wyprzedzania przez ciężarówki poprawia płynność ruchu i eliminuje sytuacje, w których dwa tiry przez kilkanaście minut blokują oba pasy autostrady. Rząd zdaje się więc stawiać na bezpieczeństwo i spokój użytkowników dróg kosztem elastyczności dla branży transportowej.
Czy zakaz wyprzedzania dla ciężarówek zwiększy bezpieczeństwo?
Znajdziesz nas w Google News





