Pożar magazynu DB Schenker pod Poznaniem. Winne… paczki z bateriami do hulajnóg
Policja ustaliła co mogło być przyczyną tego dramatycznego zdarzenia
Potężny pożar magazynu DB Schenker w Tarnowie Podgórnym wybuchł w niedzielny poranek. Zaledwie kilka godzin wystarczyło, by nowoczesny, mierzący około 200 metrów obiekt o powierzchni ponad 11 tysięcy metrów kwadratowych został całkowicie strawiony przez ogień. Policja ustaliła co mogło być przyczyną tego dramatycznego zdarzenia.
Tragiczny pożar magazynu DB Schenker w Tarnowie Podgórnym
Pożar magazynu DB Schenker wybuchł w niedzielę około godziny 6:30 rano. Mieszkańcy Tarnowa Podgórnego i okolicznych miejscowości relacjonowali, że nad halą unosiły się gęste, czarne kłęby dymu, widoczne z wielu kilometrów. Wysoka temperatura oraz łatwopalne materiały znajdujące się wewnątrz budynku sprawiły, że ogień rozprzestrzeniał się błyskawicznie, obejmując niemal całe zadaszenie i wnętrze hali. Płomienie pochłonęły zgromadzone towary, urządzenia oraz wyposażenie centrum logistycznego.
Strażacy walczyli z ogniem przez wiele godzin. W akcji brało udział około pięćdziesięciu zastępów z różnych jednostek regionu. Warunki były niezwykle trudne, nie tylko z powodu wysokiej temperatury, ale również z uwagi na silny mróz. Woda używana do gaszenia szybko zamarzała, co wymagało od ratowników nieustannej ostrożności i zmiany taktyki działań. Konstrukcja stalowa budynku została poważnie naruszona, a jej nośność znacznie osłabiona, przez co strażacy musieli działać z wyjątkową precyzją, by nie doszło do zawalenia.
Hala, która niedawno przeszła modernizację, praktycznie przestała istnieć. Spłonęło niemal całe wnętrze obiektu, zarówno regały magazynowe, jak i przewożone towary. Wstępne szacunki mówią o stratach sięgających kilkuset milionów złotych. Ogień uszkodził także część naczep i kontenerów BDF zaparkowanych w sąsiedztwie budynku. Na szczęście dzięki szybkiemu działaniu służb ratunkowych udało się uratować znaczną część pojazdów znajdujących się na placu. Z ogniowego piekła ocalała również część biurowa kompleksu, w której mieściła się infrastruktura administracyjna oddziału firmy.
Czytaj też: Za azbest grożą wam kary do 5 tys. złotych. Nowe obowiązki dla właścicieli domów
Po zakończeniu akcji gaśniczej na miejscu pozostawały jeszcze jednostki straży pożarnej, które przez kolejne godziny nadzorowały pogorzelisko. Ze względu na ryzyko zawalenia się nadpalonych elementów konstrukcji, przystąpiono do kontrolowanej rozbiórki. Teren został zabezpieczony, a do pracy przystąpili biegli oraz śledczy.
Prawdopodobna przyczyna pożaru
Kilka dni po tragedii pojawiły się pierwsze ustalenia dotyczące przyczyn pożaru. Jak poinformowała Komenda Wojewódzka Policji w Poznaniu, powołując się na wstępne wyniki badań, ogień mógł rozprzestrzenić się od jednej z przesyłek zawierających baterie do hulajnóg elektrycznych. Paczki pochodziły z Niemiec i były transportowane do mazowieckiej firmy specjalizującej się w regeneracji i naprawie tego typu pojazdów.
Wstępne analizy wskazują, że to właśnie w obrębie tej przesyłki doszło do samozapłonu lub zwarcia, które zapoczątkowało pożar magazynu DB Schenker. Eksperci badają obecnie dokładne okoliczności zdarzenia, analizując, czy baterie były prawidłowo zabezpieczone i przechowywane zgodnie z obowiązującymi przepisami transportowymi. Policja wykluczyła jednak udział osób trzecich. Nie znaleziono dowodów na to, by ogień był wynikiem celowego działania.
Śledztwo w sprawie pożaru prowadzą zarówno policja, jak i biegli z zakresu pożarnictwa oraz bezpieczeństwa przemysłowego. Z uwagi na skalę zniszczeń, dochodzenie może jeszcze trochę potrwać. Służby muszą dokładnie przeanalizować pozostałości sprzętu, opakowań i instalacji, by potwierdzić hipotezę o samozapłonie baterii. Równocześnie trwają rozmowy dotyczące odbudowy infrastruktury i przyszłości obiektu. Wiadomo jednak, że ze względu na ryzyko zawalenia, miejsce tragedii zostanie całkowicie rozebrane, a teren przygotowany do ponownego zagospodarowania.
Czytaj też: Przejęcie DB Schenker się opłacało. Prawie 10 miliardów obrotu w kwartał
Zniszczenie hali pod Poznaniem oznacza poważne zakłócenia w działalności DB Schenker w regionie. Centrum logistyczne pełniło istotną rolę w sieci dystrybucyjnej, obsługując zarówno przewozy krajowe, jak i międzynarodowe. Po pożarze firma musiała błyskawicznie przekierować operacje do innych punktów, by zminimalizować przerwy w łańcuchach dostaw. Na szczęście, w 2024 roku rozpoczęła się integracja struktur DB Schenker i duńskiego koncernu DSV, który przejął firmę. To połączenie umożliwiło szybkie przeniesienie części działań do innych magazynów należących do DSV. Dzięki temu ciągłość operacyjna została zachowana, choć eksperci przewidują, że pełne odbudowanie systemu logistycznego w regionie potrwa jeszcze wiele miesięcy.
Znajdziesz nas w Google NewsPożar magazynu DB Schenker pod Poznaniem. Hala przestała istnieć





