Decyzja czeskiego przewoźnika RegioJet o nagłym odwołaniu ponad tysiąca zaplanowanych połączeń z Trójmiasta i Warszawy do Krakowa wywołała prawdziwą burzę w branży kolejowej. Tysiące pasażerów, którzy z wyprzedzeniem kupili bilety na świąteczne podróże, zostało na lodzie. Sytuację próbuje ratować PKP Intercity, które zapowiedziało, że jest gotowe przejąć kursy RegioJet, jeśli tylko otrzyma zwolnione sloty.
PKP Intercity zastąpi RegioJet?
Zaledwie kilka dni przed wejściem w życie nowego rozkładu jazdy RegioJet ogłosił wycofanie aż 1080 kursów. Decyzja dotyczyła kluczowych tras z Warszawy i Gdyni do Krakowa, które miały być symbolem ekspansji czeskiego przewoźnika na polskim rynku. Nagła decyzja konkurenta PKP Intercity spowodowała ogromne utrudnienia, szczególnie że wielu pasażerów RegioJet zaplanowało podróże świąteczne z dużym wyprzedzeniem. Dla części z nich zakup biletów wiązał się również z rezerwacją noclegów czy dalszych połączeń, co oznacza dodatkowe straty finansowe i organizacyjne. Jak wynika z ustaleń RMF FM, bilety na odwołane kursy zdążyło kupić ponad 8 700 osób, z czego 3 600 pasażerów planowało podróż już w pierwszym tygodniu obowiązywania nowego rozkładu.
Czytaj też: RegioJet odwołał tysiąc połączeń przed świętami! Pasażerowie na lodzie
PKP Intercity nie ukrywa oburzenia decyzją czeskiego przewoźnika, nazywając ją „skrajnie nieodpowiedzialną wobec pasażerów”. Świąteczny okres to czas największego natężenia ruchu, a większość tanich miejsc w pociągach polskiej spółki została już dawno wykupiona. W efekcie osoby, które planowały podróż czeskim przewoźnikiem, mogą mieć trudności ze znalezieniem wolnych miejsc w naszych krajowych pociągach.
Szczególnie nieakceptowalny jest fakt, że przewoźnik ten wcześniej aktywnie zabiegał o dostęp do tras i godzin, na których PKP Intercity od ponad dekady uruchamiało swoje połączenia. Ostatecznie pociągi PKP Intercity zostały odwołane przez zarządcę infrastruktury, o czym spółka wielokrotnie i jednoznacznie informowała właściwe instytucje. Tymczasem obecnie, zaledwie kilka dni przed planowanym odjazdem, prywatny przewoźnik sam odwołał swoje pociągi – podkreśliła Intercity.
Mimo komplikacji Polacy zapowiedzieli, że zrobią wszystko, by żaden pasażer nie pozostał bez możliwości podróży. Narodowy przewoźnik analizuje możliwość zwiększenia liczby wagonów i przywrócenia części połączeń, które wcześniej ustąpiły miejsca trasom RegioJet. Szef PKP Intercity, Janusz Malinowski zadeklarował, że spółka jest w stanie w ciągu dwóch dni uruchomić zastępcze pociągi, ale pod warunkiem, że zarządca infrastruktury, czyli PKP Polskie Linie Kolejowe, przekaże spółce zwolnione przez RegioJet sloty.
Wszystko zależy jednak od decyzji Urzędu Transportu Kolejowego (UTK), który jako regulator rynku bada sprawę i może nawet cofnąć czeskiemu przewoźnikowi dostęp do polskich torów. Jeżeli UTK przyzna Intercity prawo do wykorzystania tras, państwowa spółka deklaruje, że dodatkowe pociągi pojawią się na torach „najpóźniej w ciągu dwóch dni od decyzji”.
Od dzisiaj @PKPIntercityPDP dodatkowo uruchamia, ponad zaplanowane 527, kolejne pociągi:
-Warszawa-Poznań
-Bydgoszcz-Gdynia
‼️Przygotowujemy też następne poc. do uruchomienia w związku z nieodpowiedzialnym odwołaniem poc. przez prywatnego czeskiego przewoźnika‼️ @MI_GOV_PL pic.twitter.com/hSN4LXl682— Janusz Malinowski (@J_Malinowski) December 14, 2025
RegioJet w ogniu krytyki
Kryzys wywołany przez RegioJet jest bezprecedensowy. Nigdy wcześniej w Polsce nie doszło do tak masowego i nagłego odwołania zatwierdzonych kursów przez jednego przewoźnika. UTK wezwał czeską spółkę do złożenia wyjaśnień w ciągu siedmiu dni. Urząd analizuje, czy doszło do naruszenia warunków tzw. otwartego dostępu, a jeśli tak, nie wyklucza cofnięcia decyzji o dopuszczeniu Czechów do obsługi tras w Polsce.
Czytaj też: Wzrost gospodarczy Polski to fakt! Możemy przegonić kraje UE
Do sprawy odniósł się również minister infrastruktury Dariusz Klimczak, który zapowiedział podjęcie działań mających na celu wprowadzenie surowszych przepisów wobec przewoźników dopuszczających się takich praktyk. Z perspektywy rynku kolejowego to nie tylko problem logistyczny, ale także poważne naruszenie zaufania pasażerów do polskiego systemu kolejowego.
Po tym incydencie powinny nastąpić zmiany. Będziemy pracować nad tym, aby za tego typu sytuacje groziła surowa kara. Blokowanie przejazdów w ostatniej chwili i narażanie reputacji przewozów kolejowych to poważny problem – stwierdził minister.
🚆❌ 1080 odwołanych pociągów
🪑⬇️ 250 tysięcy miejsc mniej dla pasażerówTak wygląda odpowiedzialność prywatnego przewoźnika wobec podróżnych.
PKP Intercity podejmuje pilne działania, by ograniczyć skutki tej sytuacji i zapewnić możliwość podróży.
⬇️Pełne stanowisko PKP… pic.twitter.com/Bg2mZRk1Jl
— PKP Intercity (@PKPIntercityPDP) December 12, 2025
Cała sytuacja ma również wymiar wizerunkowy. RegioJet, który jeszcze kilka miesięcy temu kreował się na nowoczesną i przyjazną alternatywę dla państwowego Intercity, dziś musi mierzyć się z falą krytyki zarówno ze strony pasażerów, jak i instytucji publicznych. Przyznanie klientom voucherów o wartości 100 złotych trudno uznać za realne zadośćuczynienie, zwłaszcza że wielu z nich straciło możliwość podróży w kluczowym okresie roku. Zaufanie, raz utracone, będzie bardzo trudno odbudować. Szczególnie, że w ostatnim czasie czeska spółka już kilka razy zawiodła zaufanie polskich pasażerów.





