KolejowyTransport

Kolejny sabotaż na polskiej kolei? Brakowało ponad metra szyny!

Maszynista pociągu PKP Intercity „Koziołek”, jadącego z Lublina do Szczecina, w trakcie przejazdu w miejscowości Będzelin zauważył dziwne uszkodzenie toru

W miejscowości Będzelin w województwie łódzkim doszło do niebezpiecznej sytuacji, która mogła zakończyć się tragedią. Maszynista pociągu PKP Intercity „Koziołek”, jadącego z Lublina Głównego do Szczecina Głównego, w trakcie przejazdu zauważył dziwne uszkodzenie toru. Jak się później okazało w jednym z odcinków brakowało… ponad metra szyny. Czy to kolejny sabotaż na polskiej kolei?

Kolejny sabotaż na polskiej kolei?

Zdarzenie miało miejsce we wtorek 6 stycznia po godzinie 13:00. Po zauważeniu ubytku pociąg natychmiast zatrzymał się, a maszynista zgłosił problem odpowiednim służbom. Przez kolejne dwie godziny skład stał w miejscu, czekając na interwencję techników. Dopiero po założeniu prowizorycznej wstawki możliwe było wznowienie ruchu, pociąg ruszył ostrożnie z prędkością nieprzekraczającą 5 km/h. Zachowanie maszynisty zasługuje na szczególne uznanie. W porę dostrzeżony brak fragmentu szyny mógł uchronić pasażerów przed katastrofą. Gdyby pociąg wjechał z pełną prędkością na uszkodzony odcinek, mogło dojść do wykolejenia składu. Po incydencie od razu pojawiły się domysły, że był to kolejny sabotaż na polskiej kolei.

Jak poinformowały służby, obecnie pod Będzelinem prowadzone są szczegółowe ekspertyzy techniczne, które mają wskazać, co dokładnie doprowadziło do powstania ubytku. Co jednak ciekawe, mimo że “wyparował” ponad metr szyny, PKP PLK wykluczyło ingerencję osób trzecich. Choć wydaje się to nieprawdopodobne, tego typu incydenty mogą być bowiem efektem naturalnego zużycia infrastruktury i nie zawsze mają związek z działalnością przestępczą. Polska sieć kolejowa liczy ponad 19 tysięcy kilometrów torów, z których duża część ma już swoje lata. 

Służby ustaliły, że nie było ingerencji osób trzecich, a to, jaka była dokładna przyczyna powstania ubytku, będzie wyjaśniała ekspertyza techniczna – przekazała w rozmowie z TVN24 Katarzyna Michalska, rzeczniczka PKP PLK. 

Warto jednak przypomnieć, że w ostatnich miesiącach polska kolej kilkukrotnie mierzyła się z przypadkami uszkodzeń infrastruktury, które budziły podejrzenia o celowe działania. Pod koniec grudnia ubiegłego roku na linii kolejowej nr 137 między Sławięcicami a Rudzińcem również wykryto ubytek w szynie. Zdarzenie było na tyle niepokojące, że poinformowano o nim Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW) i Centralne Biuro Śledcze Policji (CBŚP). Wstępne ustalenia w tej sprawie co prawda nie potwierdziły sabotażu, ale okoliczności zdarzenia nadal są analizowane. Jeszcze wcześniej, w listopadzie, doszło do dwóch potwierdzonych aktów dywersji na stacjach Mika (woj. mazowieckie) oraz Gołąb (woj. lubelskie). Wówczas nieznani sprawcy zakłócili sygnały radiowe, co chwilowo sparaliżowało ruch pociągów.

Czytaj też: Sabotaż na polskiej kolei! Ktoś wysadził tory pod Warszawą

Powrót zaufania do kolei a rosnące wyzwania

Polska kolej od kilku lat przeżywa renesans popularności. Coraz więcej osób wybiera ten środek transportu ze względu na wygodę, szybkość i ekologiczny charakter podróży. W ubiegłym roku z usług przewoźników kolejowych skorzystało rekordowe 370 milionów pasażerów. Tak duża liczba podróżnych wymaga jednak nadzwyczajnej dbałości o bezpieczeństwo. Każdy incydent, nawet ten bez ofiar, rodzi pytania o kondycję infrastruktury i procedury reagowania.

Chociaż wykluczono, że incydent w Będzelinie to sabotaż, zdarzenie to stanowi poważne ostrzeżenie i pookazuje, że nawet niewielkie uszkodzenia torów mogą doprowadzić do potencjalnie tragicznych konsekwencji na polskiej kolei. Szybka reakcja maszynisty i służb technicznych zapobiegła katastrofie, jednak incydent przypomina o potrzebie ciągłego unowocześniania polskiej infrastruktury kolejowej i inwestowania w systemy wczesnego ostrzegania.

Czytaj też: Inwestycje zamiast konsumpcji. Polska gospodarka w 2026 roku

Specjaliści od bezpieczeństwa kolejowego zwracają uwagę, że choć systemy diagnostyczne PKP PLK są coraz bardziej zaawansowane, wciąż potrzebne są automatyczne czujniki i monitoring w czasie rzeczywistym, które mogłyby wcześniej wykrywać nieprawidłowości w torach. W nowoczesnych sieciach kolejowych stosuje się m.in. systemy ultradźwiękowe, kamery termowizyjne i drony, które monitorują stan szyn i rozjazdów. Wdrożenie takich technologii w Polsce mogłoby znacząco zmniejszyć ryzyko podobnych incydentów.

Kolejny akt dywersji na polskiej kolei! Uszkodzony pociąg pod Puławami

Znajdziesz nas w Google News

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button