Na Morzu Czarnym doszło do kolejnego niepokojącego incydentu z udziałem dronów. Trzy tankowce należące do greckich armatorów zostały trafione przez niezidentyfikowane maszyny w rejonie rosyjskiego wybrzeża, w pobliżu terminalu Konsorcjum Rurociągów Kaspijskich (CPC – Caspian Pipeline Consortium). Atak dronów na greckie tankowce zbiegł się w czasie ze znacznym spadkiem wydobycia ropy w Kazachstanie, który według danych branżowych obniżył się o około 35 procent w pierwszych dniach stycznia.
Atak dronów na tankowce
Według informacji uzyskanych przez agencję Reuters, atak dronów miał miejsce we wtorek, a ich celem były tankowce zmierzające po załadunek surowca w terminalu Jużnaja Ozerejewka, kluczowego punktu eksportowego kazachskiej ropy na rynki światowe. Pierwszym z zaatakowanych statków był Delta Harmony, jednostka typu Suezmax zarządzana przez grecką firmę Delta Tankers. Zgodnie z danymi LSEG, tankowiec miał załadować kazachską ropę produkowaną przez spółkę Tengizchevroil, należącą do amerykańskiego koncernu Chevron. Wkrótce po nim w podobny sposób zaatakowany został bliźniaczy tankowiec Delta Supreme.
Trzecia jednostka, Matilda, będąca własnością greckiej firmy Thenamaris, została trafiona przez dwa drony w odległości około 30 mil morskich (55,5 km) od boi CPC. Statek był w stanie balastowym i nie przewoził ładunku. Po krótkim pożarze, który udało się opanować, jednostka odpłynęła z miejsca zdarzenia. Jak potwierdził przedstawiciel armatora, uszkodzenia można naprawić. Początkowo wśród zaatakowanych jednostek wymieniano także tankowiec Freud, należący do greckiej firmy TMS. Jednak przedsiębiorstwo szybko zdementowało te informacje, podkreślając, że żaden z jego statków nie został trafiony.
Czytaj też: Hapag-Lloyd rozważa przejęcie ZIM. Wszystko w rękach rządu Izraela
Na tle tych wydarzeń Kazachstan notuje gwałtowny spadek wydobycia ropy i kondensatu gazowego o około 35% w pierwszych dniach stycznia w porównaniu z grudniową średnią. Źródła cytowane przez Reutersa wskazują, że przyczyną są ograniczenia w eksporcie przez terminal CPC, co może mieć bezpośredni związek z atakami i napiętą sytuacją na Morzu Czarnym. Mimo problemów, kazachskie ministerstwo energii poinformowało, że eksport ropy nadal trwa, choć odbywa się wyłącznie przez jedną czynną boję cumowniczą.
Eksperci branży morskiej ostrzegają, że takie incydenty mogą mieć długofalowe skutki gospodarcze. Ataki dronów na tankowce mogą znacząco podnieść koszty frachtu i ubezpieczeń, szczególnie dla firm transportujących ropę z rosyjskich terminali nad Morzem Czarnym. Region ten obsługuje ponad 2% światowego handlu ropą, dlatego każda przerwa w dostawach odbija się na globalnych cenach surowca.
Drones attacked several oil tankers in the Black Sea near the Russian port
In the Black Sea, drones struck three oil tankers operated by Greek companies as they approached the Caspian Pipeline Consortium (CPC) terminal, Reuters reports, citing sources.
The vessels involved were… pic.twitter.com/YiME12tMXs
— Visegrád 24 (@visegrad24) January 13, 2026
Morze Czarne coraz bardziej niebezpieczne
Zarówno Ukraina, jak i Rosja, wstrzymują się z komentarzami na temat najnowszych wydarzeń. Milczenie obu stron może wynikać z chęci uniknięcia eskalacji lub z faktu, że wciąż trwają działania wywiadowcze i analizy dotyczące pochodzenia dronów. Wobec braku oficjalnych informacji trudno jednoznacznie wskazać, kto stoi za uderzeniem. Analitycy nie wykluczają jednak dwóch scenariuszy – że była to prowokacja rosyjska mająca na celu podniesienie ryzyka operacji morskich w regionie, lub że ataku dokonała strona ukraińska, kontynuując działania wymierzone w infrastrukturę energetyczną powiązaną z Moskwą.
Od kilku tygodni obserwuje się bowiem wyraźne nasilenie incydentów z udziałem dronów na Morzu Czarnym. Rosja atakowała statki handlowe zmierzające do ukraińskich portów, natomiast Kijów odpowiadał uderzeniami w tankowce powiązane z rosyjskim sektorem naftowym. W ostatnim czasie oba państwa coraz częściej wykorzystują drony morskie i powietrzne w działaniach bojowych, co czyni akwen jednym z najbardziej niebezpiecznych obszarów żeglugi na świecie.
Czytaj też: Chiny dawkują handel z Rosją. Moskwa z coraz mniejszym eksportem surowców
Nie jest to pierwszy przypadek ataku w rejonie terminalu CPC. 29 listopada ukraiński dron uderzył w jedno z trzech głównych stanowisk cumowniczych w pobliżu portu Noworosyjsk, co doprowadziło do tymczasowego wstrzymania części eksportu i ograniczenia możliwości przeładunkowych konsorcjum. Skutki tego incydentu są widoczne do dziś, a spadek produkcji i eksportu ropy z Kazachstanu pogłębił się w kolejnych tygodniach.
Z kolei zaledwie dzień przed atakiem na greckie tankowce to Rosjanie zaatakowali statki na Morzu Czarnym. Wicepremier Ukrainy Ołeksij Kułeba poinformował, że rosyjskie drony uderzyły w dwa zagraniczne statki cywilne w porcie w Czarnomorsku, w wyniku czego jedna osoba została ranna. Kilka dni wcześniej odnotowano również ataki w pobliżu portu w Odessie, gdzie celem dronów padły dwa inne statki pływające pod banderą Saint Kitts i Nevis oraz Komorów. Pierwsza jednostka transportowała zboże, natomiast druga soję. W przypadku drugiego ataku zginął jeden z członków załogi. Niektórzy obserwatorzy zwracają uwagę, że podobne incydenty mogą być elementem wojny psychologicznej, której celem jest destabilizacja szlaków handlowych i wzbudzenie strachu wśród operatorów morskich.





