Zaledwie trzy dni przed wejściem w życie nowego rozkładu jazdy, czeski przewoźnik RegioJet niespodziewanie ogłosił wycofanie ponad tysiąca zaplanowanych połączeń, w tym kluczowych tras między największymi miastami kraju. Decyzja spowodowała paraliż w systemie kolejowym i wywołała falę oburzenia wśród pasażerów, którzy mieli już kupione bilety na świąteczne podróże. PKP Intercity próbuje ratować sytuację, by przejąć chociaż część podróżnych.
RegioJet odwołał kursy trzy dni przed zmianą rozkładu
Dla tysięcy Polaków planujących podróż w okresie świątecznym pociągami konkurenta Intercity, decyzja RegioJet była prawdziwym ciosem. Połączenia z Gdyni i Warszawy do Krakowa, które miały być wizytówką ekspansji czeskiego przewoźnika na polskim rynku, zostały zredukowane lub całkowicie zawieszone. Zamiast sześciu zapowiadanych par pociągów na trasie Kraków-Warszawa uruchomione zostaną tylko trzy, z czego jedna przedłużona do Gdyni. Pozostałe połączenia mają ruszyć „stopniowo w najbliższych tygodniach”, jednak spółka nie podała żadnych konkretnych terminów. W praktyce stolica Małopolski zostanie z minimalną ofertą połączeń w najbardziej newralgicznym okresie podróży, czyli tuż przed świętami.
Skala problemu jest ogromna. Według danych PKP Polskie Linie Kolejowe, RegioJet wycofał aż z 1080 kursów, co oznacza utratę około 250 tysięcy miejsc siedzących dla pasażerów. PKP Intercity nie kryje rozczarowania i złości na konkurenta. W specjalnym komunikacie państwowa spółka oceniła decyzję Czechów jako „skrajną nieodpowiedzialność”, wskazując, że pasażerowie zostali pozostawieni bez alternatywy. Intercity już zapowiedziało, że spróbuje przywrócić cztery połączenia, które wcześniej musiały ustąpić miejsca trasom RegioJet, jednak w wielu przypadkach nie ma takiej możliwości, ponieważ informacja o rezygnacji Czechów pojawiła się zbyt późno, by zorganizować zastępcze połączenia.
Tak nagłe i masowe wycofanie się przewoźnika z uzgodnionych kursów powoduje poważne zakłócenia w przygotowanym rozkładzie jazdy i generuje istotne utrudnienia dla pasażerów. Wymusza również na nas pilne, dodatkowe zaangażowanie zespołów w przebudowę rozkładu jazdy, tak aby umożliwić innym przewoźnikom wprowadzenie kursów w miejscach niewykorzystanych przez RegioJet – podały PKP PLK.
🚆❌ 1080 odwołanych pociągów
🪑⬇️ 250 tysięcy miejsc mniej dla pasażerówTak wygląda odpowiedzialność prywatnego przewoźnika wobec podróżnych.
PKP Intercity podejmuje pilne działania, by ograniczyć skutki tej sytuacji i zapewnić możliwość podróży.
⬇️Pełne stanowisko PKP… pic.twitter.com/Bg2mZRk1Jl
— PKP Intercity (@PKPIntercityPDP) December 12, 2025
Czytaj też: Wzrost gospodarczy Polski to fakt! Możemy przegonić kraje UE
Choć RegioJet tłumaczy, że pasażerowie dotknięci odwołaniami otrzymają bony o wartości 100 złotych, trudno uznać to za wystarczające zadośćuczynienie. Wielu klientów planowało podróże z dużym wyprzedzeniem, rezerwując noclegi czy inne środki transportu. Dla nich nagła zmiana planów oznacza nie tylko stres, ale często także straty finansowe. PKP PLK analizuje wprowadzenie nowych regulacji, które zwiększą odpowiedzialność przewoźników komercyjnych i wymuszą lepsze planowanie siatki połączeń. Dla pasażerów to jednak marne pocieszenie.
Regiojet miało w niedzielę ruszyć z Warszawy do Trójmiasta 3x dziennie, sprzedawało bilety a dziś w aplikacji zostało tylko jedno połączenie. Co tu się wyprawia. pic.twitter.com/u6YwlSZXTy
— Tomek Pawelec (@t_pawelec) December 10, 2025
Kolejowa wojna nabiera tempa
Zamieszanie wokół RegioJet nabiera ironicznego wydźwięku, gdy uświadomimy sobie, że czeska spółka oskarżała wcześniej polskie podmioty o utrudnianie działalności i tworzenie barier administracyjnych, które miały spowalniać rozwój przewoźnika w Polsce. Tym samym mamy sytuację, gdzie wcześniej czeski konkurent domagał się większego dostępu do tras, blokując część kursów PKP Intercity, a teraz sam zrezygnował z ich obsługi. Dla wielu obserwatorów rynku to dowód na brak przygotowania i niedoszacowanie skali przedsięwzięcia.
Szczególnie nieakceptowalny jest fakt, że przewoźnik ten wcześniej aktywnie zabiegał o dostęp do tras i godzin, na których PKP Intercity od ponad dekady uruchamiało swoje połączenia. Ostatecznie pociągi PKP Intercity zostały odwołane przez zarządcę infrastruktury, o czym spółka wielokrotnie i jednoznacznie informowała właściwe instytucje. Tymczasem obecnie, zaledwie kilka dni przed planowanym odjazdem, prywatny przewoźnik sam odwołał swoje pociągi – podkreśliła Intercity.
Eksperci wskazują, że sytuacja jest bezprecedensowa. Nigdy wcześniej nie doszło w Polsce do tak masowego i nagłego wycofania się przewoźnika z już zatwierdzonych kursów. Pojawiają się pytania, czy decyzja RegioJet była próbą wywarcia presji na polskie instytucje, sabotażu, czy raczej efektem braku przygotowania operacyjnego i problemów organizacyjnych po stronie czeskiej spółki. Bez względu na motywy, skutki są dotkliwe, a tysiące pasażerów pozostaną bez zapowiedzianych połączeń. W niektórych relacjach trudno będzie znaleźć alternatywę, bo inne spółki nie zdążą przywrócić swoich pociągów w tak krótkim czasie.
Czytaj też: Miało być pięknie, a wyszło jak zwykle. RegioJet nie uruchomi trasy Warszawa – Poznań
PKP PLK już poinformowały o zgłoszeniu sprawy do Urzędu Transportu Kolejowego oraz o analizie możliwości podjęcia kroków prawnych wobec czeskiej spółki. Prezes UTK wezwał RegioJet do pilnych wyjaśnień, wyznaczając przewoźnikowi siedem dni na przedstawienie stanowiska. Szef urzędu przypomniał też, że w razie rażącego naruszenia warunków możliwe jest cofnięcie decyzji o otwartym dostępie do polskich torów.





