DrogowyTransport

Pierwszy tydzień SCT w Krakowie. Mieszkańcy protestują i… kradną znaki  

W sieci narasta bunt, mieszkańcy protestują, a z ulic znikają znaki drogowe

Strefa Czystego Transportu (SCT) funkcjonuje w Krakowie od zaledwie tygodnia, a już stała się jednym z najbardziej kontrowersyjnych tematów w mieście. Zamiast spokoju i ekologicznej dumy, ulice stolicy Małopolski wypełniła frustracja. W sieci narasta bunt, mieszkańcy protestują, a z ulic znikają znaki informujące o wjeździe do strefy. Choć władze miasta przekonują, że system działa zgodnie z planem, skala społecznych emocji pokazuje, że Kraków dopiero zaczyna zmagać się z konsekwencjami nowego porządku.

Tydzień funkcjonowania  SCT w Krakowie

Krakowska Strefa Czystego Transportu objęła ok. 60 proc. powierzchni miasta, z wyłączeniem Swoszowic i części Nowej Huty. Do strefy mogą wjeżdżać samochody benzynowe i te z instalacją LPG, o ile spełniają normę Euro 4 lub zostały wyprodukowane po 2004 roku, Natomiast w przypadku pojazdów z silnikiem diesla, dopuszczone są auta wyprodukowane po 2013 roku lub spełniające normę Euro 6. Kierowcy niespełniający wymogów też mogą wjechać do SCT w Krakowie, o ile posiadają status mieszkańca i zgłosili pojazd z wyprzedzeniem, lub jeśli po prostu zapłacą za wjazd. W tym roku miesięczny abonament kosztuje tylko 100 , ale w 2028 wzrośnie już do 500 zł. 

SCT w Krakowie mapa
ZTP Kraków
SCT w Krakowie mapa
ZTP Kraków

W ciągu pierwszego tygodnia sprzedano ponad 20 tysięcy abonamentów miesięcznych i 45 tysięcy biletów godzinowych, co przyniosło miastu łącznie ponad 2,2 mln zł wpływów. Jak informuje Zarząd Dróg Miasta Krakowa, roczny koszt funkcjonowania całego systemu ma wynosić około 7 milionów złotych, więc poniesione nakłady powinny zwrócić się raz dwa. Jeśli zaś chodzi o zwolnienie z opłat, po siedmiu dniach obowiązywania nowych przepisów w systemie zarejestrowano ponad 83 tysiące takich wniosków. Z tej liczby pozytywnie rozpatrzono około 46,5 tysiąca, a prawie 19,5 tysiąca zostało odrzuconych z powodu nieścisłości formalnych lub braku spełnienia warunków, najczęściej braku meldunku bądź rozliczania podatków poza Krakowem

Czytaj też: Strefy Czystego Transportu nie dla wszystkich. Co piąty pojazd nie wjedzie

Urząd odnotował także ponad milion zapytań o pojazdy w systemie, co pokazuje ogromne zainteresowanie, ale i skalę wątpliwości mieszkańców. Władze miasta przekonują, że SCT to konieczny krok w walce o czyste powietrze i zdrowie jego mieszkańców. Przeciwnicy widzą w niej jednak formę przymusu i ekonomicznego wykluczenia. 

Ludzie są wkurzeni, nie chcą tej strefy – mówi Bartłomiej Krzych, radny z Wieliczki, który zaskarżył uchwałę do sądu. 

Znikające znaki i internetowy bunt

Wielu mieszkańców dopiero teraz uświadamia sobie, jak daleko sięgają konsekwencje wprowadzenia SCT. W trudnej sytuacji znalazła się między innymi część krakowskich przedsiębiorców. Choć ci mieszkają i płacą podatki w Krakowie, ich firmowe auta, które nie spełniają norm, nie kwalifikują się do zwolnienia z opłat. Jak tłumaczy Zarząd Transportu Publicznego w Krakowie, zwolnienia dotyczą bowiem wyłącznie osób fizycznych i jednoosobowych działalności gospodarczych, a nie spółek. Podobnie jest w przypadku osób pracujących i rozliczających podatki w Krakowie, ale nie będących tu zameldowanym. Urzędnicy tłumaczą jednak, że zapis o meldunku ma na celu „stworzenie szczelnego systemu”, który uniemożliwia nadużycia.

Wszystkie osoby, które jeżdżą tym autem, od lat mieszkają w Krakowie i tu płacą podatki. Spółka również jest zarejestrowana na terenie miasta, a mimo to nie możemy jeździć naszym samochodem bez opłat. Od nowego roku akademickiego zaczynam studia, moja mama choruje, co pochłania sporo pieniędzy. Nie stać mnie na dodatkowe opłaty za poruszanie się po Krakowie, czy kupno nowszego auta. Prawdopodobnie będę musiał zawiesić część działalności związanej z pracami budowlanymi, bo to wymaga częstszych wyjazdów. Myślałem też o sprzedaży auta, ale kto kupi samochód, którym nie można wjechać do miasta? Może ktoś z drugiego końca Polski? – skarży się w rozmowie z Wyborczą 19-letni Bartosz Kalemba, prezes spółki zajmującej się udzielaniem korepetycji z chemii i drobnymi pracami budowlanymi.

Frustracja kierowców przeniosła się do Internetu i na ulice miasta. W sobotę przed siedzibą Zarządu Dróg Miasta Krakowa ma się odbyć Ogólnopolski Protest Przeciwko Strefie Czystego Transportu. Na FB chęć udziału w wydarzeniu zadeklarowało już niemal 6 tysięcy osób. Z ulic miasta znikają także znaki informujące o wjeździe do strefy.  Jak przekazał Zarząd Dróg Miasta Krakowa, w ciągu kilku dni od uruchomienia SCT w Krakowie zniknęło blisko 20 znaków, a straty oszacowano na około 12 tysięcy złotych. Część tablic została pomalowana sprayem, a inne skradziono. W jednym przypadku znak odnaleziono w przydrożnym rowie. 

