Poranek, który dla wielu miał być początkiem wymarzonego urlopu, zamienił się w jedno z najbardziej stresujących doświadczeń, jakie mogą spotkać podróżnych. Pasażerowie samolotów Ryanair do Alicante i Enter Air na Gran Canarię na wiele godzin utknęli na pokładzie oblodzonych maszyn. Z relacji świadków wynika, że przez cały ten czas nie mogli opuścić samolotów, a komunikaty przekazywane przez załogę były sprzeczne i niejasne.
Kilka godzin w samolotach Ryanair i Enter Air
Lot Ryanair z Wrocławia do Alicante miał wystartować we wtorek tuż po godzinie 7:00 rano. Tymczasem maszyna z powodu oblodzenia przez wiele godzin pozostawała unieruchomiona na płycie lotniska. Jak relacjonują pasażerowie, nikt nie spodziewał się, że oczekiwanie na start potrwa aż tak długo. Samolot ruszył bowiem w kierunku Hiszpanii dopiero około godziny 12:30, po blisko sześciu godzinach opóźnienia.
W tym czasie pasażerowie pozostali w środku maszyny, bez możliwości powrotu do terminala. Po trzech godzinach opóźnienia, zgodnie z prawem Unii Europejskiej, pasażerowie powinni otrzymać posiłki i napoje. Jak jednak twierdzi jedna z osób na pokładzie, do tego nie doszło. Kapitan miał poinformować, że otrzymał zakaz wydania jedzenia i picia, mimo obowiązujących przepisów. W efekcie pasażerowie siedzieli w zimnym, oblodzonym samolocie, bez jakiegokolwiek wsparcia ze strony obsługi.
Czytaj też: Ukrainka chodziła po lotnisku z napisem „bomba”! Szybka reakcja służb
Sytuację dodatkowo pogarszał brak jasnych komunikatów dotyczących startu. Pasażerowie mieli być wielokrotnie informowani o planowanym wylocie, który jednak wciąż się przesuwał. Narastało zmęczenie, a niektórzy podróżni przyznawali, że czuli się wręcz uwięzieni. Według relacji jednej z podróżnych, przekazanej do redakcji „Gazety Wrocławskiej”, sytuacja na pokładzie była coraz trudniejsza. Część osób była wyczerpana, dzieci płakały, a wśród pasażerów narastało zniecierpliwienie.
Siedzimy tu od rana. Kapitan co chwilę przekazuje sprzeczne informacje i wprowadza pasażerów w błąd. Od kilku godzin nie opuszczamy maszyny, a sytuacja wciąż się przeciąga. Moja bateria jest już na wyczerpaniu. Mimo długiego czasu oczekiwania nie zapewniono pasażerom należnej opieki ani możliwości opuszczenia samolotu – relacjonowała kobieta.
Tego samego dnia podobny scenariusz rozegrał się na pokładzie samolotu Enter Air lecącego na Gran Canarię. Tam również pasażerowie spędzili wiele godzin w unieruchomionej maszynie, nie mogąc jej opuścić. Według relacji rodzin jednego z pasażerów, w ramach „rozrywki” dzieciom zaproponowano możliwość zrobienia zdjęcia w kokpicie pilotów. Pojawiły się też sygnały, że problemem był brak odpowiedniego płynu do odladzania samolotów.

Lotnisko się tłumaczy
Wrocławski Port Lotniczy przyznał, że przyczyną opóźnień lotów Ryanair i Enter Air była konieczność przeprowadzenia procedur odladzania maszyn. Jak wyjaśnił rzecznik lotniska, Bartosz Wiśniewski, za proces ten odpowiada zewnętrzna firma Wro-lot. Firma w odpowiedzi na pytania mediów tłumaczyła, że tego dnia na Dolnym Śląsku panowały wyjątkowo trudne warunki atmosferyczne. Temperatura oscylowała wokół zera, a intensywne opady marznącego śniegu powodowały konieczność stosowania znacznie większej ilości środków odladzających niż zazwyczaj.
Przedstawicielka spółki, Aleksandra Góra, poinformowała, że podczas porannej „pierwszej fali” odlotów, czyli między godziną 5:00 a 7:00, Wro-lot musiał przygotować do startu aż siedem samolotów. Ilość użytych płynów do odladzania była pięciokrotnie wyższa niż średnio w podobnych sytuacjach. Zwykle procedura odmrażania samolotu trwa około pół godziny i podobnie było w tym przypadku. Sęk w tym, że powodu wielu maszyn do odlodzenia, zaczęło się ono z wielogodzinnym opóźnieniem.
Procedura trwała dłużej niż zwykle, ale była niezbędna dla zapewnienia pełnego bezpieczeństwa pasażerów – dodała.
Czytaj też: Polski rynek pracy pobił rekord zatrudnienia w 2025 roku
I o ile trudności z odlodzeniem maszyn można zrozumieć, jednym z najbardziej kontrowersyjnych aspektów całej sytuacji pozostaje fakt, że pasażerowie nie zostali wypuszczeni z samolotu z powrotem do terminala. Jak wyjaśnił rzecznik lotniska, decyzja w tej sprawie nie należy do portu, lecz do kapitana samolotu oraz linii lotniczej. W praktyce oznacza to, że Ryanair i Enter Air mogli pozwolić podróżnym opuścić maszyny, ale tego nie zrobili. Media zwróciły się do linii z pytaniami o powody takiego traktowania pasażerów oraz o przyczyny braku posiłków i napojów. Na moment publikacji artykułu odpowiedzi jeszcze nie nadeszły.
Aktualizacja 15:00
Kilka godzin po publikacji artykułu Ryanair przesłał oficjalne stanowisko w sprawie opóźnienia na trasie Wrocław-Alicante. Poniżej prezentujemy jego treść:
Lot z Wrocławia do Alicante (13 stycznia) został opóźniony z powodu niekorzystnych warunków pogodowych na lotnisku we Wrocławiu, które wymagały odlodzenia samolotu przed odlotem. Pasażerowie pozostawali na pokładzie podczas opóźnienia, aby być gotowi do odlotu natychmiast po przyznaniu slotu, jednak trwało to dłużej, niż początkowo oczekiwano. Po jednej godzinie załoga otworzyła pokładowe bary, aby pasażerowie mogli skorzystać z przekąsek i napojów. Lot do Alicante (13 stycznia) wystartował o godzinie 12:16 czasu lokalnego.
Utknęli w palarni na Lotnisku Chopina. Samolot poleciał bez nich





