PKP Intercity ogłosiło właśnie długo zapowiadany przetarg na pociągi dużych prędkości. Spółka planuje zakup 20 elektrycznych zespołów trakcyjnych (EZT), z możliwością rozszerzenia zamówienia o kolejne 35 składów. To jedno z największych przedsięwzięć inwestycyjnych w historii polskiej kolei, a jego realizacja ma umożliwić wprowadzenie do ruchu pociągów, które w przyszłości będą osiągały nawet 350 km/h. Niestety polskie firmy praktycznie nie mogą wystartować w przetargu samodzielnie.
Intercity kupuje pociągi dużych prędkości
Podstawowe zamówienie obejmuje 20 składów dużych prędkości, natomiast opcja umożliwia zakup dodatkowych 35 pociągów, jeśli spółka zdecyduje się z niej skorzystać. PKP Intercity nie ma obowiązku realizowania prawa opcji, może więc elastycznie reagować na zmieniające się potrzeby taborowe i rozwój sieci połączeń w Polsce. Zgodnie z ogłoszeniem opublikowanym w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej, przetarg Intercity obejmuje nie tylko same pociągi dużych prędkości, lecz także projekt i budowę nowego zaplecza technicznego do ich utrzymania. Wykonawca będzie odpowiedzialny za świadczenie kompleksowych usług serwisowych przez 30 lat od momentu dostarczenia pierwszych składów.
PKP Intercity zdecydowało się na tryb dialogu konkurencyjnego, który pozwoli wyłonić dostawcę najlepiej spełniającego wymagania techniczne i eksploatacyjne. Ten tryb postępowania jest stosowany przy projektach, które wymagają ścisłej współpracy między zamawiającym a producentem na etapie doprecyzowania wymagań technicznych. Jak podkreślono w ogłoszeniu, możliwe będzie częściowe lub stopniowe uruchamianie opcji, w zależności od tempa rozwoju infrastruktury kolejowej i zapotrzebowania na szybkie połączenia. To rozwiązanie pozwoli uniknąć nadmiernych kosztów i dopasować inwestycję do rzeczywistego tempa rozwoju krajowej sieci dużych prędkości.
Czytaj też: Intercity też kupi superszybkie pociągi. Pojadą ponad 300 km/h
Zgodnie z założeniami przetargu, pierwsze dwa składy mają trafić do przewoźnika w ciągu 60 miesięcy od podpisania umowy, czyli w ciągu pięciu lat. Dostawa wszystkich 20 pociągów przewidzianych w podstawowym zamówieniu powinna zakończyć się w ciągu 84 miesięcy, natomiast realizacja zamówienia z pełnym wykorzystaniem opcji potrwa maksymalnie 110 miesięcy. Oznacza to, że całość przedsięwzięcia może rozciągnąć się nawet na blisko dekadę.
Wymagania techniczne i doświadczenie wykonawców
Nowe składy Intercity będą docelowo obsługiwać system połączeń dużych prędkości w Polsce, w tym planowaną trasę „Y”, łączącą Warszawę z Wrocławiem i Poznaniem przez Centralny Port Komunikacyjny (CPK), Łódź i Sieradz. Jak informuje wiceminister infrastruktury Piotr Malepszak, trasa ta ma być kluczowym elementem przyszłej sieci kolejowej umożliwiającej podróże z prędkością do 320 km/h. Nowe pociągi zakupione przez PKP Intercity będą w pełni przystosowane do takich prędkości, a ich konstrukcja pozwoli na osiąganie nawet 350 km/h, co stawia je w jednej lidze z najlepszymi składami w Europie, takimi jak francuskie TGV, niemieckie ICE czy włoskie Frecciarossa.
Zamówienie obejmuje również świadczenie usług utrzymania technicznego przez 30 lat. PKP Intercity planuje budowę dedykowanego warsztatu utrzymania technicznego, który ma powstać specjalnie z myślą o obsłudze nowych składów. Obiekt zostanie zaprojektowany i wybudowany przez wykonawcę w ramach umowy. Termin składania wniosków o dopuszczenie do udziału w postępowaniu wyznaczono na 29 kwietnia przyszłego roku. Oznacza to, że potencjalni wykonawcy mają ponad rok na przygotowanie dokumentacji i złożenie kompletnych ofert. Po przeprowadzeniu dialogu konkurencyjnego i wyborze najkorzystniejszej oferty, PKP Intercity podpisze umowę, która otworzy drogę do rozpoczęcia produkcji nowych składów.
Czytaj też: Gospodarka Polski w 2026 roku. Płace zwalniają, a inwestycje w górę [PROGNOZA]
PKP Intercity jasno określiło, że w postępowaniu na nowe pociągi dużych prędkości mogą wziąć udział jedynie podmioty o dużym doświadczeniu w produkcji takiego taboru. Wykonawca musi wykazać, że w ciągu ostatnich siedmiu lat dostarczył co najmniej pięć dwusystemowych elektrycznych zespołów trakcyjnych o prędkości nie mniejszej niż 250 km/h. Tak wysoki próg wejścia sprawia, że do przetargu przystąpić mogą wyłącznie zagraniczni producenci, tacy jak Alstom, Siemens, Hitachi czy Stadler, posiadający doświadczenie w budowie taboru dla sieci dużych prędkości w Europie.
Powtarzacie po raz enty to samo kłamstwo. Żaden polski producent nie wystartowałby samodzielnie na 250 kph, bo nie ma takich. Na 250 i tak by startowali w konsorcjach.
— Bizzz (@Bizzz48) December 29, 2025
Ktory z Polskich Producentow robi pociagi powyzej 300kmh ? Pesa robi pociagi max 200kmh Newag to samo.
Alstom ma fabryke w Polsce i to zapewne on wygra przetarg. Nie dziekuj. To latwo w internecie znajdziesz.
KDP to europejski projekt gdzie bedziesz mogl kdp przejechac Eu.— Jack Horn (@JackHor51737559) December 29, 2025
Otwierają przetarg na pierwszą linię kolejową 350km/h. W tym czasie w Radio Moskwa: pic.twitter.com/GQz3V210KO
— Andreas G. (@EreaAndrzej) December 29, 2025
Polskie firmy (PESA, NEWAG, FPS) praktycznie nie mogą wystartować w postępowaniu samodzielnie, bo żadna z nich nie ma wymaganych referencji. Najszybsze seryjne konstrukcje z Polski to dziś zasadniczo segment 160 km/h, a nawet jeśli polski producent produkuje szybsze pojazdy, to dotyczy to raczej lokomotyw, jak np. wielosystemowy Griffin od NEWAG, osiągający 200 km/h. W efekcie polskim spółkom zostaje więc tylko opcja współpracy z zagranicznymi podmiotami i ewentualny start w formie konsorcjum.
Tusk zmienia nazwę CPK na Port Polska. Tyle, że nazwy nie można zmienić…