Sprawca musi się liczyć z konsekwencjami. Kradzież lub zniszczenie znaku drogowego stanowi wykroczenie, zagrożone karą aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny – wyjaśnia aspirant Rafał Wawrzuta z zespołu prasowego Komendy Miejskiej Policji w Krakowie.

Nieoficjalnie mówi się, że za częścią działań może stać grupa Blade Runners SCT Kraków, która powstała na Facebooku i w krótkim czasie zdobyła ponad 20 tysięcy obserwujących. Nazwa nawiązuje do podobnej grupy z Londynu, która w ramach protestu przeciwko strefie ULEZ niszczyła kamery monitorujące. Krakowscy „Blade Runners” publikują zdjęcia zniszczonych znaków oraz informacje o kontrolach prowadzonych przez Straż Miejską, zapewniając jednocześnie, że nie nawołują do aktów wandalizmu, a jedynie „informują o awariach infrastruktury i błędach urzędników”.

Działamy, żeby zwalczyć ten chory wymysł urzędasów – napisali w jednym z postów na grupie, opatrzonej w fejkowe zdjęcie prezydenta Aleksandra Miszalskiego, wywożonego z Krakowa na taczkach przez tłum ludzi.

SCT w Krakowie
Nadesłane przez czytelnika Obserwatora Logistycznego

Sądowe starcie o legalność strefy

W tle emocjonalnych sporów toczy się także batalia prawna. 14 stycznia Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie ma rozpatrzyć kilka skarg na uchwałę wprowadzającą SCT w Krakowie, w tym także tę złożoną przez wojewodę małopolskiego. Sąd zbada, czy uchwała została przyjęta zgodnie z prawem, proporcjonalnie i z odpowiednim uzasadnieniem. Eksperci wskazują, że sąd nie ograniczy się do formalnej kontroli, lecz oceni również, czy tak rozległa strefa rzeczywiście realizuje cele ustawy o elektromobilności i czy nie wprowadzono zbyt restrykcyjnych ograniczeń. 

Nie możemy akceptować rozwiązań, które w sposób jednostronny obciążają naszych obywateli, nie oferując im realnych alternatyw. Mamy nadzieję, że ta uchwała zostanie jeszcze raz gruntownie przeanalizowana i ostatecznie uchylona. Wszyscy dostrzegamy konieczność wspólnego działania na rzecz czystego powietrza, ale nie w taki sposób – komentuje burmistrz Skawiny Norbert Rzepisko, który także złożył skargę do WSA.

Czytaj też: Strefy czystego transportu: Ekologia za którą miliony zapłacą samorządy

Nadchodzące tygodnie mogą więc przesądzić o przyszłości SCT w Krakowie. Z jednej strony władze miasta nie zamierzają wycofywać się z podjętej decyzji i podkreślają, że strefa funkcjonuje zgodnie z prawem. Z drugiej zapowiedziane protesty i oczekiwane orzeczenie WSA mogą otworzyć nowy etap sporu. Niezależnie od jego wyniku, Kraków już dziś stał się symbolem polskiego eksperymentu z czystym transportem, pełnym napięć, sprzecznych interesów i społecznych emocji.

Inne podejście w Warszawie

Przypomnijmy, że w Warszawie od kilku lat również funkcjonuje Strefa Czystego Transportu, jednak zupełnie innym kształcie niż w Krakowie, i to właśnie te różnice najbardziej irytują mieszkańców Małopolski. Stolica objęła SCT jedynie niewielki obszar, głównie okolice Śródmieścia i fragmenty Woli, gdzie stężenie spalin i natężenie ruchu są największe. W praktyce oznacza to, że większość warszawiaków może nadal swobodnie poruszać się po mieście swoimi samochodami, a ograniczenia dotknęły głównie osoby wjeżdżające do centrum. W Krakowie natomiast strefa została wytyczona na około 60 procent powierzchni miasta, obejmując niemal całe terytorium miasta. To oznacza, że zakazy i opłaty dotykają nie tylko ścisłego centrum, ale także dzielnic, w których mieszkają i pracują zwykli krakowianie.

SCT w Warszawie mapa
UM Warszawa
SCT w Warszawie mapa
UM Warszawa

Czytaj też: Strefa Czystego Transportu w Warszawie już od poniedziałku. Co się zmieni?

Różnice dotyczą też zasad i tempa wprowadzania regulacji. W Warszawie przyjęto dłuższy okres przejściowy, a przepisy będą wchodzić etapami aż do 2032 roku, dzięki czemu kierowcy mają czas na dostosowanie się i wymianę pojazdów. Kraków wprowadził strefę od razu, z trzyletnim okresem przejściowym, ale już teraz wymaga opłat za wjazd samochodami niespełniającymi norm. Co więcej, w stolicy przewidziano szeroki katalog wyjątków, m.in. dla seniorów powyżej 70. roku życia czy osób z niepełnosprawnościami, podczas gdy w Krakowie ulgi są ograniczone głównie do mieszkańców spełniających ścisłe kryteria meldunkowe i podatkowe. To wszystko sprawia, że krakowska SCT jest postrzegana jako bardziej rygorystyczna i mniej elastyczna, a różnice w podejściu między dwoma największymi miastami Polski stały się jednym z głównych źródeł frustracji kierowców w Krakowie.

Strefa Czystego Transportu w Krakowie już za miesiąc. Miasto nieprzygotowane na nowy system

Znajdziesz nas w Google News

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button