DrogowyTransport

Prawie jak w „Taxi 3”! Przemyt papierosów i… obrotowe tablice rejestracyjne

Białorusin jeździł na dwóch tablicach - jednej z numerem z Łukowa i drugiej z Warszawy

Historia białoruskiego kierowcy, który próbował przemycić do Wielkiej Brytanii ponad sześć milionów papierosów, brzmi jak scenariusz filmu sensacyjnego. Jednak wszystko wydarzyło się naprawdę, a kluczową rolę w całej sprawie odegrały fałszywe tablice rejestracyjne. I to nie byle jakie, bo… obrotowe.

Obrotowe tablice rejestracyjne – sprytna konstrukcja w ciężarówce

Sprawa z przemytem i obrotowymi tablicami rejestracyjnymi sięga jeszcze czerwca ubiegłego roku. Wtedy też do portu w Dover wjechało białe Volvo FH na polskich tablicach rejestracyjnych. Pojazd prowadził 34-letni obywatel Białorusi, Andriej S., mieszkaniec Brześcia, mąż i ojciec trójki dzieci. Według dokumentów transportowych ciężarówka przewoziła części samochodowe przeznaczone dla jednej z fabryk marki Bentley. Na pierwszy rzut oka wszystko wyglądało zupełnie legalnie – porządny zestaw, poprawnie wypełnione papiery, ładunek zgodny z deklaracją. Jednak czujne oko brytyjskich funkcjonariuszy wypatrzyło drobny szczegół, który okazał się początkiem lawiny. 

Na kabinie pojazdu widniała bowiem naklejka z numerem rejestracyjnym, różniącym się od tego, co prezentowały same tablice. Co więcej, ramka tablic rejestracyjnych wydawała się nienaturalnie duża i wyposażona w nietypowe elementy, jak opaski samozaciskowe czy metalowe mocowania, które nie występują w standardowych konstrukcjach. Ten drobny detal wzbudził podejrzenia, dlatego pojazd skierowano do szczegółowej kontroli. Szybko okazało się, że nie był to zwykły uchwyt, a mechanizm obrotowy pozwalający na błyskawiczną zmianę numerów rejestracyjnych. W ramce ukryte były dwie obrotowe tablice rejestracyjne, jedna z numerem z Łukowa, druga z Warszawy. Taki system pozwalał kierowcy przełączać się między rejestracjami w zależności od sytuacji, na przykład po przekroczeniu granicy lub przy mijaniu kamer monitorujących ruch ciężarówek.

Czytaj też: Zauważył kradzież ładunku. Staranował ich ciężarówką

Po ujawnieniu tego elementu ciężarówkę dokładnie przeszukano, a funkcjonariusze znaleźli znacznie więcej, niż się spodziewali. Pomiędzy paletami z częściami samochodowymi ukryto ponad 6 milionów papierosów różnych marek. Towar był starannie zapakowany i rozmieszczony w taki sposób, by utrudnić jego wykrycie przy pobieżnym prześwietleniu ładunku. Według wstępnych szacunków, gdyby papierosy trafiły na brytyjski rynek bez oclenia i podatków, oznaczałoby to oszustwo podatkowe o wartości około 2,7 miliona funtów, czyli ponad 13 milionów złotych. Taka suma to nie tylko poważna strata dla budżetu państwa, ale także dowód na to, że sprawa miała charakter zorganizowany.

W kabinie ciężarówki znaleziono również dwa zniszczone telefony i tablet, które kierowca, najprawdopodobniej w panice, próbował zniszczyć tuż przed kontrolą. Znaleziono także odręczną notatkę z numerami tablic rejestracyjnych oraz zestaw plomb do naczepy, pozwalających na ukrycie śladów otwierania pojazdu. Podczas badań kryminalistycznych potwierdzono, że odciski palców kierowcy znajdowały się na mechanizmie obrotowych tablic, co bezsprzecznie dowodziło, że to on sam z nich korzystał.

obrotowe tablice rejestracyjne
HMRC

Proces i surowy wyrok

Po zatrzymaniu Andriej S. trafił do aresztu i niedawno stanął przed Sądem Królewskim w Maidstone. Prokuratura postawiła mu zarzut udziału w zorganizowanym przemycie oraz pełnienia znaczącej roli w przestępczej strukturze. Według oskarżycieli skala operacji i sposób działania kierowcy wskazywały, że nie był on przypadkowym uczestnikiem, lecz zaufanym członkiem grupy przestępczej. Obrona próbowała przekonać sąd, że kierowca był jedynie „trybikiem w maszynie”, wykonującym polecenia innych, nie mając pełnej świadomości skali przedsięwzięcia. Jednak materiał dowodowy, w tym wspomniane odciski palców, notatki i próby zniszczenia urządzeń, nie pozostawiły złudzeń. Sąd uznał, że mężczyzna działał świadomie i z premedytacją, a jego działania były kluczowe dla powodzenia całej operacji. Kierowca został właśnie skazany na dwa lata i siedem miesięcy pozbawienia wolności bez zawieszenia.

Czytaj też: Bezrobocie w UE staje na głowie. Na północy Europy rośnie, na południu spada

Ciekawostką, która pojawiła się w toku śledztwa, było sprawdzenie obrotowych tablic rejestracyjnych w polskiej bazie UFG. Okazało się, że tablica z numerem „LLU” (Łuków) faktycznie była przypisana do samochodu marki Volvo FH, co sugeruje, że mogła pochodzić z legalnego źródła. Z kolei druga tablica, z oznaczeniem „WE” (Warszawa), nie była przypisana do żadnego pojazdu. To potwierdzało przypuszczenia, że jedna z rejestracji miała służyć wyłącznie do fałszowania tożsamości pojazdu w ruchu międzynarodowym. System obrotowy pozwalał na błyskawiczne przełączenie między tablicami, co mogło zmylić nie tylko funkcjonariuszy celnych, ale i kamery rejestrujące ruch na autostradach. Takie rozwiązania były dotąd znane głównie z filmów, ale, jak widać, znalazły też zastosowanie w rzeczywistości. Sam motyw obrotowych tablic przypomina bowiem jedną ze scen z kultowego filmu „Taxi 3”, w którym bohater również korzystał z podobnego gadżetu.

Dziś Andriej S. odbywa karę w brytyjskim zakładzie karnym. Brytyjskie służby zapowiedziały kontynuację śledztwa w sprawie organizacji, która mogła stać za tym transportem. Możliwe, że w kolejnych miesiącach światło dzienne ujrzą kolejne fakty, potwierdzające, że nie był to odosobniony przypadek.

Będą podwyżki opłat drogowych. Tyle zapłacisz w tym roku

 

 

Znajdziesz nas w Google News

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button